Witaj, Stary Kogucie! Wschód to Wschód nie jest ani Barmym, ani Belkufem

Import z Anglii i Irlandii musi kogoś dezorientować oprócz mnie. Obecnie panuje moda na wkładkę Playbill zawierającą słownik slangu, abyśmy wszyscy mogli zrozumieć, co się dzieje. Innymi słowy, musimy nauczyć się mówić wspólnym językiem, który nas dzieli.

Warto zatem pojawić się wcześniej, aby utrwalić w pamięci takie słowa jak snog (pocałunek), butties (kanapki z masłem) i barmy (szalony). Zatem: Masz ochotę na całus i tyłek, ty głupcze? Na co jedyną godną odpowiedzią byłoby: Pierz się, głupi głupku. (Pieprz się, głupi idioto.)

Czasami może to być trochę skomplikowane. Na przykład kutas może być czułym określeniem. Zatem Witaj, stary kutasie! Mój Puther dał mi nieźle w kość tylko dlatego, że powiedziałem pointexterowi, że powinien się zamknąć. (Witam! Mój brat mnie pobił za to, że kazałem temu kujonowi zamknąć gębę.) Łaskotanie, z przyjemnością się dowiesz, może oznaczać seks, napletek lub penisa. Ale nie wchodźmy teraz w łaskotanie.

nr 7 maska

Wschód jest wschodem, sympatyczna saga Ayuba Khana-Dina o wojnach kulturowych w rodzinie anglo-pakistańskiej, ma własny słownik angielskiego slangu. Akcja sztuki rozgrywa się na początku lat 70. w Salford (nawiasem mówiąc, w północnej Anglii, w miejscu urodzenia Alberta Finneya i Alistaira Cooke’a, a ja czułem, że znam ten język, ponieważ dorastałem dwie minuty drogi od Salford. Mimo to Blenchoud badahmarsh ( bardzo zła osoba) było dla mnie nowością także belkuf (szalony), pallaise (łóżko) i swarfega (środek dezynfekujący). Język angielski żyje i się zmienia! Ale git-not get-to slang określający idiotę i mnie zawsze myślałem, że jammy oznacza szczęście, a nie brud. Glosariusz musiał zostać opracowany, zanim kudły stały się częścią języka amerykańskiego.

To powiedziawszy, te glosariusze są osobliwe i, moim zdaniem, niepotrzebne. Język, zwłaszcza w teatrze, tworzy więź emocjonalną. Wystarczająco dobrze rozumiemy, co się dzieje. W przeciwnym razie potrzebowalibyśmy tłumaczenia symultanicznego większej części Szekspira. Dialekt to inna kwestia. Czasami mam problem z irlandzkim. Płaskie samogłoski języka północnoangielskiego – nie mylić ze śpiewającymi, nosowymi lirpudlianami – sygnalizują prosto mówiącą ziemistość, dostępną dla Amerykanów. Obsada East Is East mówi po Salford jak tubylcy.

Ale mówiąc wprost, problemem jest sztuka pana Khan-Dina, a nie język, a już zwłaszcza znakomita obsada. To pierwsza sztuka – i to odręczna rzecz, obiecująca – ale East Is East to dramat krajowy, który nie może się zdecydować, czy być tragedią, czy farsą.

znak zodiaku na 15 czerwca

Być może tak jest w przypadku wszystkich podzielonych rodzin. Jednak Khan-Din, aktor z 15-letnim stażem, pozwala pokazać trochę za dużo. Spektakl Scotta Elliotta z New Group (we współpracy z Manhattan Theatre Club) przyjeżdża do Nowego Jorku za pośrednictwem Royal Court Theatre w Londynie. Oczekiwalibyśmy zatem, że będzie on zakorzeniony w socrealizmie i rzeczywiście tak jest. Zapach gotowania dochodzący z kuchni na scenie pakistańskiego sklepu z frytkami – chipsy – nawiązuje do czasów Royal Court do sztuk Arnolda Weskera z lat 60. sprzed pokolenia. Zmieniło się tylko menu: kurczak tandoori z frytkami, w przeciwieństwie do chipsów do wszystkiego.

Dramaturg East Is East, syn pakistańskiego imigranta i matki Angielki, nie ukrywa autobiograficznego wpływu sztuki. George Khan (debiut sceniczny Edwarda A. Hajj) to urodzony w Pakistanie patriarcha sztuki – tyran i bijący żonę, który nadal kultywuje surowe tradycje muzułmańskie, w tym aranżowane małżeństwa. Jego zmęczona żona z klasy robotniczej, Ella (świetna kreacja Jenny Sterlin), utrzymuje niepewny pokój między tyrańskim, skompromitowanym ojcem a jego siedmiorgiem urodzonych w Anglii dzieci.

Poważna zatem sztuka – a przynajmniej tak można było obiecać – o bardzo ważnych kwestiach: dorastaniu w języku pakistańsko-angielskim w rasistowskim kraju; asymilacja a separatyzm; niebezpieczeństwa związane z zachodnią kulturą – lub niekulturą – a siłą przyciągania i pamięcią tradycyjnego islamu.

Ale to, co otrzymujemy, to coś mniej: kawałek życia, nieokreślony dryf telenoweli klasy robotniczej. Chcesz herbatę typu cuppa. Właśnie się parzy – mówi Ella swojej sąsiadce Annie, siostrze. No dalej. Tylko szybko… Pan Khan-Din również skłania się ku melodramatowi lub określa swoje tematy zbyt mechanicznie. Najlepiej radzi sobie w scenach młodzieńczego niepokoju i buntu, w których Wschód to Wschód emanuje obietnicą dojrzałego dramaturga, a dramat staje się serdeczną eksploracją przynależności. Do czego? Do tyrańskich ojców, do różnych kultur, do kraju.

Ale wieczór kończy się lekką nutą niskiej farsy i zwykłego sentymentalizmu. Mnie osobiście bardziej zainteresowałaby druga sztuka Ayuba Khan-Dina. Zbyt wiele oczekuje się od prestiżowego brytyjskiego importu. W kontekście Royal Court Theatre – skąd narodził się East Is East – Mr. Debiut teatralny Khan-Dina był tylko jednym z około 20 nowych przedstawień na Dworze Królewskim w tym roku (w zamówieniu było prawie 40 nowych dramaturgów). Nacisk – i oczekiwania – są inne w Londynie i nie cały brytyjski import do Nowego Jorku jest taki sam.

Wznowienie przebojowej komedii o życiu sloba Alberta Innaurato z 1977 roku, Gemini, to drugi osobliwy wybór nowego teatru Second Stage przy 43 ulicy. (Pierwszą była inauguracyjna produkcja, wznowienie sezonu That Championship.) Co oni robią?

Bez wątpienia w czasach świetności lat 70. prawdziwe, żywe postacie robotnicze i walczące białe śmiecie na cudownie wulgarnej wystawie w Gemini bawiły klasę średnią niczym peep show dla turystów. Ale czas i Jerry Springer dogonili to.

Po co ożywiać Gemini? Jego beznadziejny humor dla wykształconych nie jest modny; jego żarty o głupcach, debilach, epileptykach i różnych mniejszościach znajdują się na najniższym krańcu spektrum. Kobiety mają się jeszcze gorzej. Próbka: Weź to ode mnie. Podgrzej starą butelkę coli, bo mężczyźni nie są nic warci. Satyra na osy z wykształceniem na Harvardzie tylko się przeciąga. Wyjście młodego homoseksualnego bohatera nie jest zaskoczeniem. Biorąc pod uwagę niedostosowaną rodzinę chłopca, bycie gejem jest najmniejszym z jego problemów.

Patrzymy na wszystkie krzyczące i wulgarne postacie na scenie i myślimy: Och, zachowuj się. Bliźnięta, głośno wyreżyserowane przez Marka Brokawa, który zwykle wie lepiej, nie zawsze były dobrze zagrane. Teraz zostało zamknięte.

Stanik Millie Gibson