Billy Martin nie żyje, nie żyje 10 lat od chwili, gdy jego pickup zjechał z pobocza drogi na północy stanu Nowy Jork, ale jego rodzina nadal gra własną wersję jego słynnego Billy Ball. Zadziorny, bezczelny menadżer Yankee pozostawił żonę (czwartą), dwójkę dzieci i trwającą walkę o majątek, która zostanie rozegrana publicznie za kilka miesięcy, kiedy niewielki zbiór jego pamiątek zostanie wystawiony na aukcję.
Spór toczy się pomiędzy wdową po Martinie, Jilluann, a jego synem z drugiego małżeństwa, Billym Joe. Na uboczu znajduje się córka Martina, Kelly Martin-Knight, i najlepszy przyjaciel Martina, Bill Reedy, który jechał samochodem w tę mroźną noc bożonarodzeniową w 1989 r., kiedy Martin zginął w wypadku pod wpływem alkoholu.
I podczas gdy jego spadkobiercy toczą bójkę o majątek Martina, nawet dwaj prawnicy zajmujący się tą sprawą, którzy prowadzą tę sprawę od pięciu lat w sądzie w Binghamton w stanie Nowy Jork, ledwo potrafią ukryć wzajemną pogardę.
Syn uważa macochę za diabła. Nigdy w życiu nie znałem osoby, która byłaby tak bezwzględnie podła. Jeśli w ogóle kochała mojego ojca, trudno mi w to uwierzyć. Niemożliwym byłoby jej rozgryźć. Może Belzebub to potrafi.
Życie Martina było równie chaotyczne, jak wydarzenia, które nastąpiły po jego śmierci. Ukazał się jego 29-stronicowy raport dotyczący przekazania domu i samochodów wdowie po nim. Pozostała część majątku została równo podzielona pomiędzy wdowę, syna, córkę i wnuczkę przez Kelly, Evie Sabini. Walka przez te wszystkie lata skupiała się na zachowaniu pani Martin jako wykonawcy majątku. W marcu 1990 roku powiedziała dzieciom Martina, że w funduszu powierniczym pozostało im zaledwie 8,82 dolara. Powiedziała Kelly, że jej ojciec zmarł bez środków do życia, mimo że w ciągu ostatnich trzech lat swojego życia zarobił ponad 725 000 dolarów rocznie dzięki uprzejmości George’a Steinbrennera oraz dochody z występów osobistych i pobocznych biznesów, takie jak tantiemy od fundacji Billy’ego Martina. sklepy Western Wear.
Pani Martin, która zajmowała się sprawami finansowymi Billy'ego w ostatnich latach jego życia, powiedziała jego dzieciom i sądom, że jego długi – w tym zaliczka na podatek dochodowy na kwotę 290 415 dolarów – przewyższają jego majątek. Teraz twierdzi, że będzie musiała wystawić na aukcji jego pamiątki, aby uregulować jego rachunki.
Było to szokiem zarówno dla Billy’ego Joe Martina, jak i jego prawnika Ronalda Holmesa. Żadne z nich nie wiedziało, że takie wydarzenie jest planowane, dopóki nie powiedział im o tym The Startracker. Powiedzieli, że jest to zgodne ze schematem, w którym pani Martin i jej prawnik nie komunikują się ze sobą ani nie dzielą się informacjami, a nawet zatajają zdjęcie zrobione nastoletniemu Billy’emu Joe i jego ojcu na stadionie Yankee z okazji Dnia Ojca. Jego adwokat powiedział, że zamierza zwrócić się do sądu o zablokowanie aukcji. To coś bardzo cennego i bliskiego Billy’emu Jr., a nie Jill. Nie pozwoliła tym dzieciom mieć kija baseballowego, powiedział pan Holmes.
Pani Martin planuje zorganizować aukcję późnym latem lub wczesną jesienią, ale nie wybrała jeszcze domu aukcyjnego. Oferty są różnorodne, powiedział jej prawnik, Robert Pearl. Niektóre z nich dotyczą go osobiście. Inne posiadał. Odmówił podania bardziej szczegółowych informacji.
Kumpel Martina, pan Reedy, powiedział, że po śmierci Billy'ego wśród jego rzeczy znalazła się koszulka noszona przez wspierającego i mentora Martina, Caseya Stengela, którą Martin trzymał jako talizman, gdy przemieszczał się od jednego stanowiska kierowniczego do drugiego. (I następny.) Są też jego kije golfowe z jego imieniem na torbie. Mnóstwo zdjęć, głównie jego i Rogera Marisa. Piłka z podpisem Rogera Marisa, którą trzymał na kominku. Zdjęcie jego i Maris grających w golfa. Ekspozycja wszystkich jego kart baseballowych o wymiarach 4 na 6 stóp, starannie zamontowana na styropianie przez wentylator. Może jego książki o wojnie secesyjnej.
Jeden z rzeczoznawców powiedział, że jeśli koszulka Stengela nie jest zbyt zniszczona, sama w sobie może być warta aż 10 000 dolarów. Równie cenne są akcesoria Maris. Jednak, jak wynika z akt sądowych, w przypadku majątku zadłużonego na setki tysięcy, w domu może nie być aż tak wielu bogactw. – Nie był kolekcjonerem – stwierdził pan Reedy.
Marcowa decyzja wydana przez stanowy Wydział Apelacyjny w Albany może dać Holmesowi podstawę do zablokowania aukcji. Pan Holmes powiedział, że zwróci się do sądu w Binghamton, aby argumentować, że Billy Joe ma prawo udowodnić niewypłacalność majątku. Twierdzi, że pani Martin nie przesyłała mu żadnych szczegółowych rozliczeń finansowych dotyczących majątku od 1990 r. (Przesyłała zeznania podatkowe). Prawnik Kelly Martin-Knight, Ray Schlather, zgodził się, że przed ustaleniem, że dana nieruchomość jest niezbędna, niezbędna jest pełna księgowość. aukcja jest konieczna.
Sędziowie apelacji wydali orzeczenie na korzyść pani Martin w innym aspekcie testamentu. Martin specjalnie przekazał kolekcję broni Billy'emu Joe i diamentowy naszyjnik Yankees, podarowany mu przez graczy, Kelly'emu. Sąd orzekł jednak, że jeśli majątek jest zadłużony, przechodzi na własność wspólnoty i można go sprzedać.
Znak horoskopu na 4 czerwca
Jeden z obserwatorów zgodził się z Billym Joe, że sprzedaż kilku pamiątek po Martinie nie powinna być konieczna. To tajemnicze, jak mógł na koniec zarobić tak dużo pieniędzy, a swoim dzieciom zostawić tylko 8,82 dolara. „Trudno to sobie wyobrazić i trudno w to uwierzyć” – powiedział Peter Golenbock, współautor pierwszej książki Billy’ego Martina i autor książki Wild, High and Tight: The Life and Death of Billy Martin. Billy rzeczywiście dużo latał. Ale poza tym wydawał pieniądze tylko na picie, powiedział pan Golenbock.
Konflikty Billy'ego z Georgem Steinbrennerem były łagodne w porównaniu z nieporozumieniem pomiędzy Jill, 43-letnią byłą stewardesą, a Billym Joe, 34-letnim agentem sportowym mieszkającym w Arlington w Teksasie. Pani Martin, która wyszła ponownie za mąż i jest podobno mieszka w Connecticut, odmówił komentarza w tej sprawie. Nie wypowiadała się publicznie na temat majątku i życia z Billym Martinem od 1992 roku, kiedy niezadowolenie wywołał jej niekorzystny portret w książce Davida Falknera „The Last Yankee”.
Sądząc po wszystkich dostępnych relacjach oprócz jej, ich związek był taki, jakiego można by się spodziewać po Billym Martinie. Spotykali się, gdy był żonaty z dwiema i trzema żonami. Według książki pana Golenbocka Martin próbował to zerwać, co nakłoniło ją do rozstania i podpisania umowy o palimonię w 1984 r. Nigdy nie rozstali się na długo, a w 1988 r., kiedy on miał 60 lat, a ona 32, pobrali się. To było jej drugie małżeństwo.
W tym czasie, w ramach swojego piątego i ostatniego kontraktu menedżerskiego z panem Steinbrennerem, pił dużo i równie intensywnie uprawiał seks z kobietami. Pan Reedy powiedział, że prowadzi małą czarną książeczkę Martina i pomaga w przekazywaniu telefonów od jego dziewczyn. Na weselu Mickey Mantle powiedział: „To nie potrwa sześć miesięcy”.
Jednak według książki Golenbocka Jill darzyła Martina szczególnym uczuciem i, jak powiedział kumplom takim jak Mantle, ma to wiele wspólnego z wspaniałym seksem.
Pan Reedy powiedział, że nigdy jej nie ufał. Jego niechęć wzrosła, gdy złożyła pozew przeciwko niemu za prowadzenie samochodu, w którym zginął Martin. W rzeczywistości był pasażerem i początkowo kłamał, aby ukryć Martina – co robił często. Kiedy zorientował się, że Billy nie żyje, powiedział prawdę. Przez całe życie kierowały nią pieniądze – powiedział Reedy. Myślałem, że kiedy ponownie wyjdzie za mąż, zrezygnuje z tego i pójdzie dalej.
Bitwa tak niewiele się skończyła. Martin zmarł, mając ponad 400 000 dolarów ubezpieczenia na życie i 72 000 dolarów funduszu powierniczego na rzecz dzieci, aby spłacić długi i zobowiązania w wysokości 941 233,07 dolarów. Obejmowały one kwotę 290 415 dolarów należną I.R.S. Pani Martin, jako wdowa, odziedziczyła po nich majątek małżeński, w tym dom o wartości 475 000 dolarów w Fenton w stanie Nowy Jork oraz samochody i łódź o wartości 37 000 dolarów.
Dzieje się tak pomimo faktu, że Martin – który dorastał w biedzie i jadł kanapki z musztardą, jak twierdzi jego syn – był wielką gwiazdą i w ostatnich latach życia pobierał tantiemy od zachodnich sklepów odzieżowych, honoraria za występy osobiste i pensję za doradzanie George’owi Steinbrennerowi, a nawet był właścicielem małej firmy produkującej szynki w jego imieniu. Część problemu, wspomina pan Reedy, polegała na tym, że Martin był najłatwiejszą osobą w lidze amerykańskiej, jeśli chodzi o pożyczkę, która nigdy nie została spłacona. Lubił także bujne życie. Nie tylko zatrudnił swojego długoletniego kierowcę, Texa Gernanda, ale mieli też limuzynę z całą masą bzdur – stwierdził pan Holmes.
Odcięcie dzieci
Sprawa spadkowa stała się trudna na początku 1995 r., kiedy majątek musiał podzielić kwotę 2,5 miliona dolarów wypłaconą przez Ford Motor Company i firmę ubezpieczeniową pana Reedy'ego. Właśnie wtedy Billy Joe udał się do sędziego Johna Thomasa z sądu zastępczego hrabstwa Broome w Binghamton.
Poprosił sędziego Thomasa o potwierdzenie zawarcia ugody – o czym nie został powiadomiony – i nakazanie zdeponowania środków, jeśli tak się stało. Sędzia Thomas przewodniczył rozprawie w styczniu 1996 r., podczas której każda ze stron przedstawiła sprawę dotyczącą indywidualnych strat finansowych wynikających ze śmierci Billy'ego Martina.
Sędzia Thomas wydał orzeczenie w styczniu 1997 r. Doszedł do wniosku, że Jill stanęła między Martinem a resztą jego rodziny, fałszywie informując go, że jego syn nie uczęszcza do szkoły i ma nałogi narkotykowe. Billy Joe zeznał w sądzie, że następnie odmówiła zapłaty czesnego w Texas A&M. Jego siostra Kelly miała pewne problemy. Kilku świadków zeznało, że Jill nie przekaże rozmów Kelly zmarłemu, napisał sędzia Thomas. Doszedł do wniosku, że udowodnione próby Jill, aby odciąć komunikację między mężem a jego dziećmi, niewątpliwie pogorszyły sytuację i zagroziły jej relacjom z nim. Podobnie jak jej tajne nagrywanie jego rozmów telefonicznych i, jak to ujął sędzia, jej ekstrawaganckie nawyki wydawania pieniędzy i zbyt ambitna przebudowa domu.
O synu, który prowadzi działalność agenta sportowego z synem Phila Pepe, pisarza sportowego, sędzia Thomas stwierdził: Ten młody człowiek nie ma żadnych szczególnych talentów poza powiązaniami ze światem baseballu uzyskanymi dzięki relacjom z ojcem i kontaktom z przyjaciołom i współpracownikom ojca – napisał w decyzji. Związek ten opierał się na solidnej miłości i dużej zależności ze strony syna w zakresie przewodnictwa, wsparcia finansowego i przyszłych możliwości biznesowych ze strony ojca.
Niemniej jednak sędzia zdecydował, opierając się na wcześniejszej historii wsparcia Martina, że Billy Joe powinien otrzymać 30 procent odszkodowań za śmierć zawinioną, Kelly 10 procent, a pani Martin 60 procent. Na korzyść pani Martin: projekt przerysowanego testamentu, który przyznał jej jeszcze większy udział, który Martin miał podpisać w styczniu 1990 roku.
26 września
Sprawa trafiła do Wydziału Apelacyjnego, gdzie panel zatwierdził orzeczenie sędziego Thomasa, zgodnie z którym broń i naszyjnik należy liczyć jako część większego majątku. Jednakże unieważnili jego decyzję o wydaniu pani Martin wyroku podsumowującego, co oznacza, że na żądanie będzie ona musiała przedstawić zestawienie wpływów z ponad 2 milionów dolarów, które Martin zarobił w ciągu ostatnich trzech lat jego życia.
Legenda Billy’ego
Całe to złomowanie mogłoby nie być konieczne, gdyby udało się wygenerować więcej pieniędzy dla majątku. I tak by się stało, uważa Billy Joe, gdyby macocha starannie pielęgnowała wizerunek Martina. Według niego Martin był numerem 1 drużyny Yankees, drugbazowym, który grał w legendarnych drużynach (i którego numer na koszulce został na zawsze wycofany na jego cześć). Był jedynie zawodowym pałkarzem kalibru 0,260, ale jego pozycję wzmocniło towarzystwo, które utrzymywał: Mantle, Yogi, Whitey.
Martin błyszczał jako menadżer. Biuro Elias Sports Bureau dwukrotnie – w 1988 i 1992 – przyznało Martinowi tytuł najlepszego menedżera wszechczasów.
Pan Purdy zaśmiał się. Jeśli użyłbyś cytatu „Martin jest najlepszym menedżerem wszechczasów”, wywołałbyś mnóstwo chichotów. Trudno byłoby mi umieścić go w pierwszej pięćdziesiątce. Joe McCarthy i ten mały facet, jak on się nazywa – Miller Huggins – obaj wyprzedzili go wśród menedżerów Yankee. (Elias umieścił McCarthy’ego na 4. miejscu w historii, a Huggins na 8.)
Tego typu komentarze wściekają Billy'ego Joe i jego prawnika. Billy Martin miał dość legendarne nazwisko. To nie to samo, co Mantle, ale to dobre imię, powiedział pan Holmes. Rodzina Mantle generuje mnóstwo dochodów. Jill nie. Z tego, co wiemy, ona nic nie robi. I nie będzie pracować z Billym Joe. Po prostu czujemy się w ciemności i nie wiemy, co się dzieje.
Pan Pearl oświadczył, że jego klientka całkowicie wypełniła swoje obowiązki powiernicze wobec spadku i ma nadzieję, że wkrótce uda jej się rozwiązać problem spadku. Zapytany, czy Jill próbowała w jakikolwiek inny sposób kontynuować dziedzictwo Billy'ego, pan Pearl odpowiedział, że w latach 1992–1994 nagrywała ogłoszenia o usługach publicznych i tworzyła broszury dla operatorów holujących na temat eliminacji jazdy pod wpływem alkoholu w Ocala na Florydzie.
Billy Joe utrzymywał, że wizerunek Martina jest większy, niż są w stanie uchwycić jakiekolwiek statystyki baseballowe – i że można go pozyskać przez banki. Jak każdy inny miał swoje paranoje na różne tematy, powiedział Billy Joe. Myślę, że bardzo łatwo się nudził, czasami w swoim życiu niemal stwarzając kłopoty. Z powodu jego nudy. Musiał być tam, na krawędzi. W środku akcji.
Ale to właśnie ten skwierczenie się sprzedaje. W sierpniu Doug Newton, agent Billy’ego pod koniec lat 70., otworzy swój piąty sklep Billy Martin Western Wear na dolnym Manhattanie (tantiemy Martina wygasły w 1994 r.). Billy Martin był buntownikiem, wojownikiem i słabszym, powiedział pan Newton. Miał jaja i nie bał się powiedzieć prawdy i wyrazić swojego zdania. Wiele osób ceni te cechy i bardzo je szanuje.
Dla Billy'ego Joe sposób, w jaki potraktowano tę sprawę, jest obrazą nie tylko dla niego, ale także dla jego matki, Gretchen. Moja matka była z nim żoną przez 26 lat, powiedział Billy Joe. Była z nim żoną przez 23 miesiące. Otrzymuje jego emeryturę do końca życia, ale mimo to trzyma się tych rzeczy, o których wiedziała, że tego ode mnie chce. Dlaczego, dlaczego miałbyś to zrobić? Jak możesz być dla kogoś tak podły? Nie może tu chodzić tylko o pieniądze, bo nie sądzę, że mówimy o tak wielkich pieniądzach. To po prostu czysta złośliwość.
Szanse na załatwienie sprawy są nikłe. Pan Pearl i ja nie komunikujemy się zbyt często i nigdy z miłością. „To było niezwykle zjadliwe” – powiedział pan Holmes.
Pan Pearl: Nie wiem, czy cytowanie jej lub jej obrońcy na temat zachowania stron postępowania ma w jakimkolwiek celu.
Dodał: Były kwestie sporne i ona jest zadowolona z ich rozwiązania. Jakby sprawa była zamknięta.
Z prawem stanu Nowy Jork można się skontaktować pod adresem [email protected].