
Sir Paul McCartney odwiedza w kwietniu Paul McCartney Photographs 1963-64: Eyes of the Storm.Zdjęcie: Theo Wargo/Getty Images dla MPL
Daj sygnał krzyczącym dziewczynom! Ale proszę ciszej. Nie tak dawno temu Beatles po raz kolejny najechał Nowy Jork. Tym razem jednak członek Fabułowej Czwórki wybrał się do Muzeum Brooklyńskiego. Paul właśnie tu był z wizytą, powiedziała mi Sarah Brown, osobista archiwistka zdjęć legendy rocka, oprowadzając mnie po piątym piętrze instytucji w zeszłym miesiącu.
Powodem wizyty McCartneya był spacer po wędrownych fotografiach i wystawie reliktów legendy muzyki Paul McCartney Photographs 1963–64: Eyes of the Storm. Zawiera zbiór zdjęć zrobionych przez słynnego piosenkarza i autora tekstów jego samego oraz jego kolegów z Beatlesów, Johna Lennona, George’a Harrisona i Ringo Starra, jest to kuszące spojrzenie z osobistej perspektywy na jeden z najwspanialszych okresów kultury muzycznej.
Chciał przez to przejść, aby upewnić się, że wszystko wygląda niesamowicie, Brown powiedział Startrackerowi o praktycznym podejściu McCartneya do wystawy, którą wcześniej prezentowano w Chrysler Museum of Art w Wirginii po jej debiucie w londyńskiej National Portrait Gallery.
Oprócz procesu selekcji, był zaangażowany we wszystko, począwszy od wyboru, a nawet takich rzeczy jak wszystkie klatki. Pracował nad wystawą na każdym etapie jej rozwoju.
Jana i Jerzego. Paryż, 1964.© 1964 Paul McCartney
McCartney, zawsze przewidujący artysta, ma talent do przewidywania, którego początki sięgają przypadkowej decyzji o zostaniu fotografem-amatorem mniej więcej w czasie, gdy Beatlesi rozpoczęli swoją podróż ku globalnej dominacji na początku lat 60. W rezultacie Eyes of the Storm oferuje rzadki wgląd w krótki okres obejmujący lata 1963–1964 – spojrzenie zza kulis na litanię ważnych momentów kulturowych, które miały miejsce w tym skróconym czasie: przełomowe występy w Europie, bardzo pierwszy lot transatlantycki i pierwszy raz w Ameryce, a także historyczne wystąpienie Program Eda Sullivana w lutym wywróciło Stany do góry nogami, wywołało Beatlemanię i na zawsze zmieniło muzykę. Artysta znany czasem jako Macca dokumentował akcję na każdym kroku. Ale jak na ironię, pomimo statusu jego zdjęć jako skarbnicy, jego dokumentacja została później zapomniana w szaleństwie, które nastąpiło po dziesięcioleciach.
Właściwie nie był nawet pewien, czy nadal istnieją, powiedział Brown, który współpracuje z McCartneyem przez ostatnie osiem lat. Po pewnym czasie pracy w archiwum zdjęć Vogue’a dołączyła do Beatlesów, odpowiadając na anonimowe ogłoszenie o pracę dla archiwisty zdjęć. Aplikowałam poprzez zwykłe ogłoszenie – wspomina z zachwytem, dopiero później dowiedziała się, dla kogo będzie pracować. Jednak po dłuższej rozmowie kwalifikacyjnej została zatrudniona. Najpierw pracowała z ogromnym archiwum Lindy McCartney (nieżyjąca już żona Paula była profesjonalną fotografką), ale ostatecznie uwaga skupiła się na zdjęciach Paula.
Byliśmy na spotkaniu w sprawie wystawy, którą planowaliśmy dla Lindy, i on wspomniał, że sam zrobił zdjęcia w latach 60. i zapytał, czy mogę je zlokalizować – wspomina Brown. Dzięki wcześniejszej pracy archiwalnej nie wymagało to dużego wysiłku. Do jego archiwum pracowały dwie osoby, które wykonały niesamowitą robotę, skanując i digitalizując wszystkie negatywy i stykówki, powiedział Brown. Musiałem tylko przeszukać cyfrowe archiwum i dowiedzieć się, gdzie były przechowywane. Zdarzały się jednak przypadki, gdy była mile zaskoczona nieoczekiwanymi skarbami. Czasami pojawia się pudełko ze strychu i patrzenie na to jest ekscytujące.
Są rzeczy [w archiwum], o których dosłownie myślałem, że nigdy więcej ich nie zobaczę, a potem nagle wszystko tam jest, McCartney powiedział brytyjski magazyn stylistyczny The Face w wywiadzie z 2023 roku. To jak magia. To jak stary album z wycinkami na temat swojej rodziny, czy coś w tym stylu: „Wow, nigdy o tym nie wiedziałem…” „O tak, ciocia Mary to wzięła”. To jak prezent, gdy te wszystkie rzeczy wracają. No i rzecz w tym, że to nie jest album ze zdjęciami rodzinnymi, bo to całkiem ładne zdjęcia.
W sumie para wykonała około 1000 zdjęć, aby znaleźć 250, które stały się wystawą – także teraz książka o tej samej nazwie — niektóre zeskanowane z odbitek, a wszystkie całkowicie nieedytowane, z zadrapaniami i taśmą widoczną na kilku zdjęciach. Każdy rozdział ich podróży jest uporządkowany według lokalizacji; już na początku widzimy pandemonium w teatrze Olympia w Paryżu w styczniu 1964 roku, co jest zapowiedzią tego, co miało nadejść. (Gwarny tłum podobno stał się chaotyczny z Paulem błagającym o porządek.)
pod jakim znakiem zodiaku jest 16 czerwca
Paul McCartney: Tłumy goniące nas w „A Hard Day’s Night” wzorowane były na takich momentach. Wyjęte z tyłu naszego samochodu na West Fifty-Eigth, przecinając Avenue of the Americas.© 1964 Paul McCartney
Trzeba pamiętać, wyjaśnił Brown, że w listopadzie ubiegłego roku zamordowano Johna F. Kennedy'ego. Zabójstwo i jego skutki były tak świeże, że kiedy The Beatles wylądowali na lotnisku JFK, na lotnisku, dawniej Idlewild, przez trzy miesiące w hołdzie znajdowało się imię zabitego prezydenta. Przyjazd Beatlesów do Ameryki był przypływem nadziei i lekkości w pogrążonym w żałobie kraju. Jeśli chodzi o wystawę, para odgrywała rolę w ruchach politycznych i społecznych zachodzących w tamtym czasie i zastanawiała się, jak zespół wpasuje się w ten krajobraz.
Mamy tu odrębną narrację, a efektem jest niezwykle intymne spojrzenie na szereg momentów zmieniających kulturę, w tym momenty za kulisami w Program Eda Sullivana. Transmisję obejrzało 73 miliony widzów, co pobiło wówczas rekordy oglądalności. Paul powiedział mi, że jednym z powodów, dla których zrobił te wszystkie zdjęcia, jest to, że nie wiedział, jak długo to wszystko będzie trwało, powiedział Brown. Nikt wcześniej ani później nie osiągnął takiego sukcesu jak The Beatles – być może z wyjątkiem Taylor Swift i tylko z wieloma gwiazdkami.
Po ucieczce do Nowego Jorku Fab Four udali się do Waszyngtonu (pociągiem, aby zagrać swój pierwszy amerykański koncert) i do Miami (samolotem). To był ich pierwszy raz w miastach, o których tyle słyszeli po drugiej stronie stawu. Po drodze McCartney miał zwyczaj skupiać swój obiektyw na – z braku lepszego określenia – na normalnych ludziach.
„W jego zdjęciach uwielbiam to, że poświęca tyle samo uwagi i godności nie-celebrytom, którymi się otaczał” – powiedział Brown. Interesuje go tak samo zwykły człowiek pracujący, jak wszyscy muzycy i otaczający go ludzie. Dotyczy to także mężczyzn na zewnątrz odgarniających śnieg, który zabrał z okna pociągu gdzieś pomiędzy Nowym Jorkiem a Waszyngtonem. Zapytał: „Kim jest ten człowiek?”. Być może nigdy się nie dowiemy, jaka jest jego historia.
„Jakiego koloru są oczy Kate Middleton”
Inny przedstawia młodą dziewczynę spokojnie patrzącą w okno jego samochodu. „Uwielbiam go ze względu na skład” – stwierdziła Brown – to jeden z jej ulubionych. Wziął go podczas wsiadania i wysiadania z samochodu. Jest wyraźny, ostry i pięknie skomponowany. Uwielbiam zawarte w nim światło. To jak obraz Caravaggia.
Chociaż wielu fanów pozostaje bezimiennych, dzięki wystawie ujawniają się krewni tych anonimowych twarzy. Najsłynniejsze jest ujawnienie tożsamości młodej dziewczyny, znanej wcześniej tylko jako Adrianne z Brooklynu z raportu CBS News o przybyciu Beatlesów do Nowego Jorku. Nie obchodzi mnie, co ktoś o tym myśli – mówi w klipie sprzed 60 lat. Zawsze będę kochać The Beatles i zawsze będę ich kochać. Nawet gdy będę mieć 105 lat i będę starą babcią, będę je kochać. I Paul McCartney, jeśli słuchasz, Adrienne z Brooklynu kocha cię całym sercem. Aby promować wystawę, McCartney zamieściła wiadomość do Adrienne (widziałam twój film i jestem teraz na Brooklynie!) w mediach społecznościowych, co skłoniło jej dzieci do nawiązania kontaktu. Niestety, prawdziwy Adrienne D'Onofrio zmarł w 1992 roku.
Wystawa kończy się, gdy Fab Four przyjedzie do Miami, aby nagrać kolejny występ w Ed Sullivan Show i wygrzewać się w słońcu, a zdjęcia przedstawiają ich palących i pijących w kostiumach kąpielowych oraz Lennona pluskającego się w falach oceanu. Następnie opowieść przechodzi z czerni i bieli do pełnego koloru (Brown nazwał to a Czarnoksiężnik z krainy Oz moment), ponieważ McCartney po raz kolejny był na tyle przezorny, aby przejść na film kolorowy, aby udokumentować ich olśniewającą wizytę w Sunshine State. Nadal jest to powód do dumy Miami, ponieważ wiele zdjęć można obecnie oglądać w hotelu The Betsy w Miami.
Autoportret. Londyn 1963.© 1963 - 1964 Paul McCartney
Od tego momentu zdjęcia się rozrzedzają. Brown powiedział mi, że późniejszy napięty harmonogram McCartneya zmusił go do odłożenia na bok swojego hobby i cała czwórka udała się na zdjęcia do filmu Noc po ciężkim dniu. Powiedział, że jest po prostu zbyt zajęty – wyjaśniła. Życie wzięło górę, a on był w największym zespole na świecie.
To historia nie tylko kultury muzycznej i zmieniającego się społeczeństwa, ale także młodego rockera, którego marzenia zaczęły się spełniać. W tamtym czasie wcale nie czuliśmy się niewinni, McCartney powiedział The Face . Myśleliśmy, że jesteśmy dużymi mężczyznami. Wiesz, mieliśmy papierosy, garnitury i fajne koszule. Wiedzieliśmy, że odnosimy duże sukcesy. Zaczęliśmy zarabiać. Czuliśmy się jak królowie wszechświata.
Przeglądając te wszystkie zdjęcia, opowiadał o tym, jak przywołały mu szczęśliwe i zabawne wspomnienia – podsumował Brown. Wspomnienia wróciły do McCartneya. Zupełnie zapomniał, że robił zdjęcia jak George w okularach przeciwsłonecznych, w bikini i przy drinku, wyglądając na zrelaksowanego i szczęśliwego. Patrząc przez wizjer, nie miał pojęcia, komu wyjdą te zdjęcia. Dziś uważa to wszystko za naprawdę radosne.
Fotografie Paula McCartneya 1963–64: Oczy burzy można oglądać w Brooklyn Museum do 18 sierpnia.