
Nie ma fabuły, ale w zasadzie „Longlegs” koncentruje się na początkującym agencie FBI imieniem Lee, granym przez pozbawioną uroku aktorkę imieniem Maika Monroe.Dzięki uprzejmości NEONA
Jest lato, kiedy działają namioty multipleksowe zapchany kawałkami śmieci . Przez doświadczenie uczy się oczekiwać przeciętności w kinie. Co się robi nie spodziewać się to ładunek totalnego badziewia, pełnego chwytów zamiast pomysłów, skradzionych scen z innych filmów zamiast oryginalności, amatorskiej postawy zamiast profesjonalnych występów, bezmyślnego błądzenia zamiast zorganizowanych scenariuszy i bezsensownego zamieszania zamiast jasnego kierunku. Każdy wymieniony negatyw jest jaskrawo oczywisty jako część niezrozumiałego bełkotu, który tworzy kiepski horror zatytułowany Długonoga nie tylko najgorszy film lata 2024 r., ale jeden z najgorszych filmów wszechczasów.
| DŁUGONOGI (0/4 gwiazdek ) |
Nie ma fabuły, ale w zasadzie skupia się na początkującym agencie FBI imieniem Lee, granym przez pozbawioną uroku aktorkę imieniem Maika Monroe i utrzymanej w stylu Clarice z Milczenie owiec, grana ze znacznie większą siłą i indywidualnością przez Jodie Foster. Lee jest także jasnowidzką (duh), której szef przydziela ją do sprawy szalonego seryjnego mordercy zwanego bez niewytłumaczalnego powodu Longlegsem, który masakruje całe rodziny z córkami, które mają urodziny tego samego dnia co Lee. (Nie musisz już oglądać tuzina filmów o seryjnych mordercach, żeby wiedzieć, że to oznacza, że Lee jest celem kolejnej ofiary.) Nie ma żadnych tajemnic w sprawie Długonogich. Napięcie maleje w pierwszej scenie, będącej swego rodzaju prologiem do reszty filmu, w którym Lee wydobywa ze swojej podświadomości wspomnienie przerażającej wizyty w jej domu z dzieciństwa przez istotę zwaną Długonogimi, która jest w jakiś sposób powiązana z jej agresywnym singlem. matka. Longlegs odgrywa rolę drag queen przez Nicolasa Cage’a, przepełnionego sukienkami, chrapliwym głosem przypominającym wrzeszczącą banshee i białą peruką wyglądającą jak szczurze gniazdo. Jest także czcicielem szatana. (Podwójne, hm.)
Podczas gdy Lee zajmuje się tworzeniem wskazówek w grupach liczb i odszyfrowywaniem kodów, Longlegs zostaje aresztowany, ale zanim ktokolwiek w centrali FBI będzie mógł go przesłuchać w sprawie motywów, rozbija głowę o mięso hamburgerowe na stole przesłuchań. Lecą zęby, krew rozpryskuje się po całym pokoju szybciej niż fabuła, a Długonogi giną, ale masakry trwają. Matka Lee stoi na czele długiej listy „czerwonych śledzi” jako przyprawiająca o zawrót głowy religijna wariatka, która również ma powiązania z czcicielami diabła. (Powiedz co?) Nic z tego nie ma większego sensu, ale jest nieubłaganie, nieustannie, brutalnie i intensywnie krwawe, ponure i tak tajemniczo niedorzeczne, że wydaje się, że wszystko to zmyślają w miarę upływu czasu. Długonoga jest jak wielki ogień benzynowy, w którym co minutę zapala się nową zapałkę.
Za absurdalny scenariusz i paraliżującą reżyserię odpowiada Oz Perkins, syn zmarłego i wszechstronnego Tony'ego Perkinsa. Biorąc pod uwagę fakt, że stworzył jednego z najbardziej zapadających w pamięć wariatów w historii kina, Alfreda Hitchcocka Psychol, można by pomyśleć, że część jego umiejętności przeniesie się na syna. Niestety, w pętli nie ma żadnych dowodów Długonoga że Oz Perkins odziedziczył po ojcu całą dyskretną odrazę do kina. Aby być charytatywnym, stara się nie ujawniać więcej, niż Lee sama się domyśli, a te mroczne przeczucia mają swój styl, ale moim zdaniem nawet jeżący włos na głowie film o straszydłach wymaga logiki, a ten ma nic. Nigdy nie jest jasne, jakie są motywy Długonogich, jaki nadprzyrodzony podtekst ma wspólnego z seryjnymi morderstwami, a tym bardziej z tym, jak i dlaczego rzezie są kontynuowane po śmierci Długonogich. Najlepszą rzeczą w filmie jest ponure oświetlenie i praca kamery, które nadają mu upiorny nastrój i nigdy nie rozjaśniają jego spójności. Najgorszy jest Nicolas Cage w jego najbardziej histerycznym, wytrąconym z równowagi i przesadnym występie, odkąd zagrał Draculę jak w wodewilu. Ociężały trzeci akt filmu, w którym wszystko łączy się w tsunami delirium, jest po prostu kretyński. Ostatecznie zadajesz więcej pytań, niż ktokolwiek zaangażowany w sprawę będzie w stanie (lub będzie) kiedykolwiek odpowiedzieć.