
Alex Pettyfer, Alan Ritchson, Henry Cavill, Hero Fiennes Tiffin i Henry Goldin (od lewej) Ministerstwo Wojny Niedżentelmenów. Daniela Smitha
Bądźmy szczerzy: niezależnie od tego, jak cenne i głęboko emocjonalne, filmy o II wojnie światowej mogą być trudem. Globalny konflikt zmieniający zasady gry, który w dalszym ciągu wywiera wpływ na potomków zaangażowanych osób, z pewnością zasługuje na powagę. Ale historia nie zawsze musi wymagać takiej intensywności na ekranie. Guy Ritchie i jego współpracownicy Ministerstwo Wojny Niedżentelmenów Zrozum to, tworząc film o II wojnie światowej oparty na rzeczywistych wydarzeniach, charakteryzujący się zaskakująco dobrą pływalnością i wysoką energią oktanową – nawet jeśli część tej historii nie jest do końca prawdziwa.
| MINISTERSTWO WOJNY NIEGENTELNEJ ★★★ (3/4 gwiazdki ) który grał teletubisie |
W filmie, wyreżyserowanym i współautorem scenariusza przez Ritchiego, Henry Cavill wciela się w prawdziwego brytyjskiego tajnego agenta Gusa March-Phillippsa, który był inspiracją dla Jamesa Bonda. Gburowaty, wysoko wykwalifikowany March-Phillipps otrzymuje zadanie poprowadzenia grupy zbuntowanych agentów z misją z Anglii do Fernando Po w Afryce Zachodniej, mającą na celu zniszczenie statków zaopatrujących nazistowskie łodzie podwodne. Zespół, w skład którego wchodzą zabójczy Anders Lassen (Alan Ritchson), Henry Hayes (Hero Fiennes Tiffin) i Freddy Alvarez (Henry Golding) jest albo oparty na prawdziwych ludziach, albo przez nich inspirowany, chociaż pozostawiono pewne swobody. Szpiedzy wsiadają na statek rybacki i płyną na południe, zatrzymując się po drodze, aby dokonać nalotu na nazistowski obóz, w którym przetrzymywany jest inny agent Geoffrey Appleyard (Alex Pettyfer). Chociaż nigdy nie padły żadne strzały w stronę historycznej Operacji Postmaster, zespół pozostawia po sobie stosy martwych nazistów, wielu wypatroszonych, wysadzonych w powietrze lub postrzelonych z łuku i strzał przez Lassena.
W międzyczasie drugi zespół brytyjskich agentów przebywa na miejscu w Fernando Po i przygotowuje się do operacji. Należą do nich seksowne podejście Eizy González do Marjorie Stewart, prawdziwej agentki, która nie brała udziału w Operacji Postmaster, oraz bardziej skuteczny Pan Heron Babsa Olusanmokuna, postać z połączenia. Marjorie uwodzi i odwraca uwagę nazistowskiego wodza Heinricha Luhra (Til Schweiger, który grał podobną postać w Bękarty wojny ), podczas gdy pan Heron wymyśla dwie imprezy, które odbędą się, gdy szpiedzy infiltrują port. Jest kilka niepowodzeń, ale ostatecznie widzowie zobaczą, jak misja rozwija się jako kaprys o wysoką stawkę, który wiąże się z kilkoma ofiarami śmiertelnymi więcej niż typowy thriller szpiegowski.
Znak zodiaku 23 lutego

Eiza González w Ministerstwo Wojny Niedżentelmenów. Daniela Smitha
Pomimo wszelkich nieścisłości historycznych, Ministerstwo Wojny Niedżentelmenów to zabawny, dobrze opowiedziany film, który nie wymaga nadmiernej analizy. Duża w tym zasługa ekstrawaganckiego, szybkiego stylu Ritchiego, który dobrze mu tu służy. Część dialogów i akcji była improwizowana dzień po dniu na planie, co jest typowym zjawiskiem w projekcie Ritchie, a całość charakteryzuje się błyskotliwą lekkością, którą przyjemnie się ogląda. Jasne, miłośnicy historii będą zirytowani. I tak, część zabójstw jest nieuzasadniona. Ale obsada, zwłaszcza Ritchson, przeżuwa scenerię i wypluwa ją z wielkim zapałem. Jest brutalny, stylowy i zaprezentowany z polotem, prezentując jednocześnie mniej znaną opowieść z wojny, która została niedawno odtajniona.
Jest kilka czkawek, w tym charakterystyka Marjorie, ale Ritchie przedstawia prawdziwy argument za wniesieniem poczucia humoru do kina II wojny światowej. Wydaje się, że jest to element towarzyszący Bękarty wojny , choć ten może być bardziej żartobliwy niż hit Quentina Tarantino z 2009 roku. Szczególnie Ritchson kradnie show, udowadniając, że jest nieocenioną gwiazdą akcji, gdy Lassen z zapałem pokonuje całą łódź ludzi. Cavill także najwyraźniej dobrze się bawi w roli Marcha-Phillipsa, człowieka, który nie słucha rozkazów i zamierza robić wszystko po swojemu, pomimo konsekwencji. Pod tym względem nie różni się od Ritchiego, autorskiego twórcy filmowego, który każdą historię wypełnia swoją własną wizją. Oglądanie jego podejścia do filmu o II wojnie światowej jest fascynujące, pomimo kilku luk narracyjnych, i dobrze przypomina, że nie wszystkie historie wojenne muszą być tak poważne.