Usługi dostawy marihuany są niezwykle gorące podczas kwarantanny związanej z koronawirusem

Pracownik nosi maskę na twarzy, pomagając klientowi w przychodni Caliva.Calvia

Jako kurier ważnej firmy w Kalifornii Jeremy Branthoover nigdy nie był bardziej zajęty. Ale obciążenie pracą go nie przygnębia. Prawdę mówiąc, jego humor jest lepszy niż kiedykolwiek. Kocham to, co robię, powiedział Startrackerowi. Prowadzenie marihuany jest całkiem w porządku, nie będę kłamać.

Branthoover jest kurierem zajmującym się konopiami indyjskimi Caliva , legalna apteka z marihuaną z siedzibą w San Jose, w samym sercu Doliny Krzemowej. Sklep był kiedyś zalewany przez klientów szukających blantów, vape’ów i artykułów spożywczych. Jednak po tym, jak w marcu klienci rozpoczęli kwarantannę w swoich domach, Caliva rozszerzyła swoje usługi dostaw i ruszyła w drogę.

Teraz, wyposażony w maskę na twarz i butelkę środka do dezynfekcji rąk, Branthoover swoim Volkswagenem GTI realizuje 20 dostaw dziennie na terenie Zatoki San Francisco, a klienci nigdy nie byli szczęśliwsi na jego widok.

Naprawdę mogę uświetnić ten dzień ludziom, powiedział. Widzę wyraz ich twarzy, kiedy się zatrzymuję, i mówią: „O mój Boże, uwielbiam to, że wciąż jesteście otwarci”. Dziękuję bardzo”. Szczerze mówiąc, myślę, że to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mogę teraz robić.

Ta euforia po marihuanie jest typowo kalifornijska. Stan zalegalizował marihuanę medyczną w 1996 r., sprzedaż rekreacyjną rozpoczęła w 2018 r sklasyfikował lek jako produkt niezbędny , obok mleka i papieru toaletowego, w marcu tego roku, kiedy w Ameryce pandemia panowała.

Jednak pomimo tej zamiłowania do konopi indyjskich, kupno blanta za pośrednictwem aplikacji nie jest jeszcze tak proste, jak zamówienie pizzy na wynos. Nawet w Kalifornii narkotyki wiążą się z dużą biurokracją.

„Musisz zeskanować swoje prawo jazdy i przejść przez oprogramowanie do rozpoznawania twarzy” – wyjaśnił Steve Allan, dyrektor finansowy Caliva. [Następnie] musimy potwierdzić Twój wiek i musimy potwierdzić adres. Musimy także sprawdzić, czy zamówienie nie przekroczyło dozwolonego dziennego, tygodniowego lub miesięcznego maksimum. Zatem w tym procesie jest wiele elementów, które powodują tarcia na początku.

Zobacz także: Koronawirus nie powstrzyma Nowego Jorku przed próbami zalegalizowania marihuany

Odbiór dostawy również omija gościnność, z której szczyci się wiele przychodni. Bez sprzedawcy w sklepie – lub budtmana, jak się ich nazywa – pod ręką, skąd będziesz wiedział, który joint będzie dla Ciebie odpowiedni?

Ale żebracy nie mogą wybierać w czasie pandemii. I choć obwarowane długimi warunkami, dostawy online i odbiór przy krawężniku nadal stały się ratunkiem dla branży konopi indyjskich w Ameryce Północnej.

Airfield Supply Co. dostarcza marihuanę za pośrednictwem TesliSpółka Zaopatrzenia Lotnisk

Podobnie jak Caliva, Spółka Zaopatrzenia Lotnisk w innej przychodni w San Jose odnotowano większą liczbę dostaw marihuany. Od początku pandemii dodał do swojej floty sześć nowych samochodów Tesla, co pomogło zwiększyć dostawy o 400 procent. Być może zgiełk sklepu zniknął, ale wygoda paczek doniczkowych stała się objawieniem.

Oto przyszłość handlu detalicznego konopiami indyjskimi, powiedział Chris Lane, szef marketingu w Airfield. Zwłaszcza w Dolinie Krzemowej; ten styl życia na żądanie jest tutaj.

I nie tylko Kalifornia w końcu przyjęła zasadę „toke-away”.

Od marca oba Oregon I Michigan zezwoliły licencjonowanym sprzedawcom detalicznym na prowadzenie dostaw przy krawężniku poza swoimi budynkami. W Utah I Waszyngton, DC przychodnie lekarskie po raz pierwszy uzyskały zezwolenie na dostarczanie leków pacjentom. Oraz za granicą w Kanadzie, która w 2018 r. zalegalizowała marihuanę na szczeblu krajowym, rząd Ontario przedłużył zamówienie awaryjne, dzięki któremu sklepy mogą oferować dostawę do domu do 19 maja.

Wszystko to jest dobrą wiadomością dla firm zajmujących się konopiami indyjskimi, które mogą sobie pozwolić na własną armię pojazdów wypełnionych trawą. Jednak dla przychodni, które dopiero sobie radzą, ta pandemia może oznaczać koniec drogi.

Jako firmy zajmujące się narkotykami, które w USA są nadal nielegalne na szczeblu federalnym, amerykańskie firmy produkujące marihuanę nie kwalifikują się obecnie do większości usług bankowych ani pomocy finansowej. Nawet w Kanadzie połączone wyzwania związane z pozyskiwaniem kapitału w czasie pandemii, konkurencją ze strony rynku nielegalnych narkotyków i groźbą globalnej recesji mogą wystarczyć niektórym przedsiębiorcom zajmującym się marihuaną.

Pandemia Covid-19 wpłynęła na wyzwania związane z płynnością, z jakimi borykały się już nowe firmy rozpoczynające działalność w branży konopi indyjskich, stwierdził George Smitherman, prezes Kanadyjska Rada ds. Konopi , która reprezentuje firmy produkujące konopie indyjskie na tyle duże, że mogą być notowane na giełdzie Nasdaq.

Dlatego też przestrzeń konopi została uznana za jej zasadniczą rolę. Nie ma co do tego wątpliwości, powiedział Startrackerowi. Dostawa nie zastępuje jednak dostępu do sprzedaży detalicznej. [To] nie jest tak dobre, jak środowiska handlu detalicznego z pełnym zakresem usług.

Na szczęście dla borykających się z trudnościami firm zajmujących się konopiami indyjskimi w Ontario, samorząd lokalny zobowiązał się do wydania nowych zezwoleń na sklepy z konopiami indyjskimi po zniesieniu nadzwyczajnych ograniczeń prowincji związanych z Covid-19. Do tego czasu wsparcie sektora będzie musiało pochodzić z tego, czego pragnie każda firma: nowych klientów.

Częścią naszego wyzwania jest pozyskanie nowych klientów, powiedział Smitherman. A musimy to robić poprzez produkty dobrej jakości, niedrogie i powszechnie dostępne. Oto przepis na sukces.

Choć branża konopi indyjskich zarówno w Kanadzie, jak i w Ameryce stanęła w obliczu niepowodzeń, istnieje nadzieja, że ​​nawet w obliczu pandemii przepis na sukces będzie bardziej wyrafinowany niż kiedykolwiek. Średni koszt legalnej marihuany w Kanadzie spadł od momentu wprowadzenia rynku i chociaż dostęp do sprzedaży detalicznej jest ograniczony, dostęp z samochodów przewożących konopie indyjskie nigdy nie był lepszy.

Tak więc, czy to w Toronto, czy w San Francisco, najlepszym dobrodziejstwem dla legalnej marihuany może być sama blokada. W obliczu miesięcy nudy w kwarantannie może to być właśnie ten moment, w którym tysiące nowych klientów podniesie słuchawkę i wybierze M, by wybrać marihuanę.