Twórcy i obsada „Marco Polo” omawiają swój światowy program wart 90 milionów dolarów

B33E2750.CR2

Benedict Wong jako Kubilaj-chan. (Phil Bray dla Netflix)

Nie co poranek spędza się w pokoju hotelowym 42 piętra nad ulicami Nowego Jorku z Marco Polo i Kubilaj-chanem. A nawet gdyby taka sytuacja miała miejsce, jest mało prawdopodobne, aby Marco Polo i Kubilaj-chan krzyczeli z entuzjazmem, jak bardzo podoba im się model Netflix (NFLX), polegający na udostępnianiu wszystkich odcinków serialu na raz. Ale czasami takie jest życie.

Siedzieliśmy na wydarzeniu zorganizowanym w Mandarin Oriental w Columbus Circle, które miało zapowiedź najnowszego „prestiżowego” programu, który trafi do streamingu, i właśnie zapytałem o binge-watching.

Wolność klienta! wrzasnął Lorenzo Richelmy, który gra tytułową postać Netflixa Marco Polo .

Wolność klienta! Nie dyktuj mi, jak chcę oglądać telewizję! – powtórzył jego współpracownik Benedict Wong, który w najnowszym oryginalnym serialu Netflix wciela się w Kubilaj-chana, wnuka Czyngis-chana.

Człowieku, przestań dać się prać mózgowi reklamom. Taka jest filozofia. Chcesz to zobaczyć? Po prostu otwórz komputer i naciśnij przycisk odtwarzania, powiedział mi pan Richelmy ze swoim mocnym włoskim akcentem. W rzeczywistości taka będzie filozofia, gdy Netflix wypuści wszystkie dwanaście odcinków Marco Polo jutro, 12 grudnia, dla światowej przyjemności oglądania.

Ale lata wcześniej Marco Polo był gotowy do wydania, był to wielki projekt godny samego odkrywcy. Serial, który ukazuje czas, jaki Marco Polo spędził wbrew swojej woli na mongolskim dworze Kubilaj-chana, wspierany jest przez potężną firmę Weinstein Company. Najpierw w serialu zgromadziła się zakulisowa ekipa A-List, kierowana przez producentów Johna Fusco i Dana Minahana. Każda osoba, z którą rozmawiałem, była zaangażowana Marco Polo , obsada i ekipa, wymienili nazwisko Tima Yipa, projektanta kostiumów do serialu, za który wcześniej zdobył Oscara Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok.

znak zodiaku 19 kwietnia

Sami aktorzy okazali się pstrokatą ekipą, złożoną właściwie z każdego zakątka ziemi. Sam pan Richelmy, pochodzący z La Spezia we Włoszech, niewiele ponad siedem miesięcy przed rozmową ze mną nie mówił w ogóle po angielsku. Dostał rolę Marco Polo jedynie dzięki stworzeniu własnej taśmy przesłuchań i wysłaniu jej do znanej reżyserki castingu, Niny Gold. Jakimś trafem taśma ta znalazła się w rękach producentów serialu. Stosunkowo nieznany australijski aktor Uli Latukefu przesłuchał pana Fusco, który przebywał w Mongolii, przez Skype podczas pobytu w Sydney. „Ciągle musieli cofać kamerę, abym całkowicie znalazł się w kadrze” – wspomniał pan Latukefu. Warto zauważyć, że pan Latukefu to ogromny człowiek.

Samo filmowanie trwało setki tysięcy mil. Większość produkcji miała miejsce w Malezji, a wiele scen nakręcono w Wenecji, ale producenci szybko odkryli, że nic w tych lokalizacjach nie było podwójne w przypadku filmu. Step mongolski . Oczywiście oznaczało to nagrywanie i kręcenie scen w Kazachstanie.

Wszystko to – aktorzy, twórcy, lokalizacje – za kwotę 90 milionów dolarów, czyli najwyższą kwotę, jaką Netflix wydał dotychczas na serial.

Ale, jak sądzę, nie da się wycenić autentyczności Marco Polo jest niczym, jeśli nie jest autentyczny. Kostiumy pana Yipa w połączeniu ze scenografią Lilly Kilvert w połączeniu z miejscami kręcenia sprawiają, że Marco Polo jedne z najbardziej efektownych wizualnie telewizorów na dowolnej platformie. To otoczenie, ta dosłowna osmoza kulturowa, w niemałym stopniu pomogła występowi obsady.

Benedict Wong, Uli Latukefu i Lorenzo Richelmy w Marco Polo. (Phil Bray dla Netflix)

Benedict Wong, Uli Latukefu i Lorenzo Richelmy Marco Polo. (Phil Bray dla Netflix)

W Kazachstanie jeździ się pięć godzin poza miasto, gdzie drogi w pewnym sensie przestają być drogami, a jest po prostu w górach i śmiertelnie cicho – powiedział pan Wong. I naprawdę słychać było tylko tętent koni i był to rodzaj pięknej ciszy. Jakby cię otaczało.

Kolega z obsady pana Wonga, Mahesh Jadu, który w serialu gra konsultanta Khana, Ahmada, opowiedział mi o znacznie bardziej osobistym, muzycznym doświadczeniu.

Pamiętam, jak podniosłem kamyk i powiedziałem: „Ten kamyk mógł zostać podniesiony ostatnio przez kogoś z epoki [Marco Polo], powiedział mi pan Jadu. Jadąc przez Stepy słuchałem mongolskich muzyków w samochodzie. I było to tak subtelne, ale tak realne, jak to tylko możliwe. To właśnie ta lokalizacja zainspirowała ich do stworzenia tej muzyki.

Czy dobrze znasz mongolski śpiew gardłowy? – przerwała Remy Hii, która w serialu gra syna Kubilaj-chana. To nawiedzające. To gardłowe. Dużo tego używają w serialu.

Wszystko to – ta masowa produkcja, te wspaniałe pomysły – powraca do pana Fusco, który stworzył koncepcję serialu wiele lat temu. Na szczęście odkrył, że on i Harvey Weinstein podzielali miłość do chińskiego kina i ruszyli na wyścigi. Musiałem jednak zapytać, dlaczego właśnie Marco Polo ze wszystkich ludzi?

Dorastałem w atmosferze wielkiego zainteresowania Azją. A ja byłem tym nieprawdopodobnym dzieckiem włosko-amerykańskiego pochodzenia, które kochało Wschód i zawsze czytałem o starożytnych Chinach. I nie można wejść do tego świata, nie spotykając Marco Polo, powiedział pan Fusco. Przez ostatnie kilka lat prześladowało mnie to, że byłem zdumiony, że Marco Polo został ukryty pod zasłoną historycznego kurzu i tej mitologii. Coś w stylu: „och, przywiózł makaron na Zachód”. To wszystko, co słyszę. Rozmawiałem z kilkoma naprawdę mądrymi ludźmi, którzy mówią: „Nie wiem, on jest odkrywcą?”

Widziałem już pierwsze trzy odcinki serialu i życzenie pana Fusco, aby widzowie dowiedzieli się o Marco Polo rzeczy, których nie nauczyliby ich na podstawowym kursie historii, z pewnością się spełniło. I jak powiedzieli mi sami Marco Polo i Kubilaj-chan, gdybym chciał kontynuować te pierwsze trzy odcinki, miałbym swobodę.

Sekcje nazywamy godzinami, a nie odcinkami. Jest to w zasadzie dziesięciogodzinny film, powiedział pan Fusco. To jak literatura, to bardzo nowatorski format. Zamykasz książkę na końcu rozdziału i nie musisz czekać do następnego tygodnia, aby przejść do następnego rozdziału. To daje niesamowitą swobodę zarówno jako narratorowi, jak i widzowi.

(Powyższe zdjęcie: Lorenzo Richelmy w scenie z filmu „Marco Polo” serwisu Netflix. Źródło zdjęcia: Phil Bray dla serwisu Netflix.)