
Andrew Garfielda w Pod Srebrnym Jeziorem. Festiwal Filmowy w Cannes
W Pod Srebrnym Jeziorem, Główny bohater Sam, grany przez wiecznie zakłopotanego Andrew Garfielda, jest bezrobotnym próżniakiem, który pali Marlboro Reds, ogląda filmy TCM, które jego mama nagrała na VHS i gra na 32-bitowym Nintendo ze swoim kumplem z kozią bródką (Topher Grace). Śpi pod podpisanym plakatem Kurta Cobaina, czyta ziny, a na nocnym stoliku trzyma komiksy i zabytkowego Playboya.
W zasadzie to każdy koleś, który w 1997 roku mieszkał w Silver Lake lub Echo Park (który film frustrująco błędnie określa jako East Los Angeles). Brakuje tylko Thomas Guide, zniszczonego egzemplarza Miasto Kwarcowe, oraz wersja Final Draft dla systemu Windows.
Dlaczego więc Sam jest takim powrotem do przeszłości w tym współczesnym filmie? To jedna z wielu tajemnic filmu, który szczyci się tym, że jest przyjemnie nieprzenikniony, co często daje fascynujący, a czasem męczący efekt.
Horoskop na 12 listopada
Moja teoria jest taka Pod Srebrnym Jeziorem to dokładnie taki film, o jakim marzyli wtedy wszyscy chłopcy z Silver Lake, przeglądając materiały Recykler przy espresso i Cubano w Café Tropical. Jest niemal komicznie ambitny, z czcią dla Hitchcocka i Davida Lyncha na rękawie flanelowej koszuli i jest wypełniony kobietami topless przedstawionymi w sposób mający zwrócić uwagę na toksyczność męskiego spojrzenia. A przynajmniej tak wyjaśniłby to wrażliwy facet, który o tym pomyślał, podczas PBR w barze Good Luck Bar. ( ROZERWAĆ .)
Garfield wciela się w rolę, którą zagrałby Kyle McLachlan, gdyby rządził Papa Lynch. Po obejrzeniu jest oczarowany blondynką Hitchcocka (Rley Keough) w noszącym Bichon Frise, letnim kapeluszu Jak poślubić milionera w jej mieszkaniu podczas gry w footsie. Kiedy następnego dnia znika bez śladu, a potem najwyraźniej ginie w ognistym wypadku samochodowym, w którym uczestniczy wybitny hollywoodzki producent i filantrop, Sam postanawia odkryć tajemnicę tego, co się wydarzyło.
| POD SREBRNYM JEZIOREM ★★ 1/2 funt |
Śledztwo prowadzi go do zespołu rockowego Jesus and the Vampire Brides, mapy ukrytej na widoku z tyłu starego pudełka po płatkach śniadaniowych i grobu Hitchcocka na cmentarzu Hollywood Forever. (To, czy Hitch się tam przewraca, czy po prostu dobrze się śmieje, jest kwestią dyskusji.)
To dziwnie odurzające patrzeć, jak zawsze fascynujący Garfield zbiera wskazówki podczas swojej nieprawdopodobnej przygody, niczym samotny chłopak Hardy; staje się to szczególnie prawdziwe, gdy dowiadujemy się, że układana przez niego zagadka grozi rozwikłaniem samej tkanki popkultury.
Część dziwnego uroku filmu tkwi w sposobie, w jaki nawiązuje do swoich poprzedników; Patrick Fischler, który grał przestraszonego mężczyznę w Winkie’s Diner w słynna scena z Napęd Mulhollanda, pojawia się jako zwolennik teorii spiskowych snujący opowieści o duchu mordującym psy i nagiej kobiecie w masce sowy, która uwodzi i morduje. Ale równie wiele osiągnięto dzięki elementom technicznym, w tym żywej kamerze DP Michaela Gioulakisa (film Jordana Peele’a Nas) i – co najważniejsze – narastającą partyturę symfoniczną skomponowaną przez Disasterpeace, który współpracował ze scenarzystą i reżyserem Davidem Robertem Mitchellem przy filmie z 2014 roku To następuje.
Pod Srebrnym Jeziorem staje się wyraźnie mniej intrygujące, gdy historia zmierza ku końcowi. Zadawane głupie pytania (moje ulubione: Dlaczego masz ciastka dla psów w kieszeniach?) są na ogół zabawniejsze niż quasi-poważne odpowiedzi. Film trochę za bardzo stara się być dziwny i odlotowy: to film, w którym za każdym razem, gdy bohater zjada ciastko lub popija herbatę, kończy się to – niespodzianka, niespodzianka – LSD. Jest też o około 20 minut dłuższy niż powinien.
Niemniej jednak jest coś odświeżającego w zabawnym podejściu Mitchella do brudnej historii kultów i morderstw w Los Angeles, a także wysokiej i niskiej popkultury i marketingu, które produkuje drugie co do wielkości miasto Ameryki. W najlepszym wydaniu Pod Srebrnym Jeziorem czuje się, jakby ktoś wyrzucił pełną skrzynię z zabawkami Zawrót głowy I Chodź ze mną w ogniu figurki akcji na podłodze i spędziłem dzień na wygłupach i wymyślaniu dziwacznych historii. Pod warunkiem, że film utrzyma to szelmowskie podejście i nie ugrzęźnie pod ciężarem swoich ambicji, Pod Srebrnym Jeziorem pozostaje długim, dziwnym spacerem, na który warto się wybrać.
Ryby