Audrey Hepburn wydaje pięciocentówkę na smakołyk z automatu. Lawrence Fried, Forum Filmowe
Nie dorastałam w szaleństwie i fascynacji Nowym Jorkiem, ale wydaje się, że jest zapisane w kamieniu, że tak naprawdę zaczęłam żyć dopiero wtedy, gdy tam dotarłam. Była zima 1960 roku, od brudu i hałasu po przepych i szarość – wszystko miało nieskończony urok, w miarę jak moja kariera rozwijała się, a wraz z nią moja tożsamość. Jak powie każdy, kto znał i kochał to miasto w tamtych czasach, z wyrazem smutnej rezygnacji w oczach i dźwiękiem miłych, nieśmiertelnych wspomnień w głosie, zmiany poszły w kierunku metra na podwyższeniu i niklowego telefonu , zbierając ogromne żniwo w mieście, które kiedyś przyciągało nas do swoich nieskończonych możliwości jak niedźwiedzie do miodu. Jedną z rzeczy, za którą najbardziej tęsknię wśród jego skarbów, jest zwyczajowa sieć pysznych, niedrogich restauracji Horn i Hardart, znanych wszystkim jako po prostu Automat.
| AUTOMAT ★★★★ |
Aby uczcić powszechną popularność tego dawno minionego, ale wciąż tak bardzo tęsknionego fenomenu kulinarnego, uroczy, pouczający i nostalgiczny dokument wyprodukowany i wyreżyserowany przez Michaela Levine'a oraz barwnie napisany przez Michaela Levine'a, zatytułowany po prostu: Automat, ma ten sam urok, co zanikający aromat perfum zagubionej kochanki w podszewce starego płaszcza przeciwdeszczowego. Automatu już nie ma, podobnie jak Lindy’s, Childs, Rumpelmayer’s, kanapki z kurczakiem na grzance z serem w Schraffts i Harvey Girls, które rozjaśniały kawiarnie na stacjach kolejowych od wybrzeża do wybrzeża, ale nie zostało zapomniane. To było coś więcej niż tylko podstawa historii Nowego Jorku. To było wyjątkowe. Jak mówi Mel Brooks na początku filmu, miał on małe szklane okienka oprawione w mosiężne gałki i jeśli włożysz dwie pięciocentówki w szczeliny obok okien, otworzą się i będzie można wyjąć kawałek cytrynowego ciasta bezowego za dziesięć centów. Automat był atrakcją turystyczną na równi ze Statuą Wolności, a ten ciepły, dowcipny film opowiada, jak to się zaczęło, jak się rozwinęło i jak stało się instytucją, sposobem na życie i dużą częścią historii Nowego Jorku .
Wiedziałem o tym dobrze, bo kiedy przez 13 lat byłem krytykiem i felietonistą trzy razy w tygodniu w „New York Daily News”, ostatni istniejący automat stał na parterze kamienicy. Codzienne wiadomości budynku przy Trzeciej Alei i 42. St. i jadłem tam za każdym razem, gdy szedłem do biura, wchodząc tymi samymi drzwiami, gdzie kręciłem epizod z Christopherem Reeve'em i Margot Kidder w Nadczłowiek. Joseph Horn i Frank Hardart wpadli na pomysł i otworzyli pierwszy Automat w Filadelfii w 1902 roku, ale tak naprawdę przyjął się on dopiero, gdy stał się ikoną społeczną i kulturową na rynku pracy. Do roku 1920 w nowych budynkach biurowych na całym Manhattanie pracowało 300 000 stenografów, sekretarek i sprzedawców, a Automat zapewnił im niedrogie miejsce na spotkania z przyjaciółmi, spożywanie świeżych, zdrowych i dobrze przygotowanych posiłków w bezpiecznym i wygodnym otoczeniu oraz gdzie nigdy nie musieli się martwić o napiwki. Pięknie zaprojektowana z głowami delfinów w dziobkach do kawy, marmurowymi podłogami, wysokimi sufitami i nieskazitelnym menu, w rekordowym czasie liczba jednego automatu rozrosła się do 24, serwując 2400 ciast dziennie z centralnej piekarni, która słynęła z obfitości taniej i wysokiej jakości żywności. Jakość była cechą charakterystyczną. Zasady brzmiały: Nie idź na kompromis. W czasie Wielkiego Kryzysu, kiedy tak wiele restauracji upadło, Automat prosperował. Podczas II wojny światowej dostarczali żywność dla statków bojowych. Do 1953 roku serwowali dziennie 2 206 000 pasztetów z wołowiną, 10 652 000 deserów, 3 388 000 hamburgerów i 4 886 000 funtów spaghetti 8 000 000 klientów. Jedną z ich najbardziej entuzjastycznych klientek była Ruth Bader Ginsburg, która pokazuje nam stół, przy którym ukryła swoją pracę domową i delektowała się kremem szpinakowym, chwaląc Automat za powitanie ludzi wszystkich kolorów skóry, wyznań i ubiorów – doskonały przykład Ameryki jako tygiel z pożywieniem dla wszystkich, a mimo to wszyscy byliśmy w nim razem. Sekretarz stanu Colin Powell preferował makaron z serem.
Niestety, zanim przybyłem na miejsce, Automat zaczął już odczuwać konkurencję, tracąc coraz więcej na każdej filiżance kawy, i był zmuszony podnieść ceny do grosza. Rezultat był katastrofalny. Nowe automaty do monet nie przyjmowały dziesięciocentówek, a panie jedzące lunch wracały do domu, aby wychowywać rodziny. Królowała mrożonka, klienci byli młodsi, demografia przeniosła się na przedmieścia, a pracownicy biurowi przestali jeść poza domem. Wielkomiejskie dzielnice podupadały, bezdomni zajmowali stoły i krzesła w Automacie, czasem spędzając cały dzień zamieniając kubek gorącej wody z ketchupem w fałszywą zupę pomidorową i napełniając kieszenie darmowymi krakersami. Inne fast foody zarobiły na pomysłach Automata i jakość jeden po drugim spadła, zastąpione przez Starbucks, McDonald’s i Burger Kings, a niedrogie, dobrej jakości kanapki z szynką zajęły miejsce w publicznych budkach telefonicznych. Ostatni Automat zamknięto w 1991 roku i teraz jest to tylko miłe wspomnienie Nowego Jorku w lepszych czasach.
Ten przyjemny film trafia w sedno znaczenia Automatu, odcinając się od sedna jego wpływu społecznego na Nowy Jork i zmieniający się świat, w którym żyjemy. Mel Brooks podsumowuje to najlepiej: Miał pewien styl i był inny. Marmur, mosiądz, wypolerowane podłogi, rozmowy, kawa… to był Automat. To nie może się powtórzyć, bo dzisiejsza logistyka i ekonomia nie pozwolą, aby coś tak prostego, naiwnego, eleganckiego i pięknego ponownie rozkwitło. Od zakonnic i osobistości towarzyskich oraz Audrey Hepburn wrzucającej pięciocentówkę do szczeliny, pocierając łokcie czarnymi nastolatkami z Bronksu, niezliczone obrazy w Automat przypominają mi serię pięknych obrazów Edwarda Hoppera. Automat był własnością ludzi i to właśnie ludzie go pokochali, z pasją go wspominają i do dziś roją się łzy, gdy o nim wspominasz.
to regularne oceny kina nowego i godnego uwagi.