Dyrektor muzeum Aaron De Groft otwarcie opowiada o sprzeciwie wobec Muzeum Sztuki Orlando

Dyrektor muzeum w centrum trwającej sagi dotyczącej kwestionowanej autentyczności obrazów Jeana-Michela Basquiata próbuje teraz oczyścić swoje imię. Aaron De Groft, były szef Muzeum Sztuki w Orlando, sprzeciwia się teraz tej instytucji za rzekome uczynienie z niego kozła ofiarnego w następstwie decyzji z 2022 r. Bohaterowie i Potwory wystawa. Idę na wojnę, powiedział De Groft Startrackerowi.

Duży biały budynek z metalowymi rzeźbami z przodu

W czerwcu ubiegłego roku muzeum zwolniło dyrektora.Jeff Greenberg/Universal Images Group za pośrednictwem Getty Images

Kontynuacja muzealnej ekspozycji dwudziestu pięciu budzących wątpliwości obrazów Basquiata obejmowała nalot FBI, analizę typografii, wściekłe e-maile i liczne procesy sądowe. De Groft, który stracił pracę w wyniku skandalu, został pozwany przez swojego byłego pracodawcę za oszustwo, spisek oraz naruszenie umowy i obowiązków powierniczych.

Grant Coulson nago

Nie wiem, co sobie myśleli, że mam to po prostu wziąć i się przewrócić? Nie ma mowy – stwierdził De Groft, który nadal utrzymuje, że wystawione dzieła to autentyczne Basquiaty. To było niezwykle, niezwykle trudne. I nie zrobiłem nic złego.

Po nadzorowaniu Muscarelle Museum of Art w College of William and Mary De Groft został mianowany dyrektorem wykonawczym Orlando Museum of Art (OMA) w 2020 r. Zostałem zatrudniony, aby ożywić przeciętne miejsce przed setną rocznicą powstania muzeum – powiedział. Zorganizowanie spektakularnego pokazu nigdy wcześniej nie widzianych dzieł Basquiata mogło ugruntować jego spuściznę zawodową, ale zamiast tego jego staż w OMA został uwieczniony w czerwcu następnego roku, kiedy FBI skonfiskowało wszystkie dwadzieścia pięć obrazów. Nie było mnie w kraju – powiedział były dyrektor, który twierdzi, że był we Włoszech, kiedy otrzymał telefon o wywozie dzieł z muzeum. Kilka dni później został zwolniony.

Współwłaściciele obrazów twierdzili, że dzieła zostały namalowane przez Basquiata w 1982 roku i zakupione przez scenarzystę Thaddeusa Mumforda, który następnie trzymał je w szafce. Jednak zmarły Mumford oświadczył, że nigdy nie kupił takich dzieł, jak wynika z oświadczenia FBI, które badało kolekcję od 2013 r. lat po śmierci artysty. Jednak De Groft twierdzi, że dwa raporty kryminalistyczne wykazały, że zastosowana typografia pochodzi z lat 70. XX wieku.

W oświadczeniu FBI dodatkowo przytoczono korespondencję pomiędzy De Groftem a historyczką sztuki Jordaną Moore Saggese, której płacono za pisanie raportów na temat autentyczności obrazów. Chcesz, żebyśmy ogłosili, że masz 60 tysięcy dolarów na napisanie tego? OK. Zamknąć się. Wziąłeś pieniądze. Przestań być świętsza od siebie – napisała De Groft w e-mailu do Saggese po tym, jak poprosiła, aby jej nazwisko nie było kojarzone z wystawą. Były dyrektor twierdzi, że wymiana zdań była częścią większej kłótni między nimi. W zasadzie miałem dość, to był spór akademicki – powiedział. Źle zrobiłem, że przyjąłem taki ton.

W odpowiedzi OMA zebrał grupę zadaniową dokonać przeglądu swoich zasad w ramach inicjatywy zarządzania reputacją. Jednak szkody zostały wyrządzone – w styczniu tego roku Amerykańskie Stowarzyszenie Muzeów (AAM), najwyższa w kraju instytucja akredytująca instytucje artystyczne, umieściło Orlando Museum of Art w zawieszeniu. Wkrótce potem historia przybrała inny obrót, gdy Michael Barzman, licytator z Los Angeles, zgodził się przyznać do winy okłamywać FBI w sprawie jego roli w ustaleniu pochodzenia obrazów.

kultowe stroje Taylor Swift

Rola Michaela Barzmana w skandalu OMA

Ujawniając, że stworzył od dwudziestu do trzydziestu fałszywych obrazów Basquiata, Barzman twierdził, że wymyślił historię Mumford i reklamował je jako autentyczne. Przed ogłoszeniem wyroku w sprawie Barzmana De Groft argumentował w dokumentach sądowych, że licytator, który przyznał się do stworzenia dziewięciu dodatkowych fałszerstw, złożył fałszywe oświadczenia na temat dzieł wystawionych w OMA, aby zminimalizować karę.

W tym samym miesiącu OMA pozwała De Grofta i współwłaścicieli obrazów Basquiata za oszukanie muzeum w celu uzyskania korzyści finansowych. Nie mogę w to uwierzyć” – powiedział De Groft, który od czasu zwolnienia nie może znaleźć pracy. Sprawy jakoś się potoczyły, odbyłem kilka rozmów kwalifikacyjnych. I nagle to coś uderza.

Ze skargi wynika, że ​​muzeum twierdziło, że wydało setki tysięcy dolarów – i nieświadomie naraziło swoją reputację – na wystawianie obecnie już fałszywych obrazów. Zarzucano również, że po przybyciu dzieła sztuki pracownicy OMA zauważyli, że jeden z obrazów zawierał adres Michaela Barzmana, który w 1982 r. miałby cztery lata i mieszkał gdzie indziej. Według De Grofta etykieta ta została dodana po zakończeniu prac zostały przesłane pocztą przez pracowników schowków do Barzmana.

Astrid Menks

De Groft zaprzecza także zarzutom muzeum, jakoby odniósł korzyści z przewidywanej wielomilionowej sprzedaży dzieł. Według skargi OMA De Groft szukał podobnych możliwości w przypadku obrazów rzekomo autorstwa Tycjana i Jacksona Pollocków. Pozwól mi sprzedać te Basquiaty i Pollocka, a potem Tycjan będzie następny z rekordem. Następnie przejdę na emeryturę w firmie Mazeratis, a Ferraris napisał De Groft w e-mailu do właściciela dzieła Tycjana, zgodnie ze skargą. Były dyrektor twierdzi jednak, że ten e-mail nie brzmi jak mój, i dodaje, że FBI, muzeum i jego kancelaria prawnicza miały wówczas dostęp do jego prywatnego e-maila. A nawet gdybym to napisał, obrzucanie ustami nie jest nielegalne.

Kontrapozew Aarona De Grofta przeciwko muzeum w Orlando

Choć według doniesień byli to jego współoskarżeni zaangażowany w negocjacje ugodowe na początku tego miesiąca De Groft 14 listopada ostro odpowiedział muzeum, wnosząc pozew o odszkodowanie przekraczające 50 000 dolarów. Zarzucając bezprawne rozwiązanie umowy, zniesławienie i złamanie umowy, reżyser twierdzi, że nigdy nie zawarł żadnej umowy finansowej z właścicielami obrazów w sprawie rekompensaty za wystawę OMA lub potencjalną sprzedaż. Startracker skontaktował się z OMA, która odmówiła komentarza w oczekiwaniu na postępowanie sądowe.

De Groft argumentuje również, że Cynthia Brumback, ówczesna przewodnicząca rady nadzorczej OMA, wiedziała o wezwaniu FBI z lipca 2021 r. w sprawie akt związanych z wystawą, ale poinstruowała De Grofta i innych pracowników muzeum, aby nie informowali rady. W rezultacie Zarząd nie miał zielonego pojęcia o tak niezwykłej, bezprecedensowej i niebezpiecznej sytuacji, stwierdził De Groft w pozwie sądowym. Były dyrektor powiedział dodatkowo, że gdy zapytał FBI, czy w świetle wezwania powinien kontynuować wystawę, dali mu zielone światło. Nie mieliśmy żadnej treści ani treści, po prostu musieli zbadać wskazówkę.

Z dokumentów sądowych wynika, że ​​twierdzenia muzeum to przejrzysty chwyt public relations, mający na celu zachowanie twarzy i uczynienie z De Grofta kozła ofiarnego. Według dokumentów sądowych De Groft stworzył spektakularną wystawę, która zebrała pozytywne recenzje i ustanowiła rekordy frekwencji.

De Groft do dziś utrzymuje, że nie ma żadnych wątpliwości co do autentyczności wystawionych obrazów. Walczę o odzyskanie swojej reputacji oraz o oczyszczenie z zarzutów osobiście i zawodowo. I to się stanie.