Jak Tribeca stała się najbardziej pożądaną dzielnicą ze wszystkich?

Tribeca niezmiennie utrzymuje najwyższe ceny sprzedaży w mieście. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

Tribeca niezmiennie utrzymuje najwyższe ceny sprzedaży w mieście. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

Piękne, brukowane uliczki Tribecaw niedawny niedzielny poranek spowiła je mgła, dzięki czemu w okolicy panował jeszcze bardziej stonowany niż zwykle klimat. Była to scena rodem z Atget, jeśli nie liczyć cichych kroków okazjonalnego biegacza i delikatnego brzęku smyczy dla psów przyczepionych do dobrze wychowanych okazów wychodzących na poranne spacery w skromnych kurtkach w kolorze myśliwskiej zieleni i granatu.

Ale wewnątrz Bubby’s, ulubionego w okolicy brunchu, bar był wypełniony po cztery piętra swobodnie ubranymi typami z Wall Street, świętującymi otwarcie baru w południe, a młode rodziny tłoczyły się w jadalni, zajadając się obfitymi półmiskami starannie wybranych amerykańskich klasyków. Nadnaturalnie ładne pary popijały kawę, a kobiety w potreningowym Lululemon popychały talerze z sałatką. Lokal ten, rutynowo określany jako jeden z najtańszych lokali gastronomicznych w okolicy, wskazuje na dość zniechęcającą zamożność Tribeca, że ​​śniadanie składające się z jajek i tostów w Bubby’s kosztuje 19 dolarów.

4 czerwca to jaki znak zodiaku

Nawet w rzadkich dzielnicach Manhattanu Tribeca jest wyjątkiem. Według wskaźnika, który w Nowym Jorku zyskuje coraz większą popularność – ile ludzie są skłonni wydać – Tribeca jest najbardziej pożądaną dzielnicą miasta, miejscem, w którym wolą przebywać ludzie, których stać na mieszkanie gdziekolwiek.

Tribeca nie tylko zdobyła tytuł najdroższej dzielnicy miasta pod względem średniej ceny sprzedaży mieszkań w ciągu ostatnich kilku lat, powiedział rzeczoznawca Jonathan Miller z Miller Samuel, ale dzielnica Tribeca/Soho zajmuje pierwsze miejsce, odkąd zaczął śledzić okolicę w 1987 r. (statystyki dla dwóch sąsiednich dzielnic są mieszane, ponieważ liczba mieszkań w Tribece była wówczas tak mała, że ​​nieistotna).

Według Millera Samuela, w 2014 roku średnia cena sprzedaży w Tribeca/Soho wyniosła 3,5 miliona dolarów, znacznie powyżej średniej wynoszącej 2,23 miliona dolarów w tanim Upper East Side i ponad dwukrotnie więcej niż średnia na Manhattanie wynosząca 1,71 miliona dolarów. Co więcej, ciągła dominacja dzielnicy wydaje się nieunikniona, biorąc pod uwagę ciągłą falę adaptacji i inwestycji loftów wzdłuż wschodniej flanki, wśród których znajduje się ultra-high-endowy 56 Leonard zaprojektowany przez Herzoga i de Meurona, który w ubiegłym roku osiągnął sprzedaż o wartości 1 miliarda dolarów i przez krótki czas był rekordzistą Downtown po tym, jak jego dwupoziomowy penthouse został sprzedany za 47 milionów dolarów.

Tribeca ma swoje uroki, i to całkiem oczywiste, ale jest też coś dziwnego – dzielnica, której ciche chodniki zdają się nie oferować wiele z życia ulicznego Jane Jacobs, którym lubią zachwycać się mieszkańcy Village. Nie ma w nim sielankowego uroku Upper Fifth Avenue czy Central Park West, ani też nie jest to konsumencka fantazja 57th Street. W przeciwieństwie do Gramercy Park czy Upper East Side, które od co najmniej stu lat są ulubionymi dzielnicami zamożnych mieszkańców miasta, 50 lat temu Tribeca nie miała praktycznie żadnych mieszkańców, zarówno zamożnych, jak i nie. Co więcej, w żeliwnych budynkach, które stanowią najbardziej kultową zabudowę mieszkaniową, często brakowało spa, kortów samochodowych i basenów, których oczekują nabywcy schronisk luksusowych; wielu z nich nie ma nawet bardzo podstawowych udogodnień, takich jak portier, siłownia czy wspólny taras na dachu. Widoki mogą być piękne, ale nie są z lotu ptaka, a na znacznej części okolicy, zwłaszcza w szybko wznoszącym się korytarzu po zachodniej stronie, metro to poważna sprawa.

Jak więc Tribeca stała się niezrównanym tytanem nieruchomości na Manhattanie, ulubioną siedzibą władców wszechświata, kreatywnych królów i gwiazd takich jak Jay Z i Beyoncé, Taylor Swift, Meryl Streep i Russell Simmons?

***

Markiza przed budynkiem Tribeca, w którym mieszka Taylor Swift. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

Markiza przed budynkiem Tribeca, w którym mieszka Taylor Swift. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

I Kocham to miejsce i nie wyobrażam sobie życia gdziekolwiek indziej. To niezwykle rodzinna, zachwycona April Williamson, którą poznaliśmy w sklepie Shinola, tej pachnącej skórą świątyni amerykańskiego rzemiosła na Franklinie. W pobliżu dwóch mężczyzn ubranych idealnie zgodnie z surowym, szykownym wyglądem sklepu sprawdziło rowery w stylu vintage, które choć piękne, kosztujące od 1950 do 2950 dolarów, wydawały się stanowić poważne ryzyko na narażonych na kradzieże ulicach Nowego Jorku.

Pani Williamson, która pięć lat temu przeprowadziła się do Tribeca z Jersey City, aby jej mąż pracujący w reklamie mógł być bliżej pracy, powiedziała, że ​​jest tak zachwycona tą okolicą, że pogodziła się z zamianą przestronnej powozowni na dwie sypialnie.

Wyliczyła jego liczne uroki: świetne, przyjazne rodzinom restauracje, takie jak Landmarc, Bubby’s i Odeon, do których można było zabrać ze sobą córki w wieku 2 i 4 lat; park na Greenwich, gdzie praktycznie mieszkamy w cieplejszych miesiącach; naprawdę dobre zakupy, od Balloon Saloon po Steve Alan Home. Nawet salony stylizacji paznokci są ładniejsze w Tribeca – ona i wiele innych znanych jej mam jest wielkimi fankami miejsca niedaleko Locanda Verde, w którym używa się wyłącznie produktów organicznych.

Taryn Toomey, była dyrektor ds. mody, która stała się guru fitnessu, założycielka zajęć – 75-minutowego treningu, na który prawie nie da się wejść, łączącego ruchy zapożyczone z południowoamerykańskich tradycji szamańskich z muzyką i oczyszczającym krzykiem, opisała przechodzenie ludzie, których zna co drugi blok.

Wydaje się, że jest to mała dzielnica, ale jest też dość duża – jest tam mnóstwo miejsc do odwiedzenia i rzeczy do zrobienia. Nie wiem, czy kiedykolwiek chciałabym mieszkać gdziekolwiek indziej – powiedziała pani Toomey, która przeprowadziła się do Tribeca 12 lat temu.

Nawet sprzedawca w sklepie Shinola, który sam jest mieszkańcem Bushwick (jak nam powiedział, w okolicy nie mieszka nikt, kto pracował w tym sklepie), powiedział, że specjalnie szukał pracy w handlu detalicznym w Tribeca ze względu na pozytywne doświadczenia z pracy w w pobliskim sklepie American Apparel. To tam mieszkają mili ludzie – powiedział.

***

Jay Z i Beyonce przyłapali się na ulicach Tribeca, gdzie mają strych. (Zdjęcie: Alo Ceballos/FilmMagic)

Jay Z i Beyonce przyłapali się na ulicach Tribeca, gdzie mają strych. (Zdjęcie: Alo Ceballos/FilmMagic)

Ttutaj było nakładanie się trzechrzeczy: pierwotni pionierzy artyści i ludzie z Independence Plaza [byłej wypożyczalni Mitchell-Lamy zbudowanej w 1975 r.] stworzyli społeczność, dzięki której powstały szkoły publiczne, potem powstał Washington Market Park i nagle pojawił się nowy i odnosząca sukcesy dzielnica zamieszkana przez klasę średnią, z której można dojść pieszo do dzielnicy finansowej, przypuszcza Lynn Ellsworth, przewodnicząca stowarzyszenia zajmującego się ochroną zabytków Tribeca Trust. Whammo, masz przepis na gentryfikację.

Pani Ellsworth początkowo wahała się, czy z nami porozmawiać, powołując się na zwykłe złośliwe podejście prasy do okolicy. Co, przyznaliśmy, było sprawiedliwe, biorąc pod uwagę pewną tendencję prasy do przedstawiania tej okolicy jako uprawnionej enklawy ubranej wyłącznie w Canada Goose (GOOS), wysokiej klasy firmę produkującą odzież zimową, której obszyte futrem parki kosztują ponad 800 dolarów. Rzeczywiście, podczas ostatnich wycieczek po okolicy odkryliśmy, że parki z gęsi kanadyjskiej stanowiły jedynie około jednej trzeciej wszystkich płaszczy zimowych – jedna z niani, z którymi rozmawialiśmy, miała taki na sobie – ale jest to poziom nasycenia niższy niż w eleganckich dzielnicach Toronto w zeszłym roku zima, która może stanowić punkt zerowy tego trendu.

Z wykształcenia ekonomistka, pani Ellsworth powiedziała, że ​​kiedy ona i jej mąż, obecnie profesor na Uniwersytecie Columbia, po raz pierwszy przeprowadzili się do Tribeca w 1994 r., byli postrzegani jako coś w rodzaju przekleństwa w okolicy.

Uważano nas za nowicjuszy w stylu yuppie, a nie za artystycznych, fajnych ludzi – wspomina. Byliśmy naukowcami i nie to było tym, czym ludzie się interesowali.

Z pewnością nie byli jedyni: w tym samym roku John F. Kennedy Jr. kupił loft przy North Moore Street. Dwa lata później sprowadził z powrotem swoją narzeczoną i niewyczerpaną obecność paparazzi, a pani Bessette pomogła zabezpieczyć reputację okolicy jako zarówno efektownej, jak i dyskretnej.

W porównaniu z ludźmi, którzy się teraz wprowadzają, pani Ellsworth i jej mąż to bohema, podobnie jak inni mieszkańcy ich spółdzielni przy Duane i Hudson, która w przeciwieństwie do wielu innych pozostała schronieniem dla klasy średniej, ponieważ jej mieszkania są mniejsze a układ budynku nie pozwala na łączenie jednostek w celu uzyskania korzystnego efektu.

Pomimo napływu pieniędzy pani Ellsworth opisała atmosferę w Tribece jako zupełnie odmienną od tej na Upper East Side, gdzie jej córka uczęszcza do prywatnej szkoły. W Tribeca większość ludzi chętnie umieszcza swoje dzieci w placówkach P.S. 234 (prawdopodobnie najbardziej poszukiwana szkoła publiczna w mieście), co tłumi przedszkolny szał rywalizacji. Plemię jest także nastawione na społeczność — jest na tyle małe, że możesz zobaczyć znajomych, gdy wybiegniesz do sklepu z narzędziami.

Przynajmniej jeśli należysz do mieszkańców, którzy wciąż biegają do sklepu z narzędziami.

Jeśli chodzi o osoby niezwykle zamożne, pani Ellsworth stwierdziła, że ​​ich obecność jest raczej wywnioskowana niż odczuwana. Wiem, że Richard Parsons mieszka w apartamencie naprzeciwko mnie – mój mąż twierdzi, że raz widział jego limuzynę, ale gwiazd, z wyjątkiem Harveya Keitela, nie widuje się zbyt często. Myślę, że przez większość czasu mieszkają gdzie indziej.

Zodiak 10 kwietnia

Ale te gwiazdy, choć ich obecność może być szczątkowa, uczyniły Tribekę ulubionym miejscem spotkań. Być może jest to zdolność dzielnicy do sprawiania, że ​​nowe pieniądze wydają się konkretne, a nie tandetne. A może dzieje się tak dlatego, że Tribeca nie jest ani krzykliwa – to miejsce, w którym bogaci starają się to ukryć – ani osobliwa, ani jak wiele nowo zamożnych dzielnic Brooklynu, cenna. Jego ulice mogą być brukowane, ale szerokie, zbudowane tak, aby pomieścić doki załadunkowe, ciężarówki dostawcze lub, jeśli zajdzie taka potrzeba, Range Rovery z szoferem.

W Tribeca nie ma atmosfery pieniędzy typu Upper East Side, jest tam spokojniej, twierdzi lokalny nauczyciel odnowy biologicznej. To styl Downtown na co dzień, jak luźne skórzane spodnie – The Row ma naprawdę fajne luźne skórzane spodnie, są naprawdę drogie, ale widzę, że wiele osób właśnie takie nosi – z dopasowanym topem i torbą na ramię. I botki Isabel Marant.

Cóż, dużo Isabel Marant, dodała ze śmiechem.

Lisa Demogenes, artystka i instruktorka jogi, która uczy w okolicy, a której syn chodzi tam do szkoły, wspomina, jak komplementowała kobietę na temat jej irlandzkiego swetra w stylu rybaka. To było tanie – 250 dolarów – odpowiedziała kobieta. Gdzie w dzisiejszych czasach można kupić sweter za 250 dolarów – opowiadała pani Demogenes, przewracając oczami. Zaskakujące jest to, jak normalny jest tu bardzo kosztowny styl życia.

I wszyscy tutaj mają taki sam płaszcz – dodała, ściskając reporterkę za ramię w miejscu, gdzie miałoby pojawić się logo Canada Goose. Wystarczy, że zobaczysz łatkę!

Nic dziwnego, że wyjątkowa estetyka Tribeca spodoba się takiej publiczności. XIX-wieczna architektura kupiecka, która dominuje w okolicy, jest zarówno surowo piękna, jak i wyjątkowo dobrze dopasowana do ulubionych przez mieszkańców luksusowych, masywnych loftów.

Po prostu ludzie chcą przestrzeni, a Tribeca oferuje najbardziej imponujące przestrzenie w mieście. Według Millera Samuela, mieszkania w Tribeca/Soho mają średnio 2127 stóp kwadratowych w porównaniu do 1608 stóp kwadratowych w Upper East Side. To tak wyjątkowe zasoby mieszkaniowe, że w efekcie wydzielono w nich tak niezwykłą niszę, powiedział Miller.

Przestrzegł jednak, że statystyczna brawura Tribeki wynika z ogromnych przestrzeni fizycznych oferowanych przez jej zasoby mieszkaniowe, biorąc pod uwagę, że prawie wszystkie zostały przekształcone w budynki mieszkalne lub wybudowane od początku lat 80. XX wieku – trudno byłoby znaleźć 300- tutaj studio o powierzchni stóp kwadratowych.

Soho ma oczywiście wiele tych samych cech, ale w raportach sprzedaży, które je oddzielają, Tribeca często jest zwycięzcą, a impuls, który według pana Millera można przypisać dwóm czynnikom: Tribeca nigdy nie miała wymagań dotyczących rezydencji artystycznej, więc przybyszom łatwiej było ubiegać się o zasoby mieszkaniowe, przyspieszając cykl gentryfikacji. Po drugie, podczas gdy Soho jest bardziej zamkniętą dzielnicą o wyraźnych punktach orientacyjnych, w której trudno jest ją zbudować, w zachodniej części Tribeca doszło do wielu nowych inwestycji i przebudów, co pomaga generować wyższe średnie niż rynek zdominowany przez odsprzedaż.

W obu dzielnicach tak wysoki odsetek bardzo ekskluzywnych nieruchomości często ma efekt samonapędzający się: na wartość mieszkania wpływa otoczenie, powiedział Miller. Jeśli masz dokładnie ten sam penthouse i jeden znajduje się nad studiami i jedną sypialnią, a drugi nad trzema i czterema sypialniami, zgadnij co? W dzielnicy loftów obowiązuje ta sama zasada.

***

Bube

Bubby’s, gdzie śniadanie składające się z jajek i tostów kosztuje 19 dolarów. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

IT„Hink Tribeca od razu przestała być opróżniana i przekazywana ludziom z pieniędzmi”, powiedziała Lynn Wagenknecht, która wraz z Keithem i Brianem McNally założyła Odeon, a później ich wykupiła.

W budynku Odeon pierwotnie mieściła się kawiarnia, która obsługiwała pracowników magazynów i fabryk Tribeca, ale gdy producenci wyjeżdżali do New Jersey lub zewnętrznych dzielnic, zaczęto szukać kogoś, kto przejmie dzierżawę. W 1980 roku, kiedy Odeon otworzył się i szybko stał się the Restauracja w centrum miasta. Okolica była zupełnie pusta… bardzo cicha i ciemna. Nie można było nawet stwierdzić, czy w budynkach mieszkali ludzie.

W Tribeca nie było wówczas praktycznie żadnych budynków mieszkalnych i nawet gdy artyści zaczęli się do nich wprowadzać, przeważnie mieszkali nielegalnie w przestrzeniach komercyjnych, starając się zasłaniać okna na noc, aby nie zdradziło ich wpadające światło. Ale do 1983 r. New York Timesa donosił, że rosnąca wartość nieruchomości ograniczyła Tribeca do najemców o wyższych dochodach, którzy robią zakupy w wykwintnych sklepach spożywczych i brunch w restauracjach o nazwach takich jak Acute.

Dave'a Duffielda

Mieszkańcy, którzy zaledwie kilka lat wcześniej taszczyli śmieci na róg – bez miejskich kanalizacji – i pili czarną kawę z powodu braku sklepów spożywczych, cieszyli się już wtedy trzytygodniowym wywozem śmieci i nowym Emporium Żywności. Zmiana nastąpiła tak szybko, że Tribeca tak naprawdę nigdy nie miała szansy stać się prawdziwą dzielnicą artystów, co i tak mogło nigdy nie nastąpić, biorąc pod uwagę brak zagęszczenia i ruch pieszy zniechęcający galerie – nieszczęście, które ostatecznie uchroniło Tribeca przed przekształceniem się w symulakrum dawnego siebie, jak Soho.

A Tribeca, choć opuszczona, nigdy nie była bardzo niebezpieczna. Dostawy całonocne, a także odległość od trudniejszych dzielnic miasta, powstrzymywały bardziej groźne elementy. To musiała być jedna z najbezpieczniejszych dzielnic Nowego Jorku, napisał artysta John Willenbecher, który przeprowadził się do uldzielnicy w 1970 roku, we wspomnieniach opublikowanych w Obywatel Tribeki . Napady? Nie było kogo okraść!

Mimo to brak precedensu mieszkaniowego oznaczał, że osiągnięcie spójności zajęło trochę czasu. Pani Wagenknecht, która urodziła swoje pierwsze dziecko w 1983 roku, pamięta, że ​​w okolicy nie było nic dla dzieci.

W 1989 roku było już inaczej. W rzeczywistości młoda para jadła obiad w jej restauracji, która już dawno została uznana za szczyt szyku Downtown, wystąpiła w innym Czasy historię, znaną z niespójności ich postawy zbyt fajnej, by sobie z tym poradzić (czarne na czarnym, asymetryczne fryzury, rozmowy o estetycznej hegemonii) i ich 6-miesięcznego dziecka gumującego obrus.

Tribeca była i nadal jest miejscem, gdzie ludzie zbyt fajni, by sobie poradzić, mogą wychowywać dzieci bez obawy, że zostaną wariatami. Pozostaje dzielnicą, która unika matrony. Jego najstarsza grupa mieszkańców składa się głównie z pionierskich artystów oraz niedawno przybyłej grupy powyżej 60. roku życia, która zgromadziła pieniądze, aby wystawić modny drugi akt, ze swoimi srebrnymi włosami przełamanymi skórzanymi kurtkami i świadomy okulary i rezerwacje u Bâtarda lub Kutshera. Do grupy osób w średnim wieku zaliczają się architekci, projektanci i pracownicy naukowi, tacy jak pani Ellsworth, która wprowadziła się we właściwym czasie. Ogólnie rzecz biorąc, wydaje się, że klasa starszych zaszczepiła się przeciwko niechlujstwu, przynajmniej do czasu, gdy niedawno przybyły kontyngent z Wall Street się zestarzeje.

To po prostu działa, powiedział Leonard Steinberg, broker Compass, który zbudował swoją karierę na sprzedaży loftów w Downtown. Nowe parki, szkoły, duże domy, fakt, że są to raczej mieszkania niż spółdzielnie, restauracje, ładne butiki, Soul Cycle, bary z sokami – wszystko to sprawia, że ​​życie jest wygodne.

Nawet przy jednym z najwyższych dochodów na rodzinę w mieście i jednej z najmłodszych grup demograficznych we wszystkich ekskluzywnych obszarach, Tribeca nie jest ekskluzywna, ale naprawdę włączająca; to społeczność, powiedział Nathan Berman, deweloper 443 Greenwich, dawnej introligatorni, która przekształciła się w ekskluzywne mieszkania.

Pan Berman zauważył, że dyskretny etos okolicy rozciąga się nawet na handel detaliczny, który jest spokojniejszy, cichszy i charakteryzuje się innym typem atmosfery. W Tribeca można we względnym spokoju przeglądać francuską modę minimalistyczną w La Garçonne lub cieszyć się chwilą kontemplacji, odwiedzając warsztat obuwniczy Matthew Bernsona i rozmawiając ze sprzedawczynią o zabytkowych Persolach, bez konieczności przepędzania grupy turystów.

***

Odeon. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

Odeon. (Cara Genovese/Nowy Jork Startracker)

TRibeca jestoczywiście w mieście, ale pod wieloma względami tego nie czuć z City. W przeszłości wydawało się, że jest prawie poza główną pętlą Manhattanu, a nawet teraz, choć jest bardziej w pętli, nadal wydaje się, że jest dalej, mówi pani Wagenknecht. Nie czujesz, że to samo miasto cię atakuje.

Pod wieloma względami Tribeca jest dzielnicą, która wydaje się mieć jedno i drugie, a raczej wszystkie, a drobne niedogodności sprawiają, że jest ona bardziej pożądana dla określonego typu nabywców. Jest to rodzaj dzielnicy, w której udaje się zachować modę, nie wpadając w wrzask wydarzeń. Rodzaj sąsiedztwa, które nadal sugeruje kreatywność, ale nie jest zbyt szczegółowe. Taka dzielnica, w której można żyć bardzo wygodnie, nie rezygnując ze spokoju.

Co nie różni się od tego SNL twórca Lorne Michaels opisał kiedyś Odeon jako miejsce, w którym każdy czuł się komfortowo, ponieważ był wyrafinowany i miał frytki.

Ale nawet Odeon, który był otwarty do 4 rano, nie jest odporny na zmiany demograficzne w Tribece. Obecnie zamykane są o północy lub o pierwszej w nocy. Pani Wagenknecht przypisała tę zmianę bardziej tradycyjnemu trybowi życia zawodowego mieszkańców i poziomowi zamożności, który oznacza zarówno utrzymanie większej liczby domów, jak i bardziej napięte harmonogramy podróży. Opisała wielu ludzi w nowych budynkach jako członków rodziny królewskiej, nie wspierają sklepu obuwniczego ani narożnych delikatesów… Nie żeby robili to świadomie, po prostu działają na innym poziomie. Stało się w pewnym sensie nietykalne.

Tribeca może wydawać się odległa od miasta, ale pod wieloma względami jest bardziej eleganckim odzwierciedleniem tych samych zmian, które zachodzą w innych dzielnicach miasta. I prawdopodobnie zmiany te szybko nie wyhamują. Jak to ujął pan Steinberg: przyszłość Tribeki jest tylko jedna – będzie znacznie droższa.