
Jajka po benedyktyńsku według pana DufresneDzięki uprzejmości WD-50
Wd-50 Wyliego Dufresne’a kończy się pod koniec listopada i po prostu nie mogę się z tego powodu smucić. Mam nadzieję, że to nie apatia ani bezduszność. Mój dziadek zmarł trzy tygodnie temu, w wieku 93 lat. Mnie też to nie było smutne. To był jego czas, żeby odejść. Był wspaniały, ale jego życie się skończyło. W ten sam sposób nadszedł czas, aby wd-50 się skończył, a dokładniej, przemienił się w coś innego.
Wyliego Dufresne’a.Dzięki uprzejmości WD-50
Piłem kawę – w lokalu zwanym Coffee Junkiez – kiedy mój dziadek wydał ostatnie tchnienie. Kiedy dotarłem do sali szpitalnej, jego skóra była już żółta i przypominała papier. Usta miał otwarte jak maska tragedii. Nie zdawałem sobie sprawy, jakie miał złe zęby. Zapytałem moją siostrę, lekarkę, co go w końcu zabiło. Powiedziała: „To nie jest tylko jedna rzecz. Jego systemy zawiodły.
Zastanawiam się, czy podobnie było w reducie Wyliego Dufresne’a w Lower East Side. Pozornie WD-50 jest zamykany, ponieważ budynek jest odnawiany przez władców luksusowych apartamentów. Nie wierzę w to ani przez sekundę. Co więcej, jest to weryfikowalna prawda. Jednocześnie nie sądzę, że opowiada całą historię. wd-50 był i zawsze był chwalony przez krytyków, ale przez bardzo długi czas nie był popularnym tematem. Nie było to ani modne, ani aktualne i, o ile wiem, nie próbowało takie być. Na wzór swojego twórcy, pana Dufresne, wd-50 grał w inną grę. Jednym z powodów, dla których był tak orzeźwiający, stale orzeźwiający przez 11 lat, jest to, że biegał zupełnie nago poza strumieniami chłodu.
Uncool jest świetny, ale unpeopled jest bardziej problematyczny. Jak zauważył znajomy – zdeklarowany narkoman z Open Table – w wd-50 można było jeść do woli o każdej porze. Niestety, jak rozumiem, niewielu skorzystało z tej możliwości. Gotowanie Dufresne’a i eksperymenty kuchenne Burning Man nigdy się nie zestarzały. To był T-1, żywność przyszłości. Ponieważ jednak Dufresne otworzył wd-50 w zupełnie innych warunkach kulinarnych i nigdy tak naprawdę się nie dostosował, ogólne wrażenia uległy zasadniczej zmianie. Kiedy tam jadłem, co zdarzało mi się może cztery lub pięć razy w ciągu ostatnich sześciu lat, było wspaniale, ale przeżycie było zabarwione smutkiem, jak to nazywają Japończycy małpa nieświadoma.
Foie gras.Dzięki uprzejmości WD-50
Nie byłem na wd-50 od kilku lat. Z pewnością nie od czasów Olchy, bardziej swobodna restauracja Dufresne została otwarta kilkanaście przecznic na północ. I jestem całkiem pewien, że niewielu moich rodaków też odwiedziło to miejsce. Przez ostatnie kilka lat jego życia nie jeździłem też do Kokomo w stanie Indiana, gdzie mieszkał mój dziadek, ani nawet nie rozmawiałem z nim zbyt często przez telefon. Po części było to lenistwo, po części niechęć do zobaczenia mężczyzny, którego pamiętam jako silnego, a zarazem osłabionego. Oczywiście ta słabość była moja, nie jego. Potrzebował współczucia i towarzystwa. To jest coś – właściwie to – co najbardziej smuci mnie w związku z jego śmiercią.
Na szczęście pan Dufresne dał długą szansę na zamknięcie wd-50 — do końca listopada. Jak można przeczytać w jego tweecie ogłaszającym zamknięcie, charakterystycznie zabawnym i optymistycznym, brzmiał: „Przyjdź świętować z nami przez następne 173 dni”. Czekać na dalsze informacje!! Po 11 latach pracy w wd-50, wywarciu wpływu na kulinarny krajobraz Nowego Jorku, który dorównuje Robertowi Mosesowi na plażach, służąc jako ojciec chrzestny, mentor i światło przewodnie setkom nowojorskich szefów kuchni i rozdmuchując umysły tysiącom jej mieszkańców, ten okres świętowanie, pokuta, żałoba i posiłki to prawdopodobnie największy dar, jaki mężczyzna może dać.