Recenzja „Party Down”: ponad dekadę później zabawniejsza niż kiedykolwiek

Od lewej: Tyrel Jackson Williams, Ryan Hansen, Zoë Chao, Martin Starr, Adam Scott i Ken Marino w „Party Down”.Colleen Hayes

Fani Impreza w dół od lat opłakują stratę dwusezonowego serialu komediowego. Program, stworzony przez Johna Enboma, Roba Thomasa, Dana Etheridge'a i Paula Rudda, był emitowany na antenie Starz od 2009 do 2010 roku, po czym został bezceremonialnie odwołany po mglistych argumentach sieci. Wielbiciele obejrzeli i ponownie obejrzeli te dwa sezony, a dziwaczna, pełna śmiechu atmosfera sprawiła, że ​​serial przez lata zyskał także nowych widzów. Kiedy ogłoszono wznowienie składające się z sześciu odcinków, przyjęto je z entuzjazmem i sceptycyzmem.

Nie bój się. Trzeci sezon Impreza w dół jest tak samo zabawny, jeśli nie zabawniejszy, jak wcześniejsze odcinki. Postacie, teraz starsze, ale wcale nie mądrzejsze, pozostają wierne swoim pierwotnym wersjom. Dla widza, nowego lub długoletniego, oglądającego zaktualizowane Impreza w dół mam ochotę wrócić do świata, który był tam od zawsze.

Sezon trzeci rozpocznie się na początku 2020 roku. Ambitny, ale nieszczęsny Ron Donald (genialny Ken Marino) nadal prowadzi Party Down, hollywoodzką firmę cateringową zatrudniającą borykających się z problemami aktorów. Roman DeBeers (Martin Starr) jest wieloletnim pracownikiem firmy, ale wszyscy inni, w tym Henry Pollard Adama Scotta, Lydia Dunfree Megan Mullally i Constance Carmell Jane Lynch, odeszli. Bohaterowie spotykają się ponownie na przyjęciu poświęconym Kyle’owi Bradwayowi (Ryan Hansen, który powinien zagrać w znacznie większej liczbie ról), obecnie odnoszącym sukcesy aktorem. Jak zwykle pojawiają się wybryki. Kiedy rozpoczyna się drugi odcinek, jest już po pandemii i wielu byłych pracowników Party Down wróciło do swoich starych miejsc pracy, pracując dla Rona.

Sukces Impreza w dół leży w jego formacie, który w każdym odcinku umieszcza bohaterów w innej grupie, oraz w jego szczerej śmieszności. Hollywood w serialu jest nieco wyolbrzymionym i przesadnym podejściem do rzeczywistości, ale trafnie wypacza wszystko, co dziwaczne w przemyśle rozrywkowym i jego zamożnych mieszkańcach. W nowych odcinkach James Marsden wciela się w słynnego aktora Jacka Botty’ego, a Jennifer Garner wciela się w Evie, producentkę filmową, która staje się obiektem miłości Henry’ego (Casey Lizzy Caplan został napisany z powodu konfliktów w harmonogramie). Najważniejszym wydarzeniem jest jednak Tyrel Jackson Williams w roli twórcy treści o imieniu Sackson, który pracuje dla Party Down, jednocześnie zwiększając liczbę obserwujących na TikToku.

Adam Scott i Jennifer Garner w „Party Down”.Colleen Hayes

Każdy nowy odcinek to przyjemność sama w sobie. Zespół Party Down, który nigdy do końca nie może się pozbierać, organizuje przyjęcie urodzinowe-niespodziankę, imprezę inaugurującą coś, co wygląda na grupę nazistów, fałszywy bal maturalny i hawajskie luau. Ron nieustannie pragnie sprawiać przyjemność i dokłada wszelkich starań, aby promować Party Down. Henry, nasz de facto bohater, mimo swoich wcześniejszych sukcesów aktorskich, nadal nie ma dobrej zabawy. Podobnie jak w pierwszych dwóch sezonach, bohaterowie często stają twarzą w twarz z walką i porażką. Kiedy wygrywają, jest to jeszcze słodsze i to są ludzie, którym chcesz kibicować.

Nie ogłoszono jeszcze, czy te sześć odcinków będzie samodzielnym sezonem, czy też Starz planuje kontynuację Impreza w dół , co powinni. Program ma wyjątkowy ton i głos, który może przetrwać sezon po sezonie Biuro Lub W Filadelfii zawsze jest słonecznie . Możliwości świata i bohaterów serialu wydają się nieograniczone. Nie wszystkie wznowienia działają – w rzeczywistości większość nie – ale jest to przykład takiego, który nie tylko odtwarza to, co czyniło oryginalne sezony tak fascynującymi, ale także rozszerza to. Daj nam więcej.

znak zodiaku na 22 października