Wylot jednosilnikowego turbosamolotu Johna F. Kennedy'ego Jr. 16 lipca z małego lotniska w New Jersey oznaczał koniec długiego dnia Lauren Bessette. Bankier inwestycyjny w dziale finansów korporacyjnych Morgan Stanley (MS) Dean Witter & Company, pani Bessette, wpadła w korek w drodze ze swojego biura przy 1585 Broadway. Szła asfaltem do Piper Saratoga 32 należącego do pana Kennedy’ego, nadal ubrana w beżową sukienkę roboczą.
Lauren Bessette, starsza siostra żony Kennedy’ego, Carolyn, rozpoczęła pracę jako analityk w Morgan Stanley w 1987 r., rok po ukończeniu Hobart and William Smith College. W 1989 roku opuściła Morgan Stanley i rozpoczęła naukę w Wharton School of Business na Uniwersytecie Pensylwanii. Po uzyskaniu tytułu MBA w 1991 r. wróciła do Morgan Stanley.
„Wykazała się dużym profesjonalizmem”, stwierdził jeden z byłych dyrektorów Morgan Stanley, który współpracował z panią Bessette na początku lat 90-tych. W tamtym czasie większość kobiet, które naprawdę dobrze się kojarzyły, to typowe kobiety kariery – to znaczy bardzo, bardzo skupione na karierze i naprawdę próbujące skopać tyłki. Była dużo bardziej zrównoważona.
Była niezwykle atrakcyjną kobietą – stwierdził inny kolega. Była naprawdę niezłym nokautem. Pomyślałem, że jest piękna i po prostu mnie uderzyło.
Pani Bessette ukończyła Greenwich High School w 1982 roku. W Hobart and William Smith College w Genewie w stanie Nowy Jork specjalizowała się w ekonomii. Nauczyciele twierdzili, że była pracowita.
Chciałabyś mieć pokój pełen Laurens, powiedział profesor Daniel McGowan, który przyznał jej piątkę za pracę z teorii i polityki monetarnej – przedmiotu, który jego zdaniem wzbudził jej zainteresowanie na Wall Street. Zdecydowanie była materiałem na wyróżnienie. Ale fajnie było ją mieć na zajęciach, bo interesowała się przedmiotem, chciała się uczyć i nie bała się przystąpić do czegoś, co było w pewnym sensie zdominowane przez mężczyzn.
Pani Bessette, która zmarła w wieku 34 lat, dorastała w Greenwich w stanie Connecticut z siostrami Carolyn, o rok młodszą od niej i jej identyczną bliźniaczką Lisą Ann. Jej ojciec, William Bessette, jest inżynierem architektury, a matka, Ann, jest nauczycielem i administratorem. Kiedy dziewczynki Bessette były małe, ich rodzice rozwiedli się. Później Ann wyszła za mąż za Richarda Freemana, chirurga ortopedę. Freemanowie mieszkają obecnie w Old Greenwich w stanie Connecticut. Pan Bessette mieszka w White Plains w stanie Nowy Jork. Rodzina poprosiła o minimalne relacje z tragicznych śmierci ich córek.
W 1994 roku Lauren Bessette zdecydowała się na czteroletni staż w biurze Morgan Stanley w Hongkongu. Tam pomagała przeprowadzać transakcje na rynkach kapitałowych. Podczas jej pobytu w 1996 roku Morgan Stanley awansował ją na wiceprezydenta.
Samotnym kobietom było ciężko, twierdzi inne pewne źródło, które znało ją w Hongkongu. Jest bardzo rodzinny; większość ludzi, którzy tam wychodzą, jest żonatych. W pewnym sensie jest to trudne, bo wcale nie ułatwia im znalezienia kogoś, kogo mogliby poślubić.
podpisz na 2 września
Jej siostra bliźniaczka, Lisa Ann Bessette, wybrała nieco inny kierunek: według doniesień po ukończeniu Uniwersytetu Michigan robiła doktorat w dziedzinie studiów renesansowych w Monachium.
W lutym 1998 roku Lauren Bessette wróciła do biura Morgan Stanley na Manhattanie, a w grudniu awansowała z wiceprezesa na dyrektora, zajmując stanowisko o jeden poziom niżej od dyrektora zarządzającego w hierarchii firmy. Spędzała całe dnie przedstawiając pomysły inwestycyjne głównym klientom private equity firmy. Wkrótce po awansie zgodziła się kupić loft dla artysty za 925 000 dolarów przy 17 White Street, kilka przecznic od przebudowanego magazynu przy N. Moore Street, w którym siostra Carolyn mieszkała od czasu ślubu z panem Kennedym w 1996 roku.
Według doniesień pani Bessette spotykała się z producentem filmowym i telewizyjnym Bobbym Shriverem, lat 45, synem Sargenta Shrivera i Eunice Kennedy Shriver, ciotką i wujem Johna F. Kennedy'ego Jr. Źródła bliskie rodzinie podają, że Bessette była w drodze do pana. Shriver w Martha's Vineyard w nocy 16 lipca. Para miała spędzić weekend w ośrodku Kennedy-Onassis w pobliżu miasta Gay Head.
Carolyn Bessette i John Kennedy żyli w otoczeniu mediów; ich śmierć była szeroko odnotowana. Tym, którzy znali Lauren Bessette, wydaje się, że jest w tym coś niestosownego; nie była sławna, ale była spełnioną kobietą, która dała sobie radę i dobrze się bawiła w branży zdominowanej przez mężczyzn. Jedna z byłych koleżanek, świeżo zaznajomiona z tą tragiczną wiadomością, powiedziała: Być może odniosła większy sukces niż oni.
Komiks 24-godzinny
Aubrey Mike, lat 30, pracował w Morgan Stanley w dziale usług poligraficznych. Zeszłego lata nabawił się przepukliny w wyniku podnoszenia ciężkich stosów papieru. Otrzymywał wynagrodzenie pracownicze – 400 dolarów tygodniowo, jak twierdził, w każdy piątek – a pieniądze szły na kokainę. Brał kokainę od 1992 roku, ale teraz jego stan się pogorszył. W pewnym momencie był to zwyczaj wynoszący 1500 dolarów za noc – powiedział. Aby za to zapłacić, sprzedał wszystko, co miał w swoim mieszkaniu. W najgorszym momencie bezskutecznie próbował sprzedać szczotkę do czyszczenia toalety za 1 dolara.
13 października rzucił kokainę dzięki pomocy Anonimowych Narkomanów i swojej matki. Teraz jest elektrykiem. Mieszka w mieszkaniu przy West 163rd Street z matką i ośmioma kotami. Pan Mike jest także komikiem. I to prowadzi nas do hotelu Washington-Jefferson przy West 51st Street, gdzie teraz się pojawia. Nie w salonie czy czymś podobnym, ale w jednym z pokoi hotelowych. A dokładnie pokój 114. Po prostu wejdź do hotelu, znajdź drzwi oznaczone numerem 114, otwórz je, a on robi komedię. Dostał tę pracę po przegraniu zakładu (pan Mike pokonał Knicks nad Spurs) z Bobem Lindenbaumem, menadżerem hotelu.
Pan Lindenbaum przeznaczył pokój 114 na rodzaj sali artystycznej. Pierwszym projektem była wystawa serów autorstwa artysty z SoHo Cosimo Cavallaro. Właściwie to nie była wystawa – artysta właśnie pokrył pokój 114, od podłogi do sufitu, tysiącami funtów gruyère i szwajcarskiego. To był niezły wyczyn, w pewnym sensie sekcja New York Times City.
Teraz kolej na pana Mike'a. Jest pierwszym aktem, który następuje po serze. Zapach się utrzymywał, a do sufitu nadal przyklejały się kawałki sera. Pan Mike mieszka w pokoju do połowy sierpnia. Jeśli śpi i ktoś puka do drzwi, musi się obudzić i coś zrobić.
Pokój z serem! Pan Mike krzyknął około 23:00. w nocy 14 lipca, podczas swojej pierwszej nocy w hotelu. Po sprzątaniu strasznie śmierdziało. Przyniosę tu trochę afrykańskiego kadzidła! Dostaniemy Afrocentric, dostaniemy też trochę soul foodu.
Poruszał się po pokoju w zwisającym, czarno-białym kapeluszu doktora Seussa, niebieskim szlafroku i bosych stopach.
córki ginuwine
Czwórka dzieci – wszyscy bracia – pchnęła drzwi. Mieli na sobie stroje do koszykówki Spalding.
Czy myślisz, że jestem zabawny? Pan Mike powiedział. Raz, dwa, trzy – czy jestem zabawny?
Tak, powiedzieli Miguel, Chris, Brian i Mark Anthony Andujar.
Dziękuję bardzo, powiedział pan Mike. To moja wieczorna publiczność. Chłopcy byli trochę pulchni, a pan Mike wszedł w tryb Dona Ricklesa: To są moi ludzie! Odstaw colę, kochanie. Sprite – nigdy więcej dla Ciebie! Nigdy więcej Sprite'a! Ty, po prostu odłóż żetony, staniesz się duży, staniesz się duży, kochanie! Trzymaj się z daleka od tych cholernych chipsów.
Wkrótce pan Mike przygasił światło i schował się do szafy. Wewnątrz założył maskę Krzyku pod kapelusz doktora Seussa i wepchnął trzy poduszki do szlafroka. Potem wyskoczył z szafy i zaczął tańczyć w szaleńczym stylu i skakać po łóżku. Bracia Andujar roześmiali się głośno. Potem ich wyrzucił.
Widzisz, jakie to będzie wymagające? - powiedział, siadając na łóżku, zapalając dym i rozpoczynając swoją opowieść. Opuścił dom w Danville w stanie Wirginia w wieku 15 lat. Po ukończeniu Old Dominion Job Corps Centre i Uniwersytecie Stanowym w Norfolk w 1992 r. przeniósł się do Nowego Jorku. Po drodze miał pecha. Często go zwalniano, spędził sześć dni w więzieniu za uderzenie przyjaciela kijem bejsbolowym (złamał mu kolana, ramiona i żebra), spaliło mu się mieszkanie, spadł z rusztowania (za to też dostał świadczenie pracownicze) , błagał w metrze. Kiedyś, powiedział, przez dwa dni żywił się wyłącznie nasionami słonecznika. Innym razem zjadł Chińczyka ze śmietnika.
Następnego wieczoru, 15 lipca, byliśmy w pokoju, dzieląc Rolling Rock i Camel Lights. „To było dzisiaj naprawdę komiczne piekło” – stwierdził. Miał na sobie spodnie od piżamy i T-shirt z napisem „Nie uśmiecham się, dodaję benzyny”. Powiedział, że spał trzy godziny i zjadł śniadanie składające się z dwóch burgerów, frytek i Mountain Dew. Potem po prostu chodził po hotelu z poduszkami pod szlafrokiem i krzyczał: Na co się patrzysz? Nigdy nie widziałeś grubego mężczyzny w szlafroku? W sumie odwiedziło go pięć osób.
Ta starsza pani puka do drzwi i mówi: „Słyszałam, że jesteś komikiem, słyszałam, że to jest sala komediowa”. Rozśmiesz mnie!”. Odpowiedziałem: „To tak nie działa”. „Co masz na myśli?”. Odpowiedziałem: „Nie znasz tego sekretu komedii? Nie wiesz, że nie prosi się o komiks, żeby cię rozśmieszyć?” „Dlaczego nie?” Odpowiedziałem: „Musisz mi zapłacić!”. Odpowiedziała: „Nie!”. Odpowiedziałem: „Ile myślisz, że jestem tego warta?” Odpowiedziała: „Jeden grosz”. Odpowiedziałam: „OK!”. Potem zaczęła się śmiać.
Wkrótce pan Mike opowiadał mi o swoich czasach w Morgan Stanley: Pewnego dnia odbyliśmy duże spotkanie, kiedy Dean Witter łączył się z Morgan Stanley. Wszyscy w sali konferencyjnej, wielkie spotkanie. To było na mleko. Ktoś ukradł komuś mleko z lodówki. Przemówił do łagodnego, białego głosu: W porządku, wszyscy usiądźcie. To jest bardzo poważne, bardzo poważne. A teraz – kto wziął mleko Jimmy’ego? Nagle pan Mike przeszedł na ziomkowy dialekt: „Kto wziął mleko Jimmy’ego!”. Kiedy to się stało, przyszedł czas, abym poszedł dalej.
Nocna linia dobiegała końca. Skończyliśmy z wysokim chłopcem.
Więc dlaczego tam był?
Powiedzieli, że nikt nigdy czegoś takiego nie zrobił. Mówili, że tego się nie da zrobić, że to się nie uda. Dobrze czy źle, jestem tutaj. Jeśli więc się nie uda, przynajmniej będę mógł powiedzieć, że dałem radę. Zrobiłem swoje. Większość komiksów pojawia się na scenie. Spędzam czas tutaj.
– George Gurley