Wreszcie dobry film do obejrzenia i prawdziwa historia, w którą mogę uwierzyć!

Fiołek amerykański
Czas trwania 103 minuty
Napisane przez Billa Haneya
Wyreżyserowany przez Tima Disneya
W rolach głównych Nicole Beharie, Alfre Woodard, Michael O’Keefe, Will Patton, Tim Blake Nelson

Przyznaję, że to rzadkie zjawisko, ale czasami dobry film podnosi głowę ponad błoto i błoto i pozostawia mnie wdzięcznym, ale zszokowanym niedowierzaniem. Taki film jest Fiołek amerykański , wstrząsająca, fascynująca i głęboko prawdziwa historia, która odważa się poruszyć ważny, ale zbyt rzadko eksponowany problem nadużycia władzy w amerykańskim systemie sądownictwa karnego. Napisany z mocą przez Billa Haneya i starannie wyreżyserowany przez utalentowanego Tima Disneya, film rzuca wyzwanie nieludzkim granicom uprzedzeń rasowych, jednocześnie będąc kroniką drakońskiego aresztowania niewinnej 24-letniej Afroamerykanki samotnej matki z czterema córkami na wyboistej drodze zwanej Melody, Teksas. Aby chronić ofiarę, film przypisuje jej fikcyjne imię Dee Roberts, ale niezwykła aktorka Nicole Beharie odgrywa ją z takim przerażeniem, wściekłością i desperacją, że od początku do końca nie da się uniknąć pełnej rzeczywistości.

Pewnego listopadowego dnia 2000 roku, w środku wyborów, które już rozwścieczyły część reakcyjnych wieśniaków z Południa, jakby grzebały w gnieździe szerszeni, rasistowski prokurator okręgowy (Michael O'Keefe, tak przekonujący w jadowitej roli, że budzi nienawiść go) przewodził gangowi morderczych gliniarzy podczas szeroko zakrojonej łapanki w stylu wojskowym na 30 biednych czarnych obywateli zamieszkujących projekt mieszkaniowy dla osób upośledzonych. Wśród innych nielegalnych działań policja wdarła się do restauracji i na oczach klientów aresztowała młodą kelnerkę pod sfingowanym zarzutem handlu narkotykami na terenie szkoły, a następnie odciągnęła ją w kajdankach. Dee nie był karany ani nie miał pieniędzy, żeby zatrudnić prawnika. Prokurator miał większą władzę niż burmistrz; policja była nim zachwycona; a sędziowie w sądzie byli bardziej nieuczciwi niż on. To miasto, w którym wybiegi dla kangurów są tak powszechne, jak pikniki baptystów. Dylemat Dee zbyt szybko staje się boleśnie realny. Jeśli pod naciskiem swojej matki (Alfre Woodard) zgodzi się na ugodę i przyzna się do przestępstwa, którego nie popełniła, zostanie skazana na 10 lat w zawieszeniu i wyrzucona wraz z dziećmi z domów opieki społecznej. Jeśli odmówi, może trafić do więzienia na 25 lat. Pod rządami skorumpowanego, drapieżnego rasowo prokuratora okręgowego, który ustala własne zasady, nie ma szans na sprawiedliwy proces.

Z jednej strony nękana przez zdeprawowany system polityczny, a z drugiej nękana przez niezrównoważonego ojca dwójki jej dzieci, Dee wydaje się zagubiona, ale i oburzona. Nawet gdy toczą się przeciwko niej zarzuty karne, staje w obronie swoich praw, odmawia przyznania się do przestępstwa, którego nie popełniła i znajduje dwóch nieoczekiwanych sojuszników w nieustraszonym byłym asystentze prokuratora okręgowego, który cechuje się uczciwością (Will Patton) i żydowskim prawniku z Amerykańską Unię Wolności Obywatelskich (Tim Blake Nelson), którzy przekonują Dee do pozwania prokuratora okręgowego, lokalnej grupy zadaniowej i policji. Ponieważ wynik jest sprawą publiczną, wiemy, jak zakończy się film, więc nie zdradzamy niczego, jeśli powiem, że sprawi, że będziemy wiwatować. Triumfalny wynik procesu, który trafił na pierwsze strony gazet w całym kraju, rzeczywiście zmienił prawo w Teksasie, obejmujące wymuszone negocjacje w sprawie przyznania się do winy, nielegalne aresztowania mniejszości bez nakazu przeszukania i niewłaściwe wykorzystanie nieuczciwych zeznań, ale prokurator nadal wyszedł bez szwanku, pozostawiając swoją polityczną przyszłość w niepewności. do wyborców, a w epilogu dowiadujemy się, że został on ponownie wybrany na to samo stanowisko.

Trudno uwierzyć, że tego rodzaju dyskryminacja i profilowanie rasowe istnieją dzisiaj, nawet w Teksasie. Ale Fiołek amerykański otwiera oczy na kilku poziomach. Pokazuje, dlaczego amerykańskie więzienia są przepełnione ponad dwoma milionami skazanych, z których 90 procent zgodziło się na ugodę, w kraju, w którym 13 milionów skazanych przestępców przebywa poza murami więzień, którzy nie mogą głosować, ubiegać się o paszporty, aby opuścić lub cieszyć się korzyściami Medicare, Medicaid, bony żywnościowe i dotacje mieszkaniowe. Jest to także akt oskarżenia pod adresem hipokryzji prawa dotyczącego lasów wiejskich, które sankcjonuje aresztowania wyłącznie czarnych w wioskach rządzonych przez białych gliniarzy, gniewnych prawników wyznaczonych przez sąd i nieuczciwych sędziów. Całość wydała mi się fascynująca, choć może trochę zbyt jednostronna, aby była prawdziwa. Reżyser Tim Disney nie próbuje ukrywać swojej liberalnej polityki za bardziej zrównoważonym poglądem, który mógłby zapewnić bardziej złożony obraz życia na wsi. Podziwiam jednak zdolność wszystkich zaangażowanych osób do zredukowania godzin nagranych na wideo wywiadów i 50 000 stron dokumentów prawnych i zeznań do stworzenia bogatego, żywego filmu narracyjnego, który z pewnością poruszy każdego, kto go obejrzy. Doceniam także odporność na posypanie bohaterki liliowo-białym talkiem. Dee nie jest przedstawiana jako anioł, który właśnie spadł z choinki; nie jest handlarzem narkotyków, ale jest trochę zrzędą o zszarganej reputacji i paskudnym usposobieniu. Występ Nicole Beharie jest niezwykle trójwymiarowy, a obsada zapewnia jej pierwszorzędne wsparcie ze strony obsady, która wydaje się jednakowo zainspirowana. W czasach, gdy prawie każdy film, który oglądam, jest o niczym, Fiołek amerykański wstrząsa kilkoma klatkami swoją opowieścią o osobistej odwadze w obliczu przeważających przeciwności losu. Sensacyjny, wstrząsający materiał, który pozostawia cię zdruzgotanego, a jednocześnie czegoś cię uczy.

[email protected]