Joseph Gordon-Levitt przeszedł długą drogę od swojego wyglądu zombie o pustych oczach, we wczesnych flopach pozbawionych życia Cegła I Halloween H-20 . Ale pozostaje nieprzewidywalny. W jednej chwili staje się atrakcyjnym, romantycznym bohaterem o świeżej twarzy 500 dni lata . Odwróć się, a on jest pokryty tatuażami, nosi brudne szmaty, ma długie, tłuste włosy i gada wulgaryzmy w tytułowej roli w horrorze Hesher . Ta odrażająca, kretynska robota jest tak oderwana od rzeczywistości, że warto przeczytać notatki z produkcji, aby dowiedzieć się, co reżyser i scenarzysta Stephen Susser miał na myśli w swoim debiucie pełnometrażowym: Głośna muzyka. Pornografia. Spalenie rzeczy na ziemię. To kilka ulubionych rzeczy Heshera z mrocznej baśni o ekscentrycznym włóczęgorzu, który pojawia się nie wiadomo skąd, by w najbardziej niekonwencjonalny sposób pomóc borykającej się z problemami rodziny uporać się ze stratą, gdy nieoczekiwanie bez zaproszenia zamieszkuje w ich garażu. To nie opisuje, jak ponure i niedorzeczne jest to zjawisko, ale można uzyskać obraz.
Gordon-Levitt gra dziwaka, który metabolizuje nie wiadomo skąd, niczym heavymetalowa Mary Poppins. Nigdy nie jest jasne, kim jest ani skąd pochodzi, ale uczy kilku rzeczy na temat żałoby dysfunkcyjnego 13-letniego T.J. (Devin Brochu), jego katatoniczny ojciec Paul (Rainn Wilson), który śpi całe dnie, i jego niezdarna, umierająca babcia (ze wszystkich ludzi wyniszczona Piper Laurie), która gotuje i w kółko opowiada naprawdę nudne historie. Nigdy nie otrząsnęli się po śmierci matki T.J. w wypadku samochodowym, ale z powodów znanych tylko filmowcowi nastrój poprawia się, gdy makabryczny Hesher spaceruje po domu z zielonymi zębami i ciałem wyglądającym jak płonący pancernik, rozbiera się do swojego postrzępionego paska, żeby zrobić pranie i zaczyna oglądać filmy porno na magnetowidzie. Uwielbia wypełniać dom dymem, sprośnie gadać, wysadzać powietrze i szokować świat z samozadowolenia. Główną wadą filmu jest to, że nigdy nie zadaje sobie trudu wyjaśnienia, dlaczego rodzina nie wzywa policji. Ale do cholery, wtedy nie dostałbyś fałszywej sceny odkupienia ani absurdalnej sceny odnowienia nadziei.
Hesher to brutalny, nieokiełznany dziki człowiek, który z łatwością mógłby pochodzić z Borneo, ale z czasem scenariusz za wszelką cenę chce ujawnić wrażliwość na trudną sytuację innych, działającą jak terapia elektrowstrząsami. Natalie Portman niefortunnie pojawia się epizodycznie w roli Nicole, pozbawionej środków do życia kasjerki w supermarkecie, która staje się jedyną przyjaciółką T.J., gdy ratuje go przed sadystycznym tyranem. Hesher niszczy zaufanie wszystkich, wrzucając Nicole do łóżka (lubi tatuaże), ale zbawia się, pojawiając się na pogrzebie naćpany i ciągnąc zwłoki na motocyklu. Nie pytaj. Całość sprawia wrażenie, jakby została wyreżyserowana telefonem komórkowym na odległość i zmontowana za pomocą obrotowej układanki. Pan Gordon-Levitt w roli tytułowej nigdy nie czyni z poddanego lobotomii Heshera spójnej postaci. Jedyne, czego nie podpala, to negatyw. Dzieciak, który gra T.J. wygląda jak miniaturowa wersja już miniaturowego Justina Biebera. Tylko wspaniała Piper Laurie oferuje wartość dolara. W przeciwnym razie, Hesher jest dla filmów tym, czym graffiti dla gnijącego płotu.
HESZER
Czas trwania 105 minut
Napisane przez Spencera Sussera i Davida Michoda
Wyreżyserowane przez Spencera Sussera
W rolach głównych Joseph Gordon-Levitt, Natalie Portman i Rainn Wilson
1/4