
Bianca Jagger i Andy Warhol w Studio 54.Zdjęcie: Ron Galella/WireImage
Nigdy nie byłem stałym bywalcem Studio 54. Nie mogłem znieść muzyki, hałasu i ludzkiego zatoru. Ale zalogowałem się tam pod koniec lat 70. w wystarczająco dużo straconych weekendów, żeby powiedzieć wam, że wszystko jest w filmie Pracownia 54 jest tak dokładny jak nagłówki.
Każdy ma jakąś historię o najsłynniejszym miejscu w Nowym Jorku, w którym można spotkać boską dekadencję, a w tym długim, zabawnym i pełnym informacji dokumencie dokumentalnym producent i reżyser Matt Tyrnauer umieścił w 99 minut więcej z nich, niż myślałem, że to możliwe. Rezultatem jest soczysta pasza dla tłumu, który to przeżył, a także dla osób z zewnątrz, które o tym słyszały, ale nie mogły się dostać.
| STUDIO 54 ★ ★ ★ |
Jeśli przez prawie trzy niechlubne lata zmierzałeś w stronę polędwicy graniczącej z dzielnicą teatralną, nie mogłeś przeoczyć długich szeregów limuzyn blokujących ulicę, otoczonych przez trzaskających żarówkami paparazzi i tłum zdesperowanych niedoszłych i tych, którzy nigdy nie będą wrzeszczeć. dostać się do środka, mając nadzieję, że blichtr i przepych dyskoteki i narkotyków doprowadzą do odważnej wzmianki na szóstej stronie magazynu Poczta nowojorska . Imitacji było wiele, ale tylko jedno Studio 54, słynna na całym świecie jaskinia niegodziwości, do której uczęszczali Truman Capote, Mick i Bianca Jagger, Liza Minnelli i Halston, Michaił Barysznikow i Cher (by wymienić tylko kilku).
Władzę sprawowało dwóch ambitnych właścicieli z Brooklynu – Ian Schrager, szanowany prawnik i żonaty heteroseksualista, oraz jego uzależniony od reklamy najlepszy przyjaciel ze studiów, ekstrawertyk gej Steve Rubell – plus batalion portierów z złudzeniami co do wielkości i ochroniarze na aksamitnym dywanie, którzy niczym wartownicy blokowali wejście. Ich obowiązkiem było witanie bogatych i sławnych oraz trzymanie się z daleka od hołoty. Nadal nie wiem, jak mogli dostrzec różnicę.
Będąc w środku, możesz pić i przetańczyć całą noc do krzyczącej Glorii Gaynor „I Will Survive” lub, jeśli będziesz miał szczęście i zostaniesz zaproszony przez Rubella do VIP Roomu, możesz dołączyć do ludzi zbyt sławnych, by je wymienić, puszczając Quaaludes i parskając linijkami kokaina ze srebrną słomką od Tiffany'ego. To wszystko jest tutaj i nie tylko.
Oprócz rzadkich materiałów archiwalnych ukazujących ciemną stronę życia nocnego Manhattanu, znajduje się tam odkrywcza i szczera narracja samego Schragera, która w dużym stopniu wyjaśnia, dlaczego królowie, politycy i gwiazdy filmowe przylatywali do Nowego Jorku tylko po to, by dostać się do Studio 54. To była metafora za nieoceniającą ekstrawagancję, ekshibicjonizm, wolność słowa i bunt seksualny. Niegdyś studio CBS-TV, które było domem dla takich wielkich programów, jak Jaka jest moja linia? I Pokaz Jacka Benny'ego, Budynek był już przestrzenią z własną teatralną historią, kiedy został oficjalnie otwarty jako Studio 54 26 kwietnia 1977 roku, w szczytowym okresie szaleństwa na dyskotekę.
Schrager był mózgiem za kulisami, który zawierał transakcje biznesowe i podpisywał kontrakty. Rubell zajął się PR i położył podwaliny pod przyciągnięcie klientów. Od pierwszego wieczoru, nawet bez koncesji na alkohol, był to news na pierwszych stronach gazet. Liny podniosły się, odgradzając 54tStreet, z portierami ściskającymi listy gości wszystkich osób, od Liz Smith po Liberace. Zasady zmieniały się co noc, ale powszechnie było wiadomo, że nie można wejść w czapce z daszkiem, brodzie ani niczym poliestrowym. Wstęp był całkowicie arbitralny, zależny od urody, sławy lub osobistych kaprysów Rubella. W filmie na krótko pojawia się Anthony Haden-Guest, opisując scenę za linami jako Przeklętych czekających na wejście do Raju.
znak urodzenia 23 marca
Nigdy nie wiedziałeś na kogo trafisz. Nigdy nie zapomnę dzielenia poplamionej sofy z Bellą Abzug, Michaelem Jacksonem, Andym Warholem, Elizabeth Taylor i Henrym Kissingerem. Drag queens tańczą z piłkarzami. Ludzie całujący się na balkonach i w łazienkach bez konsekwencji. Każdej nocy było Mardi Gras. To było, szczerze mówiąc, kameralne, ekscytujące i mnóstwo zabawy. Oczywiście odrobina nadmiaru może mieć duże znaczenie i Studio 54 gwałtownie się zatrzymało zarówno z powodu ataku AIDS, który uszczuplił dyskotekę wielu jego cenionych klientów, jak i większości półnagich barmanów, oraz nalotów policji o 9:00 :00 14 grudnia 1978 r., który ujawnił skład narkotyków i operację oszustwa, w ramach której oszukano IRS na niezgłoszoną kwotę 25 milionów dolarów. Schrager i Rubell zostali aresztowani i postawieni w stan oskarżenia w związku z 12 zarzutami karnymi dotyczącymi uchylania się od płacenia podatków i nawet gdy ich sprawy bronił nikczemny prawnik mafii Roy Cohn, jako skazani przestępcy nie mogli nigdy ubiegać się o kolejne pozwolenie na sprzedaż alkoholu. The Nowy Jork okładka magazynu mówiła wszystko: STUDIO 54 – IMPREZA ZAKOŃCZONA!
Jak każdy dobry dokumentalista, Tyrnauer kataloguje każdy szczegół chronologii sagi Studio 54, w tym aspekty historii i jej następstw, które nigdy wcześniej nie zostały ujawnione, z taką intymnością, jaką mógł zapewnić tylko Schrager. Obaj mężczyźni wyszli łatwo, odsiadując jedynie część swoich 3,5-letnich wyroków więzienia – ale co zrobili? Zorganizowali ostatnią imprezę pożegnalną, po czym odeszli w kajdankach. Pojawili się Liza Minnelli, Reggie Jackson, Calvin Klein, a Diana Ross zaśpiewała dla 2000-osobowej publiczności, a następnie DJ bez smaku zagrał „I Did It My Way” Franka Sinatry. To był koniec Studia 54 i ostatni gwóźdź do trumny ery disco.
Historia miała postscriptum. Zmniejszono im wyroki, dokuczając właścicielom innych nowojorskich klubów, ale Schrager stracił licencję na wykonywanie zawodu prawnika, a obaj kumple zostali zmuszeni do oddania swoich kart kredytowych, praw jazdy i prawa do głosowania. W końcu Schrager powrócił na powierzchnię, oferując szereg butikowych hoteli i został ułaskawiony przez Baracka Obamę w 2017 roku , ale Steve Rubell nigdy całkowicie nie przeżył tej hańby. Zmarł na AIDS w 1989 roku w wieku 45 lat. A to brutalna opowieść o tym, jak niezrównany sukces może podsycić toksyczną chciwość, która powoduje ostateczny upadek, Pracownia 54 jest równie niepokojący, co podniecający.