
Kate Beckinsale i Pierce Brosnan w Jedyny żyjący chłopiec w Nowym Jorku .Atrakcje przydrożne
Jedyny żyjący chłopiec w Nowym Jorku to film o zwyczajach godowych dinozaurów.
Właściwie jest to film o zwyczajach godowych niezwykle bogatych literackich bohemy żyjących na Manhattanie, gatunku, który jeszcze nie wymarł, ale w XXI wieku jest tak rzadki, że nawet ich główny kronikarz, Woody Allen, był zmuszony zrobić albo utwory z epoki lub filmy, których akcja rozgrywa się w Europie. To film, który wiele mówi o zaginionym Manhattanie. Jak oznajmia szorstkim głosem Jeff Bridges, SoulCycle to jedyna dusza, jaka pozostała w tym mieście. OK, jasne, ale co ich to obchodzi? Te postacie, pędzące do czarnych krawatów w żółtych taksówkach, jak panie z Seks w wielkim mieście, są hermetycznie odcięci od miasta, na które narzekają ze względu na swoje bogactwo, nerwice i ogólny brak ciekawości wykraczającej poza to, co stoi przed nimi przystojnego człowieka. Odparcie miasta wobec mieszkańców baniek mogło nadać temu komiksowi iskrę dynamicznego napięcia. Tak czy inaczej, film wydaje się płaski i dziwnie głuchy. Przecież to może być absolutnie najgorszy moment w historii Ameryki na tworzenie fantazji seksualnych dla uprzywilejowanego białego brata, co jest tą lekką wariacją na temat z filmu Absolwent ostatecznie jest.
To powiedziało, Jedyny żyjący chłopiec w Nowym Jorku nie jest pozbawiony uroku. Dzieje się tak głównie za sprawą niesamowicie zwycięskiej roli Calluma Turnera w roli tytułowej. (Czy jestem jedynym żyjącym chłopcem w Nowym Jorku? – to aktualne pytanie, które zadaje w filmie). Brytyjski aktor może chwilami poczuć się jak wschodząca gwiazda filmowa w neoklasycznym sensie, z odcieniami Richarda Gere'a i Jamesa Deana. Rzeczywiście, ma prawie wystarczającą charyzmę, aby utrzymać film na rynku po tym, jak straciliśmy zainteresowanie losem i słabościami tych zabawnych i zamożnych mieszkańców Manhattanu. Jest też Jeff Bridges, grający swojego magicznego, alckowatego sąsiada, którego intensywne zainteresowanie chłopcem niemal usprawiedliwia jego ogromne zaangażowanie. Jest niezły, głupkowaty, dając coś, co bardziej przypomina występ Bridgesa niż jeden z tych hologramów Coachelli. Tylko że zamiast Tupaca jest to Nick Nolte około 2002 roku. Chociaż obecnie w kinach są inne filmy, które wydobywają lepsze i bardziej znaczące kino osadzone w podobnym kodzie pocztowym (myślę konkretnie o cudownym filmie Gillian Robespierre i Jenny Slate Telefon stacjonarny) , Turner i Bridges razem sprawiają, że ten film o wątpliwej koncepcji jest co najmniej takim filmem, który z radością możesz przepuścić, gdy zaakceptuje swoje przyszłe miejsce lądowania pomiędzy Seinfelda powtórki w TBS.
Główny wątek filmu wywodzi się z komedii o seksie dla nastolatków z lat 80. XX wieku i w tej formie mógł być lepiej wykorzystany. Kiedy Thomas (Turner), zagubiony niedoszły pisarz, nie może przekonać swojej najlepszej przyjaciółki spoza ligi, Mimi, aby się w nim zakochała – ona igra z pewnością siebie, która nie zależy od żadnego mężczyzny Narkotyk Kiersey Clemons – zaczyna prześladować, a następnie uwodzić kochankę swojego ojca. Pomimo tego, że przeprowadził się tak daleko od rodziców, jak tylko mogli sobie wyobrazić – z Upper West Side do East Village – Thomas nadal jest przywiązany do swoich rodziców. Oczekuje zgody, która nie pochodzi od jego władczego ojca, redaktora (Pierce Brosnan), jednocześnie chroniąc swoją chorą psychicznie matkę ( potencjalna kandydatka na gubernatora Cynthia Nixon ) ze świata zewnętrznego, w tym z niedyskrecji starego człowieka.
Wpisz Kate Beckinsale jako niezależną redaktorkę książek, Johannę. (Oprócz utworu Simona i Garfunkela, który zainspirował słaby tytuł filmu, regularnie przywołuje się i wreszcie odtwarza Dylan’s Visions of Johanna.) Johanna to sernik, o którym marzy każdy student języka angielskiego: trochę pokręcony i zadziorny w zalotny sposób. Ale w przeciwieństwie do Mimi nigdy nie ma dość wolnej woli, aby odeprzeć jakąkolwiek rolę przypisaną jej przez mężczyzn w tej historii. To dziwne, że filmowi udało się zapewnić Beckinsale dwie atrakcyjne kochanki, ale nigdy nie udało mu się stworzyć choćby przebłysku zmysłowości lub nawet seksapilu. Bridge jest nie tylko niezwykle wścibską sąsiadką Thomasa, ale także powieściopisarką Bridge, która zapewnia wgląd w wewnętrzne życie tych ludzi, a także daje wyobrażenie o tym, jak według scenarzysty powinni brzmieć nowojorscy pisarze – zasadniczo bardziej znużona światem Carrie Bradshaw .
| JEDYNY ŻYJĄCY CHŁOPIEC W NOWYM JORKU ★ ★ |
Szkoda, że twórcy filmu – reżyser Marc Webb (( 500) Letnie dni I Niesamowity Spider-Man ) i pisarz Allan Loeb ( Rzeczy, które straciliśmy w pożarze I Piękno poboczne ) – pokryli coś, co mogło być zabawną i głupią zabawą, glazurą niezbadanych przywilejów bogatego białego mężczyzny. Nie tylko oddziela to film od narodowego ducha czasu, który nigdy nie był bardziej świadomy tej kwestii, ale także podważa dużą część zabawy, jaką można czerpać z tej skądinąd pięknie zaprezentowanej komedii. (Osobiście nigdy nie znudzi mi się oglądanie Central Parku jesienią, bez względu na kontekst.) Gra i atrakcyjna obsada, zwłaszcza przełomowa gwiazda Turner, po prostu zasługują na coś lepszego niż to, co ostatecznie stworzyli Webb i Loeb: film z autoagresją odnośnie tytułu, który ostatecznie opisuje być może jedyną osobę na ziemi zdolną do pełnego cieszenia się nim.