
Godzilla w akcji.Toho Co., Ltd.
Godzilla nie umrze. Pociski odbijają się od niego jak krople deszczu. Podłóż mu minę w paszczę, zdetonuj ją za pomocą karabinu maszynowego, a na pewno odstrzelisz mu połowę twarzy, ale po chwili po prostu zregeneruje nową. Nasze pragnienie zniszczenia go tylko wydaje się go wzmacniać.
| GODZILA MINUS JEDEN ★★★1/2 (3,5/4 gwiazdki ) |
Więc też Godzilla. Seria filmów przedstawiających łuskowatego potwora wielkości góry, który powstał w wyniku atomowych zniszczeń podczas II wojny światowej, obchodzi 70. rocznicę powstania. Przetrwał postęp technologiczny wykraczający daleko poza faceta w kostiumie gigantycznej jaszczurki, uzbrojonych w ironię żartownisiów, którzy przez dziesięciolecia rzucali bzdury na Godzillę i jej kuzynów Kaiju, a nawet amerykańskie wersje z CGI, które prawie pozbawiły radość od koncepcji z tępym, pozbawionym niuansów spektaklem.
Do diabła, podczas weekendu otwarcia, najnowsza i najbardziej głośna odsłona serii w ciągu pokolenia, Godzilla Minus Jeden, stanęła twarzą w twarz z samą Queen Bey, zajmując imponujące trzecie miejsce w kasie, za filmem Beyoncé Renesans i najnowsze Igrzyska Śmierci film; Godzilla Minus Jeden trzydniowy zysk brutto wynoszący 11 milionów dolarów ustanowił nawet rekord Stanów Zjednoczonych dla filmu obcojęzycznego.
Jednym z najprostszych sposobów wyjaśnienia jego niezniszczalnej odporności na przestrzeni dekady jest to, że stworzenie zachowało swój status największej i największej metafory kina – z którą może się równać jedynie Wielki i Potężny Oz i nie zwraca uwagi na człowieka za kurtyną. Z pewnością tak jest w przypadku najnowszej wersji potwora, napisanej i wyreżyserowanej przez Takashiego Yamazakiego, doświadczonego specjalistę od efektów specjalnych, który reżyseruje jego 20. film fabularny.
Godzilla Minus Jeden przywraca metaforę jej pierwotnym, bezpośrednio powojennym korzeniom, opowiadając historię Shikishimy (byłego aktora dziecięcego Ryunosuke Kamiki), kamikaze, który nie wykonał swojej misji i który zamarł, gdy miał szansę naprawdę zranić Godzillę; potwór zabija batalion mechaników na małej wyspie Odo. Tym razem Godzilla jest potężnym symbolem uzależniającej siły zniszczenia i tego, że raz wyzwolona broń masowego rażenia nigdy już nie będzie mogła być powstrzymana.
Film służy także jako potężna opowieść o naturze żalu i sposobie, w jaki poczucie winy u ocalałego daje przerzuty w czasie. Shikishima, który stracił rodziców w bombardowaniu Tokio i nosi rodzinne zdjęcia mężczyzn zabitych pod Odo niczym koronę cierniową, nie żeni się i nie zakłada rodziny w sposób, w jaki robili to jego powojenni rodacy. Zamiast tego spotyka Noriko (japońską gwiazdę Minami Hamabe), która opiekuje się dzieckiem, które sama znalazła porzucona. Podobnie jak ubrania, które noszą i zrujnowana chata, w której początkowo mieszkają w zdziesiątkowanym mieście, ich życie jest posklejane odłamkami i szczątkami straty.
Podejście Yamazakiego do ożywienia giganta – przy jednoczesnym wykorzystaniu CGI, podobnie jak poprzednie Godzilla filmy obecnej generacji – sprawiają wrażenie podobnie fragmentarycznych i ręcznie robionych. Może to nie facet w garniturze, ale ta grudkowata Godzilla wygląda przyjemnie ziemsko, jak zabawka, którą bawiono się zbyt mocno i pozostawiono na deszczu. Nawet dziwne kolce wystające z jego grzbietu (musi ich używać do nawigacji, ponieważ wydają się bezużyteczne jako broń) mają organiczną jakość, przypominając lód wystający ze starej zamrażarki wymagającej rozmrożenia.
W wyniku osobliwego chodu starego zapaśnika Godzilli i zabrudzonej palcami jakości jego prezentacji, kiedy Yamazaki uwalnia promieniujący ciepłem oddech swojego potwora na nowo odbudowane Tokio, uderzenie wydaje się o wiele silniejsze – jest jak Van Halen solo na gitarze w środku recitalu na flecie prostym.
Pojawi się jakieś pięć miesięcy po dwulufowej radości tego lata lalka Barbie I Oppenheimera, Godzilla Minus Jeden służy także jako kolejne popandemiczne przypomnienie nie tylko tego, jak fajnie może być oglądanie dużych filmów w dużych kinach, ale także tego, jak istotne mogą być te doświadczenia, pomagając nam zrozumieć nasz własny świat, który sam w sobie jest nieustannie wirem niewyobrażalnej destrukcji . Film stanowi aż nazbyt niezbędną ucieczkę od okropności trwającej tragedii w Gazie. Kiedy jednak będziesz o tym później rozmyślać, pojawi się inny sposób na rozważenie, dlaczego odczuwamy przemożną potrzebę zadawania sobie nawzajem tak wielu nieszczęść.
Filmy i chodzenie do kina są jak Shikishima, który z biegiem czasu zaczął postrzegać Noriko nie jako organizację charytatywną, ale główną miłość i główny cel swojego życia. Kiedy spotyka ją przypadkowo na arterii Tokio, która wkrótce spotka całą siłę gniewu Godzilli, odciąga ją na bok.
Chodź ze mną, jeśli chcesz żyć – mówi.
to regularne oceny kina nowego i godnego uwagi.