„The Nest” nie chce być filmem, o jakim marzy

Carrie Coon i Jude Law w „Gnieździe”.

Carrie Coon i Jude Law w filmie Gniazdo .Filmy IFC

Duchy nie nawiedzają domów. Kredyty hipoteczne tak i czynsz.

To nie rzeczy, które dzieją się w nocy, sprawiają, że przeciągi są przerażające; to kłamstwa, które mówimy sobie przy śniadaniu lub gdy szum ucichnie po szczególnie katastrofalnej imprezie w pracy.

A przerażające rezydencje nie są budowane nad starożytnymi grobowcami czy otworami piekielnych ust, ale nad ziejącą paszczyą naszych szybko opróżniających się kont bankowych – podczas gdy ściany rozbrzmiewają przerażonymi krzykami, które towarzyszą naszej niezdolności do ich uzupełnienia.

Tak przynajmniej twierdzi kanadyjski scenarzysta i reżyser Sean Durkin Gniazdo, długo oczekiwana kontynuacja jego klasyka związanego z zespołem stresu pourazowego (PTSD) z 2011 roku Marta Marcy Maj Marlena. Durkin używa mroźnej odmiany języka, który zwykle spotykamy w najtrwalszych i wszechobecnych filmach gatunkowych – filmie o nawiedzonym domu – aby opowiedzieć historię małżeństwa z połowy lat 80., które rozpada się pod ciężarem świadomości statusu. (Lepszym tytułem dla tego filmu mógłby być Lewarowanie .)

Rezultatem tego niezwykłego połączenia (pomyśl Kto się boi Virginii Wolf? I Lśnienie I Skarbiec na pieniądze) to ambitny i często intrygujący film, wciągający pod względem technicznym i podnoszący na duchu porywającymi rolami dwóch aktorów znajdujących się na różnych końcach swojej kariery.


GNIAZDO ★★
(2/4 gwiazdki )
Reżyseria: Seana Durkina
Napisane przez: Seana Durkina
Występujący w rolach głównych: Carrie Coon, Jude Law, Oona Roche, Charlie Shotwell, Michael Culkin i Anne Reid
Czas trwania: 107 minut


Niestety, to nie do końca działa. Surowe emocje, które miały podsycać zarówno strachy, jak i domowe dramaty, nigdy się nie ujawniają, ofiara artystycznego i beznamiętnego usunięcia skrupulatnie kontrolowanej prezentacji Durkina.

Na początku historii Rory (Jude Law) jest niespokojnym brytyjskim handlarzem towarami prowadzącym zielone życie na przedmieściach w Connecticut wraz ze swoją żoną Jankesów Alison (Carrie Coon) oraz ich córką Sam i synem Benjaminem (odpowiednio Oona Roche i Charlie Shotwell). Podjąwszy dość impulsywną decyzję, że jego możliwości w Stanach się wyczerpały, i przyjmując pracę w swojej starej londyńskiej firmie, Rory przenosi się z rodziną do niepokojąco przerośniętego brytyjskiego wiejskiego domu. (To, czy był inicjatorem oferty, czy został zrekrutowany, staje się pierwszym z wielu kłamstw, na których zbudował kruchą fasadę swojego życia.)

Jeszcze przed przeprowadzką życie Alison wydawało się istnieć poza rodziną. Jeźdźca, a czasami trenera. Jej najbardziej intymny związek wydaje się być z koniem, który jest wysyłany do niej do Anglii i którego ostateczny los staje się metaforą ostatecznego załamania emocjonalnego Alison, a także rozpadu jej małżeństwa.

Dla fanów jej pełnej niuansów pracy w najważniejszych stacjach telewizyjnych, takich jak Fargo I Pozostałości , z wielką satysfakcją oglądam Coon w roli bohaterki filmowej o tak bogatym życiu wewnętrznym, kobiety, która w miarę powolnego i stałego rozwoju filmu zmienia się z nieświadomej, przez defetystyczną, aż po wyzywającą. Równie imponująca jest głęboka płytkość, jaka towarzyszy kreacji Lawa jako niedoszłego machera, któremu brakuje głębi emocjonalnej tak samo, jak jego aktywa finansowe są pozbawione wartości. Zapewnia idealną pustkę, w którą coraz bardziej zdesperowana Alison Coona może beznadziejnie lamentować.

Biorąc pod uwagę jego pracę, okres, jego żądzę krwi dla czynników znaczących status i pustkę za jego oczami, większość filmu spędza się, czekając, aż Rory zostanie ujawniony jako seryjny morderca w stylu Amerykański psychol Patricka Batemana. A może po prostu chcesz, żeby taki był, aby film rozkwitł w coś odrobinę bardziej ekscytującego i mniej statycznego.

Częścią problemu jest to, że główne założenie filmu nie jest szczególnie intrygujące ani zaskakujące. Nie trzeba sprytnego chłodu Durkina, żeby wiedzieć, że ludzie, którzy przechwalają się swoim bajecznym życiem i licznymi nieruchomościami, najczęściej są pełni tego samego rodzaju nawozu, który Alison przerzuca pod koniec filmu, kiedy pieniądze wyschną. Pięć minut na Instagramie Ci to pokaże.

Jednak prawdziwy problem podważający wysiłki Durkina na drugim roku ma kluczowe znaczenie dla koncepcji filmu. Wygląda jak horror, pływa jak horror i kwacze jak horror, ale to nie jest horror. Więc o co do cholery chodzi?

Dobre pytanie. Po długim, powolnym budowaniu, Gniazdo okazuje się równie pusty jak tytułowy wiejski dom w Surrey, a widzowie czują się równie pusto.