„Alice by Heart” adaptuje klasykę Lewisa Carrolla w romans z czasów II wojny światowej, osadzony w indie rocku

Obsada Alicja sercem .Deena Van Meera

Kompozytor Duncan Sheik i autor tekstów Steven Sater złamali mi serce Wiosenne przebudzenie i robią to ponownie. Tylko nie w ten sam sposób. Alicja sercem ma oczywiste cechy z wcześniejszą twórczością teatralną zespołu, która stała się dobrze znana po przeniesieniu się na Broadway i zdobyciu nagrody Tony dla najlepszego musicalu w 2007 r. książka o jego powstaniu). Wiosna I Alicja Obie podążają za nastolatkami pogrążonymi w gniewnej miłości, walczącymi z odrażającym nadzorem dorosłych w cieniu śmierci. Dla każdego z nich zespół stworzył bogatą, zapadającą w pamięć ścieżkę dźwiękową: surowe, posiniaczone ballady o tęsknocie i stracie. Wiele lat wcześniej inny aliteracyjny duet Pasek i Paul wykorzystywał licealną anomię Drogi Evanie Hansenie – Szejk i Sater opanowali wzdychające warczenie ponurej młodzieży. Ale Alicja sercem myli formułę; kilka utworów wywołuje omdlenie, ale koncepcja oprawy pozostawiła mnie zmarzniętym i zdezorientowanym.

Różnica: Wiosenne przebudzenie była prostą adaptacją satyryczno-tragicznego portretu hormonalnej młodzieży i obłudnych dorosłych w XIX-wiecznych Niemczech autorstwa dramaturga Franka Wedekinda. Sater skrócił tekst i dodał swoje czułe, zmysłowe teksty. Sheik wniósł na stół swój talent do rozmyślań, ale i sprytu. Rezultatem było potężne zderzenie elementów znaczących – bunt nastolatków, który przekroczył okres historyczny poprzez emo rock. Alicja sercem to bardziej zagmatwana mikstura, zaplątana w zbyt wiele warstw rzeczywistości i fantazji, traumy i fantazji, aby dostarczyć swój ładunek emocjonalny.

Jesteśmy na stacji metra w londyńskim metrze, prowizorycznym szpitalu/schronieniu podczas Blitz. Apodyktyczna pielęgniarka Czerwonego Krzyża (Grace McLean) i zrzędliwy, zardzewiały doktor Butridge (Andrew Kober) wydają się być jedynymi dorosłymi odpowiedzialnymi za grupę wstrząśniętych, przerażonych dzieci. Należą do nich przede wszystkim Alice Spencer (Molly Gordon) i jej przyjaciel z dzieciństwa, chory na gruźlicę Alfred Hallam (Colton Ryan). Aby zabić czas i odwrócić uwagę od horroru spadającego z góry, Alice zaprasza Alfreda, aby zatopił się w swojej ulubionej książce, fantazyjnym klasyku Lewisa Carrolla z 1865 roku, przedstawiającym białego królika, gąsienicę palącą fajkę wodną i kota z Cheshire. Alice tak bardzo to uwielbia, że ​​zapamiętała to. Czy każda z postaci na stacji metra zmieni się w kultowe odpowiedniki z Krainy Czarów? Być może wyprzedzisz kawałek.

Alicja sercem .Deena Van Meera

Na papierze mogłoby to zadziałać. Alice kocha Alfreda – bardziej niż przyjaciela – ale on ciągle ją odpycha, wiedząc, że jego czas na ziemi jest krótki. Szeherezada go książką, jako rodzaj desperackiego uwiedzenia i beznadziejnego lekarstwa. Dzięki magii teatru rozdarta wojną, podziemna przestrzeń zostaje przekształcona w wersję Krainy Czarów dla pozbawionej miłości dziewczyny. Karabiny stają się przedłużeniem kończyn Jabberwocka; pluton stalowych hełmów Brodiego, skierowanych płasko w stronę publiczności, zmienia się w skorupę Mock Turtle. Alfred jest Białym Królikiem, wiecznie pędzącym w pogoni za Alicją. Szalony Kapelusznik (Wesley Taylor) jest weterynarzem cierpiącym na zespół stresu pourazowego.

Jeśli chodzi o Alice, jej nagłe zmiany wzrostu są w tej wersji owłosione i gruczołowe. Jej spotkanie z dwoma Gąsienicami (Heath Saunders i Nkeki Obi-Melekwe, wszystkie chytre uśmiechy i sypialnie) wydaje się, że w każdej chwili może przerodzić się w napędzany narkotykami trójkąt. Nieszczęsna Świnka: urosły Ci takie piersi i biodra, moje kochane zwiotczały od samego patrzenia na nie, śpiewa piosenki Księżnej (Noah Galvin, biwakując ciężko) naszej zdenerwowanej bohaterce.

Takie tłumaczenia Carrolla na poziomie PG-13 mogą być niegrzeczną zabawą, ale kiedy już zejdziesz do tej króliczej nory, trudno jest zachować równowagę lub poczuć jakąkolwiek prawdziwą więź z bohaterami. W końcu oglądamy fatalną Y.A. romans, zawinięty w fanfic Lewisa Carrolla, którego akcja rozgrywa się podczas II wojny światowej i opowiedziana poprzez idiom indie-rockowego musicalu. To bardzo wąska nisza smakowa i nie wiem, jak daleko sięga poza zespół kreatywny. O ile książka (napisana wspólnie przez Satera i reżyserkę Jessie Nelson) nie przedstawi bogatych i rozwijających się postaci (a nie tylko głównych bohaterów), wszystko będzie tylko metafikcyjnym wampiryzmem pomiędzy piosenkami.

Alicja sercem .Deena Van Meera

A te liczby, z których wiele jest poruszających, niewiele robią, aby przyspieszyć fabułę lub pogłębić charakter. To utwory nastrojowe, mock-pop. To zadziałało Wiosenne przebudzenie , gdzie zadziałała machina narracyjna. Tutaj gorączkowy i kapryśny remiks Carrolla jest już wystylizowany na szalony, więc piosenki są zbędnymi przerywnikami eskapizmu w ramach eskapizmu. Wiele z nich chętnie usłyszałbym ponownie na koncercie: niezapominajkowy duet Another Room in Your Head, zwiewny, seksowny Afternoon i medytacja o dojrzewaniu Winter Blooms. Wychodząc ze swojej karrollowskiej fantazji, pogrążona w żałobie, mądrzejsza Alicja zdaje sobie sprawę, że są pokoje, które zostawiasz za sobą, / Inne rany z innych czasów. / Inne piosenki wypełniają twój umysł. / Króliki prowadzą Cię przez chwilę, / Książki z obrazkami, / Uśmiech Cheshire; / Lato dryfuje jak dziecko.

Kiedy Alicja Molly Gordon – pełna życia, wyzywająca, spragniona pikanterii życia – śpiewa tak delikatny materiał, można się w to zakochać. Gordon to bystry, atrakcyjny aktor, który nakręcił film (komedia z Melissą McCarthy Życie partii ) i jest to jej największa dotychczasowa zasługa sceniczna. Musi dźwigać większą część serialu i ciężko pracuje, aby Alice pasowała do roli romantycznej bohaterki, ale nie jest to łatwe. Choć inscenizowana w stylu teatru opowieści, z inspirowanymi obrazami i choreografią, koncepcja Satera i Nelsona jest zbyt statyczna i okrągła, nie pozostawiając nam – i Alice – nikogo, kogo można by wiarygodnie ocalić, ani snu, z którego można by się obudzić. Myślę, że zespół kreatywny chce pobudzić naszą wyobraźnię, ale efekt jest przewrotnie usypiający – od tego zaczęła się prawdziwa Alicja.