Odeszłam od „Małych kobietek: Los Angeles”, ponieważ Reality TV ma problem z karłowatością

Małe kobietki: Los Angeles. ( )

Małe kobietki: Los Angeles. (Zdjęcie: Całe życie)

Zastrzeżenie : Ten artykuł jest wyłącznie osobistą opinią. Nie próbuję być głosem całej społeczności małych ludzi. Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy zdecydowali się wystąpić w tym programie.

Nazywam sięW HollisieAndrews i ja jesteśmy małym człowiekiem. Mam 177 cm wzrostu i cierpię na rodzaj karłowatości zwany achondroplazją. Moja mama jest średniego wzrostu, a mój tata był małym człowiekiem. Mieszkam w Los Angeles i obecnie rozwijam karierę aktorską. Kiedy poproszono mnie o wzięcie udziału w Małe Kobietki: Los Angeles, było to na bardzo wczesnym etapie, zanim program został jeszcze podpisany z siecią. Naprawdę byłem rozdarty, czy to jest coś, w co chcę się zaangażować. To byłaby niesamowita ekspozycja i szczerze mówiąc, nie byłem (i obecnie) nie jestem w stanie odrzucić stałego dochodu.

Ale z drugiej strony nigdy nie chciałem brać udziału w reality show. Nie zarobiłem tysięcy dolarów na pożyczkach studenckich, żeby zdobyć dyplom teatralny, żeby móc grać w rzeczywistości. Po około miesiącu narad przygotowywali się do kręcenia odcinka pilotażowego i wywierano na mnie presję, abym w końcu podjął decyzję. Oczywiście w końcu powiedziałam nie. Zamierzali sfilmować odcinek pilotażowy na przyjęciu urodzinowym jednego z członków obsady. Nigdy wcześniej nie spotkałem tej kobiety i zdałem sobie sprawę, że nie ma innego powodu, dla którego miałbym uczestniczyć w tej imprezie niż występ. I w jednej chwili zobaczyłem swoją przyszłość, gdybym powiedział „tak” temu programowi. Udawanie przyjaźni i chodzenie na wydarzenia, które mnie nie interesowały, tylko po to, żeby ludzie w swoich salonach mieli co oglądaćwe wtoreknoce. I nawet teraz, gdy to piszę, zdaję sobie sprawę, że gdybym grał, powiedzmy, w serialu komediowym NBC, wyglądałoby to dokładnie tak samo. Ale w takiej sytuacji grałbym jakąś postać. Nie tworzyłabym wyolbrzymionego obrazu siebie.

Wiele osób w społeczności małych osób jest bardzo szczęśliwych z powodu napływu programów, ponieważ podnoszą one świadomość bycia małym człowiekiem i naszej społeczności. Mam duży problem ze słowem świadomość. Uważam, że absolutnie konieczne jest uświadamianie większości problemów, z którymi borykają się mniejszości. Jeśli tak się nie stanie, nic się nigdy nie zmieni. Ale uważam też, że są na to lepsze sposoby. Kiedy sieci tworzą reality show, tworzą spektakl. Biorą ludzi, którzy prawdopodobnie są w miarę normalni, i sprawiają, że wyglądają na szaleńców. Mali ludzie są już postrzegani jako wystarczająco odmienni. W mediach rzadko przedstawia się nas w sposób pełen szacunku. Reality show oparte na dramatach i walkach kotów wykorzystuje jedną z bardzo nielicznych szans na zaistnienie i psuje ją. I do tego tak naprawdę cała sprawa się sprowadza. Te programy mogą być jedynym przypadkiem, w którym ktoś spotyka małego człowieka. Nie wiem, ilu nas jest, ale jestem pewien, że są ludzie, którzy przeżyją całe życie, nie spotykając ani jednej małej osoby w prawdziwym życiu. Zatem jedynym przykładem mojej społeczności będzie to, co zobaczą w telewizji.

bezimienny (1)

Hollis Andrews (zdjęcie udostępnione)

Mali ludzie są wykorzystywani do rozrywki od tysięcy lat. W starożytnym Egipcie mali ludzie byli czczeni jak bogowie i mieli nawet boga karła. Miał na imię Bes i opiekował się odmieńcami, o których zapomnieli inni bogowie. Od starożytnego Rzymu aż do XIX wieku małych ludzi wykorzystywano jako nadwornych błaznów. August Cezar był tak blisko swojego małego rodaka, Lucjusza, że ​​kiedy Lucjusz zmarł, August zlecił wykonanie jego posągu z drogimi kamieniami zamiast oczu. Ale to tylko jeden przykład dobroci w porównaniu z setkami opisów upokorzenia, z jakimi spotkały się krasnoludy. Podczas rzymskich świąt krasnoludy wrzucano na areny i zmuszano do walki niczym zwierzęta. Król Karol IX otrzymał w prezencie aż siedmiu krasnoludków. Karol I podarował swojej nowej królowej krasnoluda ukrywającego się w cieście. Często na obrazach można spotkać krasnoludki stojące obok psów i małp, ponieważ one również były postrzegane jako królewskie zwierzęta domowe. I wreszcie cyrki i pokazy dziwadeł. Mali ludzie pokazywani jako dziwadła tylko po to, żeby wywołać śmiech i odrazę. Biblia W naszych sercach byliśmy gigantami Yehuda Koren i Eliat Negev wyjaśnia, jak to było w latach trzydziestych XX wieku próbować być traktowanym poważnie jako mały artysta:Kiedy krasnolud chciał, żeby go doceniono za jego prawdziwy talent i prawdziwy kunszt performera (w przeciwieństwie do jego karłowatości) generalnie okazało się to niemożliwe. Frank Delfino miał nadzieję zyskać uznanie jako skrzypek-wirtuoz. Nalegał, aby podczas nagłaśniania jego koncertów nie wspominano o jego deformacji, ale bezskutecznie; jego impresaria nazywali go „najmniejszym skrzypkiem świata”. Chociaż pojawiał się w takich filmach jak Planeta małp i Niesamowita kurcząca się kobieta, stał się bardziej znany dzięki roli, jaką grał w reklamach hamburgerów McDonald’s aż do 80. roku życia.

Przywołuję historię małych ludzi tylko po to, żeby pokazać, że czasami wydaje się, że nic się nie zmieniło. Czy reality show to nowe dziwaczne programy? Z tytułami takimi jak 19 Dzieci i liczenie , Taneczne Mamy , 16 lat i jestem w ciąży , Kawaler , trudno powiedzieć nie. To groteskowy głód, jaki odczuwa społeczeństwo, pragnąc doświadczyć schadenfreude lub zobaczyć, jak żyje druga połowa.

I nie byłbym tak zmartwiony tym napływem reality show o małych ludziach, gdybyśmy byli odpowiednio reprezentowani w innych formach rozrywki. Oprócz Petera Dinklage'a, Tony'ego Coxa (Zły Mikołaj) i Danny'ego Woodburna (który grał Mickeya Abbotta w serialu Seinfeld) prawie niemożliwe jest wymienienie nazwisk odnoszących sukcesy aktorów i aktorek, którzy także są małymi ludźmi. Ludzie denerwują się, że Kardashianie reprezentują kobiety w Ameryce, ale na każdą Kardashiankę przypada Meryl Streep, Natalie Portman lub Zoe Saldana. Mali ludzie tego nie mają. Już w pierwszej klasie chciałam zostać aktorką i grałam anioła Gabriela w jasełku. Trzymałam się tego marzenia aż do szóstej klasy, kiedy w mojej głowie pojawiła się pasożytnicza myśl, która powiedziała mi, że nigdy nie będę aktorką, bo jestem małym człowieczkiem. Zdałem sobie sprawę, że skoro w telewizji nie było nikogo, kto wyglądałby tak jak ja, oznaczało to, że nigdy nie będzie. Nawet przyjaciele i rodzina zachęcali mnie, abym zajął się pisaniem, ponieważ nadal stanowiło to rozrywkę, ale nie musiałbym stawić czoła złamanemu sercu, gdy powiedziano mi „nie” tylko dlatego, że urodziłem się z mutacją genetyczną. Nadal grałam w przedstawieniach i musicalach, ale wiedziałam, że to po prostu hobby i że nigdy nie będę w stanie na tym zarobić. Kiedy premiera Gry o tron, mój świat był wstrząśnięty. Peter Dinklage dokonał niemożliwego. Traktowano go poważnie jako aktora, bez wykorzystywania swojego wzrostu dla wywołania szoku lub żartu. W noc, kiedy zdobył nagrodę Emmy, płakałam przez godzinę.

W ten weekend przeczytałam na Tumblrze artykuł o młodej kobiecie (jej nazwa użytkownika na Tumblrze to nospockdasgay), która doznała amputacji płodu. Urodziła się z brakującą kończyną, a dokładniej lewą ręką od łokcia w dół. Właśnie wróciła z widzenia Mad Max: Na drodze gniewu gdzie bohaterce granej przez Charlize Theron (Imperator Furiosa) również brakuje ramienia. Autorka twierdzi, że jestem niemal największą zwolenniczką „kwestii reprezentacji”, ale jako biała kobieta nigdy tak naprawdę nie odczuwałam, że odnosi się to do mnie aż tak bardzo. Oglądając Fury Road, zdałem sobie sprawę, jak bardzo się myliłem… Oglądając Fury Road, czułem się, jakbym oglądał ożywioną własną walkę (choć w bardzo fantastycznej scenerii) i chyba nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jak naprawdę głębokie to mogło być bądź dla mnie. Jej ciało nigdy nie jest punktem fabuły. Po prostu tak wolno.

Reprezentacja ma znaczenie. To takie proste. Żyjemy w świecie, w którym występuje tak wiele różnych ras, kultur, typów ciała, orientacji seksualnych i zdolności… dlaczego tego nie pokazujemy? Nie mam nic przeciwko kobietom występującym w tych reality show. Część mnie uważa, że ​​to wspaniale, że w telewizji pojawiają się mali ludzie, w jakiejkolwiek roli… ale myślę też, że zasługujemy na coś więcej. Zasługujemy na to, aby być bohaterami i bohaterkami, złoczyńcami, najlepszymi przyjaciółmi i irytującymi sąsiadami z sąsiedztwa. Zasługujemy na to, żeby być czymkolwiek innym niż chłodną wodą paszą. Poza tym, bardziej samolubnie, chcę, żeby ludzie przestali zakładać, że jestem jedną z dziewcząt w serialu. Nie wszyscy wyglądamy tak samo.