
Joaquina Phoenixagraniczy z katatoniąjako Napoleon.Dzięki uprzejmości Apple TV Press
Kolejny na długiej liście wadliwych i nudnych filmów o cesarzu Francji, z trudem mogłem przebrnąć przez film Ridleya Scotta. Napoleon z otwartymi oczami. Wolę zarówno klasyczny niemy film Abela Gance’a z 1927 r., jak i klapę z 1954 r Desiree z Marlonem Brando w roli źle obsadzonego, ale zapadającego w pamięć Bonaparte i entuzjastycznym Jeanem Simmonsem w roli Desiree Clary, narzeczonej, którą powinien był poślubić, która została królową Szwecji zamiast tandetnej, cudzołożnej Józefiny, która złamała mu serce i rzekomo zmarła w wyniku paskudnego połączenia błonica i kiła. Nic z tego, ani nic innego, co mogłoby grozić zabraniem Napoleon poza polem bitwy na tyle długo, aby opowiedzieć poruszającą lub ludzką historię, jest na tyle szczegółowy, że zaniepokoił producenta i reżysera Ridleya Scotta, którego bardziej interesują przepełnione i przeludnione sceny wojenne niż pouczanie historii. Rezultatem jest kolosalna nuda, która nigdy nie jest namiętna, ekscytująca, seksowna ani zabawna, z niefortunnym, tytułowym występem Joaquina Phoenixa graniczącym z katatonią.
| NAPOLEON ★★ (2/4 gwiazdki ) |
Nuda zaczyna się w 1794 r., kiedy terror Robespierre’a, symbolizowany przez hazard i gilotyny, zapoczątkował rewolucję francuską, a bohater wojenny Napoleon Bonaparte został awansowany na generała brygady Republiki Francuskiej. Nie ma wzmianki o Desiree, ale kiedy spotyka Josephine, ona rozkłada nogi i mówi: „Jeśli spojrzysz w dół, zobaczysz niespodziankę”. Kiedy już to zobaczysz, zawsze będziesz tego chciał. Cokolwiek to jest, chyba mu się to podoba, bo żeni się z włóczęgą na Korsyce, wyzwala Egipt, oświadczając, że jestem brutalem, który bez ciebie jest niczym, a do 1799 roku przejmuje władzę i dzieli rząd z Józefiną u boku.
Tak zaczyna się nudna lekcja historii, od bitwy pod Austerlitz w 1805 r. do katastrofalnej inwazji na Rosję w 1812 r., która zakończyła się porażką z 28 000 strat francuskich. Jeśli ten film ma jakiekolwiek podstawy, podboje i porażki Napoleona były najnudniejszymi w historii. Ludwik XVIII zażądał jego aresztowania, ale wojska francuskie przyjęły go lojalnie. Jedna bitwa za drugą, a on ogłosił się cesarzem Francji, co doprowadziło do ostatecznej bitwy pod Waterloo i kolejnego arsenału armat, mieczy i eksplodujących koni, których wnętrzności rozleciały się po całym krajobrazie.
Tytuły ekranów informują Cię, jaką bitwę oglądasz, ale wszystkie armie wyglądają podobnie, więc nigdy nie wiesz, z kim walczy Napoleon i dlaczego. Im dłużej to trwa, tym bardziej zirytowany i niezaangażowany emocjonalnie Joaquin Phoenix staje się i tym częściej patrzę na zegarek. Jedyną imponującą rzeczą w reżyserii Ridleya Scotta jest masa statystów, których zatrudnił – tysiące. Nawet jeśli zarabiali zaledwie 10 dolarów za godzinę, budżet musiał być astronomiczny. Jedna scena bitwy następuje po drugiej, a my jesteśmy zmuszeni przeżyć każdą z nich.
Przez cały ten czas gra aktorska pozostaje wyciszona i zapadająca w pamięć, z wyjątkiem przewracających oczami Vanessy Kirby, Josephine, która zawsze jest na skraju histerii. Scenariusz Davida Scarpy jest ponury i napuszony, przeskakuje od czasu do czasu bez rozwoju postaci i przywołuje jedynie szkicowy obraz historycznego wzlotu i upadku Napoleona oraz jego paskudnego, pełnego przemocy małżeństwa z Józefiną. Nie ma tu nic, co mogłoby poruszyć serce, nic, co wyjaśniałoby lub demonstrowało cechy, które uczyniły go na tyle charyzmatycznym, że urzekł Francję. A Napoleon bez ważnego Napoleona to 4 lipca bez petardy.