Żadnych bezpiecznych słów: rozmowa z najsłynniejszą francuską dominacją

Toni Bentley w Avec Plaisir, panel w Alliance Francaise w tym tygodniu. (Zdjęcie: dzięki uprzejmości FIAF, zdjęcie: Michael George)

Toni Bentley w Avec Plaisir, panel w Alliance Francaise w tym tygodniu. (Zdjęcie: dzięki uprzejmości FIAF, zdjęcie: Michael George)

Najbardziej znana francuska dominatrix rzadko przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Nie mówi zbyt dobrze po angielsku, a ma 85 lat. Jednak Catherine Robbe-Grillet – która jest także wdową po jednym z najsłynniejszych francuskich powieściopisarzy XX wieku, Alainie Robbe-Grillecie – udało jej się stworzyć jeden z jej rzadkich amerykańskich występów w Nowym Jorku w tym tygodniu.

Pani Robbe-Grillet spędza obecnie większość czasu pomiędzy zamkiem w Burgundii a apartamentem w Paryżu. W obu lokalizacjach spędza część czasu, opracowując skomplikowane rytuały S&M – które obejmują takie rzeczy, jak chłosta, jeśli interesują Cię tylko lubieżne rzeczy – dla wielu mężczyzn i kobiet, którzy się jej poddają. Jednym z nich jest jej błądząca, najbardziej uległa Beverly Charpentier, 51-letnia kobieta, która około dziesięć lat temu poświęciła swoje życie służbie pani Robbe-Grillet.

Pani Charpentier zazwyczaj opiekuje się panią Robbe-Grillet, gdziekolwiek się uda, więc oczywiście pojawiła się z nią w zeszłą środę w Alliance Francaise, aby porozmawiać z autorką Toni Bentley o niezwykłym związku tej pary.

Ile masz obecnie uległych? – było jednym z pierwszych pytań zadanych przez panią Bentley. Pani Robbe-Grillet, która mimo swojego wieku jest ostra jak brzytwa, pauzowała przez dłuższą chwilę. Potem zaczęła się uśmiechać. Ona nie ma pojęcia; jest ich za dużo.

Są ludzie, dla których jestem absolutem, powiedziała w końcu po chwili namysłu. Są też inni, dla których jest to przemijająca sprawa. Oznacza to, że oprócz całkowicie oddanej partnerki (mówimy „partner” z braku bardziej precyzyjnego określenia; nie ma tu co prawda równości), ma ona – jak stwierdziła – sześć innych kobiet, które zobowiązały się zrobić to, co ona każe. Inni przychodzą z nią na krótsze sesje.

Od lewej: Beverly Charpentier, Catherine Robbe-Grillet i Toni Bentley. (Zdjęcie: dzięki uprzejmości FIAF, zdjęcie: Michael George)

Od lewej: Beverly Charpentier, Catherine Robbe-Grillet i Toni Bentley. (Zdjęcie: dzięki uprzejmości FIAF, zdjęcie: Michael George)

Zapytacie, na czym polegają te sesje? Cóż, w środę nikt nie miał śmiałości zadać tego pytania bezpośrednio. Widzieliśmy jednak fragmenty filmu dokumentalnego nakręconego dla szwedzkiej telewizji, który dokumentuje niektóre rytuały, w których uczestniczy pani Robbe-Grillet i jej zwolennicy. Mężczyźni i kobiety, niektórzy w różnym stanie rozebrania, zmuszani są do tańca, zjadania surowego jajka z lustra, zmuszani do zachowywania się jak zwierzęta z podwórka. W jednym fragmencie filmu mężczyzna i kobieta na czworakach służą jako ludzkie stojaki na świece, podtrzymujące w dolnej części pleców duże kandelabry. Całkiem wyraźnie odczuwają jakąś fizyczną udrękę, ale wydaje się też, że przeżywają coś w rodzaju ekstatycznego doświadczenia.

Co więc ożywia panią Robbe-Grillet? Ona nie wie i nie interesuje ją to.

Nie muszę rozumieć, skąd biorą się moje pragnienia – powiedziała.