Fox News dostaje Griffa

KŁAMSTWA! KŁAMSTWA! KŁAMSTWA!

W końcu pan Jenkins wydostał się z tłumu i udało mu się przeprowadzić wywiad z facetem noszącym wielką głowę Dicka Cheneya wykonaną z papier-mache. Niezła głowa! powiedział pan Jenkins. Dziękuję za poświęcony czas.

W pobliżu dwóch mężczyzn w maskach (jeden jako senator McCain, drugi jako prezydent Bush) tańczyło do parodii Cypress Hill. Szaleństwo w membranie! Szaleństwo w mózgu McCaina. Do pana Jenkinsa podszedł mężczyzna. Spierdalaj, spierdalaj, spierdalaj, spierdalaj, powtarzał ten mężczyzna w kółko do ucha pana Jenkinsa. W pobliżu mała dziewczynka z szeroko otwartymi oczami przyglądała się uważnie. Po raz pierwszy i jedyny w ciągu dnia pan Jenkins wydawał się zirytowany. Zwrócił się do swojego prześladowcy. Naprawdę? powiedział. Mówisz tak w obecności 11-letniej dziewczynki?

Wracaj do zielonego pokoju, do którego należysz, ktoś krzyknął.

Kilka minut później pan Jenkins znalazł innego grzecznego, elokwentnego temat wywiadu: zirytowanego dwudziestokilkuletniego brodatego faceta o kulach. Powstał kolejny krąg. Było więcej skandowań, więcej obelg, więcej jadu. W połowie przesłuchania ktoś przepchnął się przez tłum i popchnął pana Jenkinsa w plecy. Potem wypłynęło trochę cieczy. Co to było? powiedział pan Jenkins.

Wreszcie, po 45 minutach niemal ciągłego nękania, pan Jenkins udzielił jeszcze jednego wywiadu z teoretykiem spiskowym dotyczącym wydarzeń z 11 września (który przez jakiś czas wydawał się naprawdę szczęśliwy) i zrezygnował.

Zostałeś opluty? – zapytał kamerzystę. Miejmy nadzieję, że to tylko woda – odpowiedział. Znasz ten program na Discovery Channel o najbrudniejszych pracach świata? powiedział pan Jenkins do NYTV z uśmiechem. Teraz możesz mnie nominować.

Podeszło do nich kilku dzieciaków ze studiów uniwersyteckich i przeprosiło w imieniu tych oszołomów z tłumu. Jeden z chłopaków miał na sobie koszulkę surfingową. Pan Jenkins wyciągnął swojego BlackBerry i pokazał dziecku zdjęcie mężczyzny surfującego na falach. To ja w Kostaryce, powiedział pan Jenkins. Wszyscy wyglądali na zdumionych.

Pan Jenkins przeprosił. Z całego miasta napływały doniesienia, że ​​anarchiści niszczą śródmieście, atakują funkcjonariuszy policji, wybijają okna i kładą się na drogach. W powietrzu unosił się gaz pieprzowy, a Gwardia Narodowa była w drodze. Jenkins musiał szybko przekazać materiał swoim redaktorom w namiocie FOX (FOXA) News przed Xcel Center. Kilka godzin później, około 21:30, pan Jenkins, wyglądający na nieporuszonego i ubrany w marynarkę, wszedł do Solera, wielopiętrowej restauracji w centrum Minneapolis, gdzie The Hill i The Weekly Standard urządzały wieczorną wielką imprezę (hm, na rzecz dla ofiar huraganu). Pan Jenkins był tam na zlecenie. Jego artykuł na temat imprezy (hm, korzyści) ukazał się następnego ranka w Fox & Friends. Czas się pośpieszyć!

Tu i ówdzie potężni mężczyźni w białych koszulach Ralpha Laurena włożonych w plisowane spodnie khaki palili cygara obok kobiet na wysokich obcasach i kolorowych sukienek koktajlowych. Kelnerki rozdawały Southern Slingers (szoty bourbona, soku z cytryny i cukru). Pan Jenkins przywitał się z szefem RNC Karoliny Północnej. Nieopodal baru Tucker Carlson rozmawiał z Billem Kristolem. Pasja lobbystów zajmujących się opieką zdrowotną krążyła obok w chmurze perfum. Pan Jenkins włączył mikrofon i przeprowadził wywiad z posągową blondynką w czarnej sukience i czerwonych czółenkach, która okazała się cheerleaderką drużyny Minnesota Vikings.

Po rozmowie do pana Jenkinsa podeszło dwóch zapiętych panów i przywitało się. Powiedzieli mu, że oglądali nagranie wideo, na którym widać, jak jest nękany przez protestujących w Denver. Całkowicie wam kibicowaliśmy – powiedział jeden z chłopaków. Poklepał pana Jenkinsa po plecach.

Około godzinę później pan Jenkins stał na otwartym dachu restauracji. Przy włączonych kamerach przesadnie zaciągnął się cygarem, powiedział dobranoc i żartobliwie podał swój mikrofon stojącemu w pobliżu imprezowiczowi. Zrobione!

Gdzieś na dole Rudolph Giuliani wmieszał się w tłum. Pan Jenkins wyciągnął z kieszeni przypinkę Fonzie for President, którą kupił wcześniej tego dnia na pamiątkę. Potencjalny rekwizyt pozostał niewykorzystany. Och, cóż. „To wszystko w ciągu jednego dnia pracy”, powiedział pan Jenkins. Jeśli nie możesz surfować, równie dobrze możesz przeprowadzić wywiady z protestującymi i imprezowiczami.

Strony: 12