
Jeffrey Lee Pierce z The Gun Club.
Istnieje taka szalona teoria na temat historii muzyki amerykańskiej, którą krążę po głowie od lat, ale której nie potrafię opisać, a co za tym idzie, nie mogę udowodnić – Bob Dylan nieświadomie wynalazł punk rock.
Rozważmy dwubiegunowe podejście obu stron w latach 65 Zabierz to wszystko z powrotem do domu jako punkt wyjścia. Strona A była pełna krótkiego i elektrycznego rock’n’rolla, podczas gdy utwory strony B były akustycznymi, wspaniałymi projekcjami narracji i snów w stylu paisley. Obydwa były odmową starej gwardii, ale strona A była także czymś więcej niż tylko dobrym rock’n’rollem na dobrą zabawę – była paskudna i warcząca. Dylan ze swojej strony znalazł sposób, aby jego nosowy, obciążony poród pokazał, że mu zależy mniej co o nim myślałeś niż kiedykolwiek. To było ziarno.
Dobrze, Nasiona były zalążkiem, żeby być uczciwym, i ich wielkim hitem Nie mogę sprawić, że będziesz mój został wydany również w marcu ’65, w ciągu kilku tygodni Zabierz to wszystko z powrotem do domu . W dużej mierze zapomniana przeszłość Nuggetsy zgromadzony w pudełkach tłum zbieraczy, The Seeds i ich wariat frontman Niebiański Saksończyk (każdy dobry zespół go potrzebuje) mimo wszystko pojawił się jako doskonały popowy kontrapunkt dla sabotującej scenę dźwiękowej zmiany kształtu Dylana. Country Joe and the Fish powstał w Berkley w tym samym roku, podczas gdy w Nowym Jorku Fuggowie wnieśli psychotyczny wiejski akcent do swoich opowieści o miejskim lamentowaniu.
Wraz z bardziej garażowymi zespołami, takimi jak The Sonics i Standellowie którzy grają tu nieco dłużej (każdy w Bostonie do dziś powie, że uwielbia tę brudną wodę), nastrojowa muzyka, którą tworzyły te zespoły, doskonale dopełniała nagłą próżnię, jaką Dylan stworzył w muzyce popularnej. Dylan ze swojej strony wykazał się sprytem, pospieszając się z nagraniem i wydaniem Zabierz to wszystko z powrotem do domu do zaledwie dwóch miesięcy, ponieważ bez wątpienia coś się działo.
Podczas gdy artyści tacy jak Dylan, The Stooges i X wprowadzili do swoich piosenek szorstką, amerykańską muzykę korzeniową, The Gun Club wziął te dźwięki i z miłością rozerwał je na strzępy.
Później tego samego roku, w sierpniu 1965 roku, Dylan znalazł sposób na połączenie dłuższych wyrazistości Dom druga strona z szybkim rock and rollem z pierwszej strony Ponowna wizyta na autostradzie 61 , przepisując amerykański śpiewnik serią kompozycji, z którymi dawnym fanom jeszcze trudniej było się zdecydować, co zrobić. Miesiąc wcześniej Dylan zadebiutował swoim pierwszym elektrycznym występem jako Bob Dylan and the Band na Newport Folk Festival – zgrzytliwie dźwięcznym występie, przed którym krytycy muzyki folkowej zakrywali uszy, a Pete Seeger zasłynął z wypowiedzi, w której żałował, że nie wyciągnął wtyczki. Ale na tym samym koncercie T on Band narodził się i muzyka już nigdy nie będzie taka sama.
W maju następnego roku Dylan and the Band zadebiutowali ze swoją nową amerykańską muzyką podczas tournée po Anglii. Trasa zakończyła się w londyńskiej Royal Albert Hall niesławnym obecnie przedstawieniem, podczas którego ktoś krzyknął Judasz! zanim Dylan powiedział Robbiemu Robertsonowi, żeby puścił to cholernie głośno i włączył Like a Rolling Stone. Według doniesień, zażywanie amfetaminy przez Dylana osiągnęło w tym czasie najwyższy poziom w historii, a jego postawa „nie przejmuj się pierdoleniem” była w pełni widoczna, gdy śpiewał muzykę korzeniową nowego gatunku, wprawiając w osłupienie brytyjskich fanów folku z gigantyczną amerykańską flagą jako jedyne tło sceny. Czas, który podczas tej trasy spędził na zadzieraniu z brytyjską prasą, można z całą mocą zaobserwować w D.A. klasyczne Cinema Verite Pennebakera, Nie oglądaj się za siebie, i jest niezaprzeczalnie punkowy jak cholera.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=bx9zIGxQ-zE]
W ciągu następnych kilku lat wyłaniająca się rzesza cudownych białych rockmanów jednego hitu odkryła, że istnieje coś o wiele bardziej surowego, instynktownego i mającego obsesję na punkcie śmierci, napędzającego bluesa niż zwykła melancholia. Dwa zespoły z Detroit – MC5 i The Stooges – założyły jakąś niejasną formację około 1964 roku, ale swoje bluesowe, chrupiące debiuty wydały dopiero w 1969 roku. Iggy Pop rzekomo wpadł na pomysł The Stooges po spotkaniu z bluesowym perkusistą Samem Layem w Chicago . Wrócił, chcąc założyć zespół, który nie tylko na nowo zawłaszczyłby bluesa, ale także przekształcił muzykę w coś zupełnie innego. Podobnie jak Dylan zaledwie wiele lat wcześniej, Iggy na nowo odkrył bluesa dla swoich własnych mrocznych pragnień.
Z pewnością nie jestem pierwszym, który zwraca uwagę, że pojawienie się punka około połowy lat 70. było raczej reakcją na nieudane utopijne ambicje hippisów, a chronologicznie to wszystko widać, jeśli spojrzy się na zespoły takie jak The Clash, którzy podobnie jak Dylan czy The Stooges chcieli pokazać swoją miłość do gatunków innej kultury (w ich przypadku jamajskiego reggae, dub i ska), ale ciężko pracowali, aby wyjść poza naśladownictwo i zawłaszczenie i stworzyć nowy kanon. Naiwność pokolenia wolnej miłości kanibalizowała się, a nowa rasa nie była łatwa do przekopania.
Zatkaj to na chwilę i przenieśmy się pięć lat później do kluczowego momentu w punkowym Los Angeles – samobójstwa Wypadek Darby'ego 7 grudnia 1980 r., w dużej mierze niezauważony, ponieważ następnego dnia John Lennon został zamordowany.
Horoskop na 27 marca
Zarazki rozwiązał się mniej więcej miesiąc wcześniej po zwolnieniu przez Crasha perkusisty Dona Bollesa i decyzji Crasha o zastrzeleniu się, a także pakcie samobójczym z Caseyem Colą Hopkinsem (który przeżył), pozostawił wielką dziurę w zachwianej scenie hardcorowej w Los Angeles, której nawet nie było GG Allin mógłby wypełnić. Ale wyłaniała się nowa scena – glam rockabilly X przejęło tę samą miłość do rockabilly i Bo Diddley Beat, które Blasterzy kierowane na lata 80-te Muzyka amerykańska i przyspieszyli to w swoim przełomowym debiucie, Los Angeles, w tym samym roku.
Podczas gdy Blasters i X wprowadzali do swoich piosenek szorstką muzykę z amerykańskich korzeni, pojawił się młody mężczyzna Jeffreya Lee Pierce’a i jego zespół, który się stanie Klub Broni wziął te dźwięki i z miłością rozerwał je na strzępy.

Jeffrey Lee Pierce i Klub Strzelecki.
Pierce był pisarzem w Magazyn Slash , punkowy fanzin z Los Angeles, który wyrósł z pierwszego fanzinu reggae z Los Angeles, Claude’a Bessy’ego Angeleno Strach , pisze Stevo Olende w swojej trzyczęściowej historii w The Gun Club. Pierce starał się poszerzać wiedzę swoich czytelników, pisząc tyle samo o rockabilly z lat 50. i bluesie z lat 30., co o dominującej wówczas muzyce punkowej. Pisał także o reggae pod pseudonimem „Ranking Jeffrey Lea”. Poszukując informacji na ten temat, Pierce wybrał się w 1979 roku na Jamajkę, spotykając się między innymi z Winstonem Rodneyem (obecnie lepiej znanym jako Burning Spear).
Olende rozmawiała Moce Kid Congo , niegdyś prawa ręka Pierce'a w The Gun Club, który dwukrotnie opuścił klub – raz, aby dołączyć Skurcze i raz, aby dołączyć do wspólnego przyjaciela Nicka Cave’a – ale zawsze wracał. Powers powiedział Olende, że Nowy Jork zmienił Pierce’a – po tym, jak Pierce pojechał na wschód chartem Greyhoundem, gdy był szefem Klubu Fanów Blondie w Los Angeles, został dobrze przyjęty w społeczności. Co więcej, był narażony na Brak fali scena śródmieścia końca lat 70., w której sekcje rytmiczne często dzielono na części i ponownie składano w atonalny szum w celu stworzenia tekstury.
Tak samo jak Jamesa Chance’a a jego skromny saksofon stał się uosobieniem heroinowego szyku w centrum Nowego Jorku, przerywane zawodzenie Pierce'a wkrótce dało Los Angeles bardzo potrzebny zastrzyk w ramię.
Wczesne wcielenie The Gun Club, znane jako The Creeping Ritual, zostało w dużej mierze zainspirowane płytą Marty'ego Robbinsa Ballady Gunfighter i piosenki szlakowe i Ornette Coleman – pisze Olende. „Wpływ Ornette’a Colemana” najwyraźniej ukazywał się głównie w otwartej, rytmicznej, swobodnej grze Kida. To był dobry sposób na zatuszowanie początkowej niezdolności do prawidłowej gry, jeśli nie nic innego. Kid przyjął teksturę dźwięku, która mu to umożliwiła, jako centralny element swojej gry. Myślę, że jest to jeden z aspektów tego, co rozumie przez impresjonizm muzyczny.
Oficjalnie zmienili nazwę na The Gun Club, kiedy był współlokatorem Pierce’a Keitha Morrisa , piosenkarka Koło szarpie kto później zacznie WYŁĄCZONY! , wymyśliłem nazwę.
Kiedy The Cramps i ich rockabilly przenieśli się do Los Angeles z Nowego Jorku w 1980 roku, ukradli Kid Congo, aby pomógł im nagrać drugą płytę. Pierce znalazł odpowiedniego następcę w osobie Warda Dotsona, który podzielał tę samą miłość do starych brzmień co Pierce, basista Rob Ritter i perkusista Terry Graham. Ta nowa odsłona The Gun Club otworzyła zęby X, The Blasters i podobnym zespołom, ale po ich debiucie Ogień Miłości ukazał się w sierpniu 1981 roku, wszystko się zmieniło.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=M8fBuU-_IZU]
Byliśmy jednym z pierwszych zespołów spoza Los Angeles, który odbił się za granicą, napisał Pierce w swoich pośmiertnie opublikowanych wspomnieniach pt. Idź i powiedz górze , ale był odzew. Głównym powodem było to, że nigdy nie byliśmy ulubionym zespołem w Los Angeles. W dobry wieczór nie przyciągaliśmy więcej niż 200 osób. Nagle odkryły nas Nowy Jork i Boston. Zawsze istniała rywalizacja pomiędzy Zdrajcami Nowego Jorku i Los Angeles, już w jednym kierunku, a następnie w Europie i Wielkiej Brytanii. Wyobraźcie sobie, jak to wyglądało dla tamtejszych ludzi. Nie byliśmy lepsi od uciekających komunistów. Równie dobrze mógłby przejść przez mur w Berlinie i przekazać dokumenty.
Innym powodem, dla którego wszystko się zmieniło wraz z The Gun Club, jest to, że w przeciwieństwie do X Pierce’a nie obchodziło dokumentowanie w swoich piosenkach obskurnej podbrzuszu Los Angeles. Ogień Miłości zaczyna się od tego, że Pierce nazywa scenografów z Los Angeles głupimi, a potem pieprzy się przy choince. Kiedy Pierce śpiewał, znam twoje powody i ja, znam twoje cele, możemy się pieprzyć na zawsze, ale nigdy nie dostaniesz mojej duszy w Sex Beat, on nie śpiewał tylko dla kumpla do pieprzenia – śpiewał dla całego miasta.
I dlatego kolejna piosenka, Preaching the Blues, jest brudną, szybką wersją utworu Roberta Johnsona Preachin’ Blues (Up Jumped the Devil) to wykorzystuje stare akordy Johnsona, strzela je i puszcza, a mimo to szokuje system. W tym utworze na pierwszy plan wysuwa się gitara slide Dotsona, nowy element w punku, który przecina sekcję rytmiczną niczym brzytwa, tworząc dynamikę głośno-cicho-głośną, którą Olende nazywa szaleńczą jazdą pełną zachwytów na slide'ach przerywane nagłą ciszą. Gitara slide pozostała niezmieniona przez resztę płyty.
Narkoman bez śladów to yuppie. Nigdy tak naprawdę nie zrozumiesz życia, dopóki nie przeżyjesz go blisko śmierci. crack! Co oznacza ten dźwięk? Śmierć, ty chuju. Jeffrey Lee Pierce
Olende rozmawiała z Dotsonem o jego gitarze slide, pisząc, że Ward twierdzi, że był pod wpływem „ Sesje słoneczne przez Elvisa, mam na myśli grę Scotty'ego Moore'a, próbowałem wtedy nagrać wszystkie jego zagrywki. Znałem prawdziwy gust muzyczny Jeffa i on też kochał pop, grupy ala girls, Burta Bacharacha, Briana Wilsona, Roya Wooda i wszystkie te oczywiste (country blues, Iggy itp.)”. Jest jedna interesująca rzecz w brzmieniu tej płyty: przestrzeń przeznaczona dla każdego muzyka. Wygląda na to, że nikt nikogo nie niesie; to prawie jak nowojorska telewizja punk-heroes, w której wszyscy polegają na wtapianiu się w innych.
To poczucie przestrzeni, miejsca do oddychania po wstrząsach prądu, na zawsze zmieniło punk.
Szczególnie dziedzictwo tych nagłych wstrząsów słychać najlepiej we wczesnej twórczości Pixies Pospiesz się , podczas gdy Black Francis waha się między wypowiadaniem zwrotek a przejściem do szalonego, rockabilly krótszego czasu refrenu piosenki. Kocham Pixies tak samo jak każdą inną osobę, ale odkrywam Ogień Miłości niewątpliwie odkrywa odrobinę ich mistyki dźwiękowej, ujawniając, że większość brzmień, które wcześniej przypisywaliście narodzinom tego studenckiego zespołu rockowego, w rzeczywistości pochodziła od ich punkowych przodków.
Tymczasem efekt The Gun Club mogli usłyszeć także ich rówieśnicy. X zyskał znacznie więcej country po pojawieniu się The Gun Club, moim zdaniem udoskonalając swoje podejście do brzmienia na płytach z 1983 roku Więcej zabawy w Nowym Świecie . Wydano Gun Club Impreza Śmierci EP z 1983 roku jako pozornie żartobliwe ulepszenie albumu The Birthday Party, przyjaciela Pierce’a, Nicka Cave’a, który wkrótce potem się rozpadł po wypaleniu podczas trasy koncertowej ich ostatniego albumu z 1982 roku Złomowisko . Na tym albumie wkradła się wrażliwość Pierce'a na rockabilly, a Cave zaczął kierować country death bluesem, którego Pierce bronił jako powracający motyw w The Bad Seeds, odnajdując odpowiedni krajobraz bezlitosnego australijskiego buszu.

Jeffrey Lee Pierce i Klub Strzelecki.
„She’s Like Heroin To Me” przyglądała się relacji miłość-nienawiść z narkotykiem, o której śpiewał Lou Reed, i widziała tylko miłość. Były ćpun bez zapalenia wątroby to szczęściarz, napisał później Pierce Duchy . Narkoman bez śladów to yuppie. Nigdy tak naprawdę nie zrozumiesz życia, dopóki nie przeżyjesz go blisko śmierci. crack! Co oznacza ten dźwięk? Śmierć, kurwa.
Następny utwór na Fire of Love, For The Love Of Ivy, nawiązywał do Poison Ivy Rorsarch z The Cramps, wchodząc w rockabilly buty i nosząc je do głębi duszy. Piosenka była przedmiotem wielu debat, dlaczego Pierce nagle i nieoczekiwanie zdaje się ujawniać swoją rasistowską naturę, kiedy śpiewa. Polowałem na czarnuchów w ciemnościach, kiedy nagle wpadłem na lepszy pomysł, chodźmy upolować Ivy, och -Oh.
Moim zdaniem Pierce celowo żartował sobie ze swoją brzydotą, podbijając Ivy and the Cramps, docierając do rasistowskiego podbrzucha rockabilly i celowo unosząc brwi. Podobnie jak dyplomatyczna perspektywa Joe Strummera zmienia się z pijanego, niegrzecznego chłopca w piętrowym autobusie Londyn dzwoni” w Rudie Can’t Fail Pierce zmienia perspektywę na Ivy – choć początkowo wyglądał jak Elvis z piekła rodem, pod koniec utworu sam stał się tym Elvisem, najwyraźniej zainspirowany przez imiennika piosenki do popełnienia okropnych czynów.
Zakładaliśmy, że nasi fani to zrozumieją, Terry Graham powiedział Olende. Byliśmy ostatnimi ludźmi, którzy wzięli kogoś za rękę i wyjaśnili wszystko, co robimy, mówimy i pokazujemy, aby nie zostać źle zrozumianym.
Kiedy Pierce śpiewał, znam twoje powody i ja, znam twoje cele, możemy się pieprzyć w nieskończoność, ale nigdy nie dostaniesz mojej duszy, on nie śpiewał tylko dla kumpla do pieprzenia – śpiewał dla całego Los Angeles.
Następnie następuje piosenka, od której wzięła się nazwa albumu, Fire Spirit, w której Pierce opisuje opuszczenie Los Angeles w poszukiwaniu większej prawdy – przez ulice i ostrzał samochodów, udanie się w góry z duchem ognia, ale nikt nie zechce mnie całego, żeby ogień ustał.
To w tych tekstach po raz pierwszy słyszymy, jak Pierce patrzy śmiertelności w oczy, co jest ważnym tematem zarówno w muzyce punkowej, jak i country, który wkrótce zsyntetyzował. Wiele lat później wyłonił się gatunek No Depression alternatywnego country, w którym śmierć stała się ucieczką od brzydoty otaczającego świata. Na wsi panowała bruceloza bydła, głód i zgnilizna, ale w mieście występowały choroby przenoszone drogą płciową, przestępczość i przedawkowania. W obu scenach panowała bieda.
Gatunek No Depression wziął swoją nazwę od piosenki Carter Family z 1939 roku o Wielkim Kryzysie, Żadnej depresji w niebie , która widziała wybawienie z sielankowego piekła w zaświatach: Idę tam, gdzie nie ma depresji/Do lepszej, wolnej od trosk krainy/Opuszczę ten świat trudów i kłopotów/Mój dom jest w niebie/Idę tam . Kiedy wujek Tupelo przywrócił tę piosenkę, opętany śmiercią alternatywny kraj miał nazwę, która w równym stopniu odnosiłaby się do legend zagłady i mroku, takich jak Townes Van Zandt, jak i do ludzi takich jak zmarły, wielki Jasona Moliny , frontman Songs:Ohia/Magnolia Electric Co., który podobnie jak Townes pił, aż go zabiło.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=yQ0eBSqy-Bg]
Jeśli Rodzina Carterów nadała nazwę „Bez depresji”, Pierce dopuścił się jej nieświadomego małżeństwa z samosabotażem.
Ale stworzył także inny, bardziej agresywny gatunek, który lubimy dzisiaj, a który New York Timesa nazwany cowpunk w 1984 roku, aby opisać takie zespoły jak X, The Gun Club, Los Lobos i Meat Puppets. W muzyce The Black Lips wciąż widzimy cowpunka, Mężczyźni , Lucero , Ci Darlinowie (RIP) i niezliczone inne zespoły.
Nawet gdy L.A. Czasy spędzałem czas z Piercem w mieszkaniu jego matki w West Hollywood w 1989 roku wytwórnie były redukcyjne – tak, wokalista/gitarzysta, który założył grupę mutant swamp/blues/country/soul/punk/rock The Gun Club tutaj, w Los Angeles, jakieś osiem lat temu Jest eklektyczny – napisali. Przynajmniej tak wynika ze wszystkich jego wycinków prasowych. Niezmiennie wspominają też, że podobnie jak Jerry Lewis, człowiek ten jest bogiem we Francji.
W miarę kontynuacji ich profilu na pierwszy plan wysuwa się nieustraszona ambiwalencja Pierce'a wobec uroku umierania młodo. Tłumiąc chichot, Pierce mówi: – To nieprawda. Nienawidzą mnie teraz we Francji. Bo nie umarłem. Kiedy piłem, brałem te wszystkie narkotyki i dawałem naprawdę okropne występy, uważali, że jestem świetny. Ale nie umarłem, więc to czyni mnie pozerem. Pretensjonalny. Więc teraz już mnie nie lubią.
Pierce w końcu zmarł w 1996 roku z powodu krwotoku mózgowego, niewątpliwie spowodowanego latami znęcania się. Brak wiary w cokolwiek może być bardzo przygnębiający, ale może też być bardzo kreatywny, mówi L.A. Czasy – zacytował Pierce’a w jego nekrologu, bo wtedy można na wszystko spojrzeć obiektywnie. Masz poczucie, że możesz zrobić wszystko, bo nic tak naprawdę nie ma znaczenia. Wiele osób bierze narkotyki z tego powodu, ale narkotyki po prostu hamują kreatywność. Jeśli próbujesz stworzyć coś artystycznego, możesz wymyślić bardzo realistyczne, przerażające rzeczy.
Brak wiary w cokolwiek może być bardzo przygnębiający, ale może być też bardzo twórczy, bo wtedy można na wszystko spojrzeć obiektywnie. Masz poczucie, że możesz zrobić wszystko, bo tak naprawdę nic się nie liczy. – Jeffrey Lee Pierce
Kiedy jednak umiera jakikolwiek wpływowy artysta, pojawia się pytanie, co mogło się wydarzyć. Gdyby na przykład gliniarze podnieśli głowę Hendrixa, nie udusiłby się, choć pytanie, czy jego dziedzictwo byłoby pozostał nieskalany nieuniknionymi nagraniami z późnego okresu, wciąż pozostaje bez odpowiedzi.
Dziedzictwo Pierce’a, jeśli jest warte, jest agresywnie honorowane przez legendy, które go znały, a także przez nowego strażnika.
Uruchomiono Debbie Harry, Nick Cave, Lydia Lunch, Mick Harvey i Kid Congo Powers Sesje Jeffreya Lee Project z 2010 roku, seria albumów oparta na nagraniach, które znajomy znalazł podczas sprzątania strychu Pierce’a. Kid Congo nadal nagrywa także Sex Beat i For the Love of Ivy, mimo że technicznie rzecz biorąc nigdy nie zagrał na albumie. Po ponownym dołączeniu do The Gun Club i przy wielu kolejnych projektach (zobacz Kid Congo i Pink Monkey Birds, oni rządzą) Ogień Miłości piosenki pozostają kluczowym wątkiem łączącym przeszłość i teraźniejszość Powers.
Jeffrey Lee Pierce był moim bardzo dobrym przyjacielem i strasznie za nim tęsknię, powiedział Henry Rollins australijskiej stacji radiowej, zanim zaczął coverować Billa Baileya z The Gun Club. Gram dużo jego muzyki, bo za nim tęsknię i chcę, żeby ludzie nigdy nie zapomnieli o The Gun Club.
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=Iouos-ipCDg]
Tak więc, młodsze dzieci, które zwrócą uwagę, dowiedzą się o The Gun Club dzięki zespołom takim jak Japońskie droidy , który zasłonił Z miłości do Ivy w 2012 roku Świąteczna skała , musisz się zastanawiać, czy archiwista muzyczny taki jak Pierce w ogóle by to zrobił chcieć kogoś, kto wydobył na światło dzienne jego muzykę, ale nie miał ochoty jej trochę szukać. Do tego czasu Ogień Miłości wyszedł, Bob Dylan stał się ewangelikiem – ten sam człowiek, którego połączenie country i bluesa z agresywnym, hałaśliwym rock’n’rollem wywołało wielką odmowę całego pokolenia. I chociaż Dylan nie był już nowym strażnikiem, facet taki jak Pierce był doskonale przygotowany do objęcia tego stanowiska.
„Fire of Love” The Gun Club i „Shot of Love” Boba Dylana to zupełnie różne światy pod względem diametralnie odmiennych punktów widzenia, New York Timesa napisał w '81, w tygodniu Ogień Miłości wydanie.
Ale oba zostały nagrane w zeszłym roku w Los Angeles, oba są rock and rollem i oba są dziełem muzyków, którzy w pewnym momencie byli zafascynowani bluesem i inną „grzeszną” muzyką . Słuchane raz po raz sugerują, że rock nie jest muzyką Diabła ani Pana – jest w stanie przekazać niemal każdy przekaz lub (jak się czasem wydaje) żadnego przesłania. I jeśli fundamentalista Bob Dylan wydaje się zmęczony i nieco zdezorientowany w porównaniu z doładowanym napędem The Gun Club, należy zauważyć, że pan Dylan jest co najmniej 15 lat starszy. Nie wiadomo, jaką muzykę będą tworzyć członkowie Gun Club i innych zespołów punkowych za 15 lat.
Jednak żart był po ich stronie; Pierce zmarł zaledwie 15 lat przed wydaniem albumu. Neil Young powiedział, że lepiej się wypalić, niż zniknąć, ale to punki takie jak Darby Crash i Jeffrey Lee Pierce były tymi, które do samego końca trzymały się tego aforyzmu. Celem mojej wcześniejszej teorii Dylana było po prostu zasugerowanie, że gdy punk rodził się i ropieł, przekształcając się w ruch wielkiej odmowy, Dylan i jego zmiana przeznaczenia bluesa wyznaczyła tor. Wiele lat później Jeffrey Lee Pierce podłożył ten tor dynamitem i podpalił zapałkę.
Pisarka Sylvie Simmons zapamiętany spacerując z Piercem po Hollywood Boulevard w grudniu 1981 roku, zaledwie kilka miesięcy później Ogień Miłości został wydany w kawałku Mojo z 2005 roku w The Gun Club. Na początku graliśmy z Kidem na gitarze i wszyscy biegali, byliśmy tacy hałaśliwi i obrzydliwi, powiedział jej Pierce. Najlepsze było to, że ludzie próbowali interpretować to jako sztukę. Mówili: „Naprawdę mi się to podobało, to było niesamowite stwierdzenie, że tak właśnie wygląda świat, a hałas to naprawdę wszystko, co cokolwiek znaczy”, całe to gówno. A my odpowiadaliśmy: „Tak, tak, postaw nam drinka”.
Znacznie później, po bogatej karierze, Pierce podsumował to znacznie zwięźlej: Nie ma nic tak nierealnego jak życie.