„Uśmiech Mony Lisy” Mike’a Newella, na podstawie scenariusza Lawrence’a Konnera i Marka Rosenthala, podobno miał swoją genezę w artykule w czasopiśmie o latach Hillary Rodham Clinton w Wellesley College w latach sześćdziesiątych. Scenarzyści postanowili cofnąć się o dekadę i umiejscowić film w bardzo zniesławionych latach pięćdziesiątych XX wieku, epoce Eisenhowera – czasie, gdy kobiety wciąż nawoływano, by zostały szczęśliwymi gospodyniami domowymi i zapominały, że mogły (i z zyskiem) wykonywać męską pracę w czasach Eisenhowera. II wojna światowa. Niektórym może wydawać się dziwne, że dwóch scenarzystów i reżyser współpracowali przy tworzeniu jednego z najsilniejszych feministycznych stwierdzeń, które w tym roku pojawiło się na ekranie. Oczywiście to przeszłość jest przedmiotem krytyki, i to nie zawsze uczciwie i dokładnie, jak na przykład w napisach końcowych najgłupszych reklam o szczęśliwych gospodyniach domowych tamtego okresu, a także w niektórych materiałach filmowych z konkursów Pani Ameryki.
Należy zauważyć, że absolwentki Wellesley to w większości elitarna grupa młodych kobiet, dysponująca większymi możliwościami niż większość ich koleżanek w skromniejszych warunkach. Z drugiej strony w latach pięćdziesiątych więcej rodzin było w stanie utrzymać się z jednej pensji niż obecnie; obecnie wiele kobiet wchodzi do pracy nie tyle z pragnień politycznych, co ze zwykłej konieczności ekonomicznej. Oto mały, brudny sekret rzekomo kwitnącej amerykańskiej gospodarki: większość pracowników z klasy średniej nie zarabia wystarczająco dużo, aby utrzymać swoje rodziny w sposób, do jakiego przyzwyczaiły ich media.
Po wydaniu tego wstępnego zastrzeżenia muszę powiedzieć, że „Uśmiech Mony Lisy” bardzo mi się podobał, w dużej mierze ze względu na czystą wirtuozerię obsady, w większości żeńskiej, uwięzionej przez jakiś piekielny wehikuł czasu w czasach, gdy na parkiecie oczekiwano od mężczyzn przewodzenia i wszędzie indziej. Obecna administracja Wellesleya w pełni współpracowała z producentami, czemu więc nie? Nie ma żadnej współczesnej instytucjonalnej hańby przyznać się do tego, że pół wieku temu, według pana Konnera, rano zajmowano się literaturą francuską, a popołudniu jak podawać szefowi męża herbatę. Ta satyryczna ciekawostka jedynie potwierdza postęp, jaki nastąpił od tego czasu w edukacji kobiet.
Film każe nam założyć, że do tego kotła konformizmu wkracza Katherine Watson (Julia Roberts), emisariuszka oświecenia z zaawansowanej cywilizacji Kalifornii, gdzie studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Kalifornijskim. Berkeley. Pan Konner wyjaśnia: Jeszcze 50 lat temu Nowa Anglia była nadal przedłużeniem Starego Świata, podczas gdy Kalifornia w rzeczywistości była Nowym Światem. Pomyśleliśmy więc, że będzie to idealne miejsce do dorastania dla Katherine, zarówno pod względem mniej sztywnych podziałów klasowych, jak i bardziej liberalnych postaw społecznych.
jaki znak zodiaku ma 30 maja
W prawdziwych latach 50. ten prowincjonalny mieszkaniec prowincji nie zdawał sobie sprawy, że Kalifornia Nixonów i Knowlandów była o wiele bardziej zaawansowana kulturowo niż Nowa Anglia Kennedych i Loży. Żyłem też w złudzeniu, że obrazy akcji Jacksona Pollocka, które tak głęboko zmartwiły ekipę filmową Wellesleya, bardziej zadomowiły się na pobliskim Manhattanie niż w odległym Los Angeles. Jednak biorąc pod uwagę wszystkie geograficzne i kulturowe założenia filmu, a nawet biorąc pod uwagę całą retorykę mówiącą, że młode kobiety mają inne możliwości niż wcześniejsze małżeństwo – a nawet możliwość dołączenia do kariery zawodowej w zamian za wcześniejsze małżeństwo – nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że film był nieco zadowolony z siebie sugerując, że ludzie byli wtedy tak głupi w porównaniu z tym, jak mądrzy są teraz. Dzisiaj dużym problemem nie jest to, czy młode kobiety mają wybór, ale czy mogą rozsądnie oczekiwać, że będą miały wszystko. A niektóre rzeczy wcale się nie zmieniły – na przykład kobiety w Ameryce nadal poddają się zabiegom chirurgicznym, aby zmniejszyć rozmiar stóp w celu polowania na mężczyzn. Odcienie starych Chin!
Sama Katherine jest jedną z postaci uwikłanych w szum konwencjonalnych oczekiwań społeczeństwa. Była zaręczona, a nawet miała romanse, ale zawsze wahała się przed wykonaniem ostatniego kroku, nawet mając pierścionek zaręczynowy na palcu. Dlatego podchodzi do swoich, przeważnie ekskluzywnych uczniów, w stanie bezbronności klasy średniej. Pierwsze zajęcia Katherine kończą się żenującym fiaskiem, gdy jej uczniowie powtarzają nazwy obrazów, które sprytnie zapamiętali z tradycyjnego szkolnego planu lekcji. (Sama Katherine nigdy nie była w Europie, aby na własne oczy zobaczyć wiele arcydzieł sztuki, których uczy ze slajdów i książek z obrazkami).
Jej głównym wrogiem jest Betty Warren (Kirsten Dunst), redaktorka szkolnej gazetki o dobrych kontaktach, która zleca złośliwy atak na pierwszej stronie Amandy Armstrong (Juliet Stevenson), postępowej pielęgniarki o lesbijskich skłonnościach sotto voce, za wydanie środków antykoncepcyjnych dla prawdopodobnie rozwiązłych studentów. Betty powoduje zwolnienie Amandy i ostrzega nowego profesora, że jej praktyczna matka może jej zrobić wiele, jeśli odważy się wystawić Betty złą ocenę. Inne ważne postacie studenckie to Joan Brandwyn (Julia Stiles), najzdolniejsza uczennica Katherine; Giselle Levy (Maggie Gyllenhaal), wyzywająca dziewczyna z kampusu; oraz Connie Baker (Ginnifer Goodwin), niepewna siebie członkini grupy. Wszystkie młode kobiety nawiązują więź z wyjątkowo wredną Betty, tworząc wewnętrzny krąg szkoły, co początkowo wydaje się nieprawdopodobne.
Jednak stopniowo Betty, kuląc się pod dominacją matki, zostaje zmuszona do zawarcia kończącego szkołę małżeństwa z niewiernym mężem, z którym w końcu się rozwodzi – ku konsternacji matki – a następnie ucieka do Greenwich Village, gdzie dzieli mieszkanie z Giselle . Ze swojej strony Joan, za namową Katherine, aplikuje do Yale Law School; została przyjęta, ale odmawia udziału, ponieważ także wcześniej wychodzi za mąż, podążając za mężem na Uniwersytet Pensylwanii, gdzie został przyjęty na studia prawnicze. Katherine jest rozczarowana decyzją Joan, ale Joan przypomina idealistycznemu profesorowi, że musi szanować wybory innych, jeśli chce mieć swobodę dokonywania własnych. Katherine kieruje się własnymi zasadami, porzucając dwóch kochanków i sam Wellesley College po tym, jak powiernicy narzucili jej uciążliwe warunki odnowienia kontraktu. Zamiast tego wyrusza w podróż do Europy, gdzie zapewne będzie próbowała się odnaleźć.
Szczególnie ostrzegawczą postacią w tej feministycznej opowieści o moralności jest stłumiona i sfrustrowana Nancy Abbey (Marcia Gay Harden), która uczy dziewczęta mowy, dykcji, opanowania i prowadzenia domu. Pani Abbey dźwiga ciężar postrzeganych absurdów tamtego okresu, niemal dosłownie więdnąc na winorośli.
Uśmiech Lisy „Jęczy” to pod każdym względem skarb średniej klasy i muszę przyznać, że odczułem ogromną ulgę, że żadna z młodych postaci nie traktowała ciąży ani samobójstwa jako kary w melodramacie. Ich rok szkolny w Wellesley był wystarczająco napięty.
Znak zodiaku 28 grudnia
Dziewczyny W Perłach
Wydaje się, że Dziewczyna z perłą Petera Webbera została stworzona z myślą o widzach, którzy wierzą, że prestiżowy obraz jest nieskończenie ważniejszy niż zwykły film celebrujący wzniosłe istnienie tego obrazu. W rezultacie pierwszorzędna obsada zwykle zanurza się w malarskim kosmosie, który koncentruje się na pionierskiej domowości artystycznej wizji Vermeera. Colin Firth jako Johannes Vermeer i Scarlett Johansson jako służąca, modelka i muza Griet (bohaterka erotycznie nieuchwytnego obrazu) stają się stonowanymi postaciami flamandzkiego pejzażu. Stłumiony chaos w domu Vermeera jest zdominowany przez jego bystrą w handlu teściową Marię Thins (Judy Parfitt) i nękany przez jego niezrównoważoną psychicznie i często ciężarną żonę Catharinę (Essie Davis). Dodaj do tego bogatego i lubieżnego patrona malarza, van Ruijvena (Tom Wilkinson).
Ze swojej strony Griet ma pełne ręce roboty, odpierając wściekłość Cathariny z zazdrości, odkrywcze poszukiwania van Ruijvena i przenikliwe oczy Vermeera, które wydają się oferować twórczą ocenę jej wnętrza. Griet znajduje nawet czas, aby wstępnie odpowiedzieć na dworskie prośby szanownego chłopca rzeźnika, Pietera (Cillian Murphy). Niestety, pani Johansson w tej roli nigdy nie wychodzi ze swojej skorupy, jak zrobiło to w pamiętny sposób w „Lost in Translation” Sofii Coppoli. Film jest przez to biedniejszy, Vermeer czy nie Vermeer.
Aby uzyskać tryb 3-D, wybierz M
Z okazji 50. rocznicy powstania „Dial M jak morderstwo” Alfreda Hitchcocka (1954) zostanie wznowiony w oryginalnym formacie 3D w Film Forum w dniach 2–8 stycznia (209 West Houston Street; 212-727-8110 ). Kiedy w latach 60. w końcu zobaczyłem wersję 3-D (ponad dziesięć lat po tym, jak zobaczyłem standardowy format 2-D), zauważyłem w mojej kolumnie Village Voice, że w 2-D Dial M to pomniejszy Hitchcock; w 3D jest to major Hitchcock. Dodatkowy wymiar wykorzystał ograniczenia filmu związane z ograniczonym polem widzenia i zatłoczoną scenografią, nadając obiektom unoszącym się w pustej przestrzeni 3D złowrogą autonomię.
W tym schludnym i przytulnym przedstawieniu Grace Kelly gra typową blondynkę Hitchcocka w opałach; Ray Milland, uprzejmy i charyzmatyczny złoczyńca; Robert Cummings, nieudolny cudzołożnik, który stał się rycerskim obrońcą; Anthony Dawson, zabawnie zmanipulowany oportunista, zredukowany do nieszczęsnego zabójcy; oraz John Williams, cudownie zabawny inspektor Scotland Yardu, który kradnie show, gdy wszystko wydaje się stracone. To wszystko jest świetną zabawą dzięki magii ultrafunkcjonalnego mise-en-scène firmy Hitch.
Judy wróciła!
Judy Garland (1922-1969) to bohaterka błyskotliwego wznowienia składającego się z dziewięciu filmów w American Museum of the Moving Image (35th Avenue i 36th Street, Astoria, 718-784-4520) i warto ją odwiedzić, aby ją zobaczyć mniej więcej u szczytu swojego imponującego i obecnie zapadającego w pamięć talentu. Moim ulubionym pojazdem Garland jest Meet Me in St. Louis Vincente’a Minnelli’ego (1944) (27 i 28 grudnia oraz 1 stycznia). Zdecydowanie wolę St. Louis od ogromnie i niemal powszechnie przecenianego Czarnoksiężnika z krainy Oz (1939) w reżyserii Victora Fleminga (20, 21, 26 i 31 grudnia). Rzeczywiście, wolę każdą inną pozycję Garland z tej serii od Oz, w tym jeszcze jedną z Minnelli, The Clock (1945) (28 grudnia) i Babes in Arms Busby'ego Berkeleya (1939) (20 i 29 grudnia) oraz Strike Up the Band (1940) (21 i 30 grudnia). Narodziny gwiazdy (1954) George’a Cukora (3 i 4 stycznia) oraz Parada wielkanocna Charlesa Waltersa (1948) (3 stycznia) również znalazły się w gronie najlepszych.
Męscy małżonkowie Garland w serialu to Fred Astaire, Gene Kelly, James Mason, Robert Walker i Mickey Rooney – choć sami nie do końca siekają wątróbkę – nie wspominając o takich muzykach z epoki, jak Harold Arlen i E.Y. Harburg, Irving Berlin, Hugh Martin i Ralph Blane, Richard Rodgers i Lorenz Hart. Nie ma wśród nich wirtuoza hip-hopu!
Zadzwoń do Clariona
Ellen Drew (1915-2003) zmarła niedawno bez większych fanfar. Drew pojawiła się w czasie, gdy jej zdrowy wygląd był cenny w hollywoodzkiej maszynce do mielenia mięsa w latach trzydziestych XX wieku. Nic dziwnego, że szybko została skazana na stereotypowe słoneczne zakątki. Być może jedynym błyskotliwym momentem w 21-letniej karierze Drew i 40 filmach było zbliżenie, od którego Norma Desmond zazieleniła się z zazdrości. Dzieje się tak w komedii Prestona Sturgesa o pokręconym biurze i sąsiedztwie, komedii o szmatach do bogactwa, Boże Narodzenie w lipcu (1940). Dick Powell wcielił się w ambitnego chłopaka Drew, który błędnie sądzi, że wygrał radiowy konkurs na hasło kawowe za pomocą genialnego aforyzmu „Jeśli nie możesz spać, to nie kawa, to prycza”. Widzowie już wiedzą, że padł ofiarą żartu zorganizowanego przez trójkę biurowych dowcipnisiów. Jednak jego szef również zostaje oszukany, a nasz bohater awansuje na stanowisko front office. Kiedy mistyfikacja wychodzi na jaw, a szef ma już zamiar wycofać awans, dziewczyna biednego Luga (Drew), która przez cały film słodko wisiała mu na ramieniu, nagle robi krok do przodu i pożera cały ekran, żarliwie błagając o jej chłopakowi i wszystkim młodym mężczyznom, którym nigdy nie dano szansy na porażkę w dążeniu do wielkiej nagrody. Wybuch emocji Drew jest oszałamiający w kontekście tej dowcipnej, ale zwariowanej farsy i 63 lata później wciąż rozbrzmiewa na ekranie – proletariackie wezwanie do Ameryki, aby sprostała temu, co jej reklamuje się jako kraina możliwości. Dziękuję, Ellen Drew.
Znaki zodiaku 20 stycznia