Pat Buckley, zapamiętany w Met

Rankiem 14 maja niejaki doktor Henry Kissinger wspominał czas, gdy zmarła wielka Patricial Taylor Buckley odebrała telefon w jej domu około godziny 8 rano.

Ta godzina, jak wiedzieli bliscy przyjaciele, tacy jak doktor Kissinger, była o wiele za wczesna, aby dzwonić do pani Buckley z dowolnego miejsca niż szpital.

Kiedy głos po drugiej stronie wyjaśnił, że to Prezydent wzywa jej męża, Williama F. Buckleya Jr., odpaliła: Prezydent czego?

Doktor Kissinger był tego ranka w towarzystwie ponad stu innych żałobników w świątyni Dendur w Metropolitan Museum of Art, którzy zebrali się na nabożeństwie ku czci Bukleya, który zmarł w zeszłym miesiącu w wieku 80 lat.

Otoczenie było odpowiednie dla kobiety, którą tak wielu czciło.

Nam, śmiertelnikom, należy przypomnieć o skończonej naturze naszej skali, powiedział dr Kissinger. Termin „większy niż życie” może być nadużywany. W przypadku Pata było to niedopowiedzenie.

Reinaldo Herrera, mąż wpływowej projektantki mody Karoliny, pokrótce zilustrował niezwykły świat fantasy, który Pat stworzyła dla swoich przyjaciół i rodziny. Według pana Herrery w pałacowym salonie czuła się równie dobrze, co w kuchni, rozmawiając z trzema dominikanami, które przez tyle lat czule się nią opiekowały.

Następnie kilka krótkich uwag jubilera Kennetha Lane’a nawiązało do niesamowitego wyczucia stylu pani Buckley, które, jak stwierdził pan Lane, oznaczało znacznie więcej niż wydanie fortuny.

Caitlin Buckley, jej wnuczka i córka ocalałego syna Christophera, opowiedziała publiczności, w skład której wchodzili Tom Wolfe i George Will, o kobiecie, którą nazywała Nan, która skarciła ją za smarowanie bułek masłem w powietrzu i nauczyła ją pięknej sztuki latania… całowanie.

Po piosence Wiffenpoofów, słynnej trupy a cappella z Yale, Frederick Melhado, bankier inwestycyjny i bliski przyjaciel Buckleyów, przypomniał sobie, że w ostatnich dniach życia pani Buckley powiedział swojemu umierającemu przyjacielowi, że żałuje, że nie magiczna różdżka.

Na to, powiedział, pani Buckley odpowiedziała: Wiem, ale w końcu każdemu z nas skończą się magiczne różdżki.